Ponad 80% kodu źródłowego opublikowanego w maju tego roku przez firmę Anthropic, zajmującą się sztuczną inteligencją, zostało napisane przez sztuczną inteligencję, a nie przez ludzi. Jeszcze kilka lat temu liczba ta wynosiła prawie zero.

Sztuczna inteligencja może zbliżać się do punktu, w którym będzie w stanie stworzyć swoich następców. Źródło: Reuters
Ta zmiana odzwierciedla zawrotne tempo rozwoju sztucznej inteligencji. Co jednak jeszcze bardziej godne uwagi, Anthropic, jedna z wiodących firm w globalnym wyścigu AI, właśnie zaapelowała do świata o przygotowanie się na spowolnienie, a nawet zatrzymanie rozwoju zaawansowanych systemów AI, jeśli ryzyko wymknie się spod kontroli.
Na pierwszy rzut oka wydaje się to paradoksem. Dlaczego firma korzystająca z fali sztucznej inteligencji miałaby mówić o hamowaniu?
Odpowiedź leży w rosnących obawach społeczności badawczej zajmującej się technologią: sztuczna inteligencja może zbliżać się do punktu, w którym będzie w stanie stworzyć swoich następców.
Przez wiele lat człowiek był w centrum rozwoju technologicznego. Inżynierowie projektowali nowe oprogramowanie, naukowcy tworzyli nowe algorytmy, a eksperci obsługiwali systemy. To może się jednak zmienić, ponieważ sztuczna inteligencja (AI) coraz bardziej angażuje się w badania i rozwój.
Obecnie zaawansowane modele potrafią nie tylko pisać kod. Potrafią również proponować nowe pomysły, tworzyć eksperymenty, analizować wyniki i optymalizować systemy. Niektóre zadania, które wcześniej wymagały godzin lub dni doświadczenia doświadczonych inżynierów, teraz można wykonać w kilkadziesiąt minut.
Postępy te sprawiają, że wielu ekspertów zaczyna rozważać scenariusz, który kiedyś uważano za science fiction: sztuczna inteligencja mogłaby się sama udoskonalać.
Teoretycznie proces jest dość prosty. System sztucznej inteligencji tworzy nową, potężniejszą wersję samego siebie. Ta nowa wersja następnie tworzy kolejną, o jeszcze większych możliwościach. Proces powtarza się w sposób ciągły, a każdy cykl jest szybszy i wydajniejszy od poprzedniego.
Jack Clark, współzałożyciel Anthropic, przewidział kiedyś, że istnieje około 60% prawdopodobieństwa, iż do 2029 r. powstanie system sztucznej inteligencji zdolny do stworzenia kolejnej generacji bez bezpośredniej ingerencji człowieka.
Jeśli tak się stanie, świat może wejść w fazę, którą naukowcy nazywają „rekurencyjnym samodoskonaleniem”. („Rekurencja” to metoda programowania, w której funkcja wywołuje samą siebie w celu rozwiązania problemu). Innymi słowy, sztuczna inteligencja nie będzie jedynie narzędziem wspomagającym ludzi, ale stanie się również bezpośrednim motorem własnego rozwoju.
Pojawiły się pierwsze sygnały. Na początku tego roku system Google DeepMind AI zaproponował rozwiązania mające na celu poprawę wydajności centrum danych i optymalizację kilku kluczowych algorytmów wykorzystywanych w trenowaniu modeli AI. Tymczasem wielu badaczy twierdzi, że obecne systemy mogą teraz przejąć część zadań, które wcześniej wykonywały wyłącznie zespoły inżynierskie.
Dla optymistów może to być droga do bezprecedensowych przełomów naukowych. Dzięki zaangażowaniu sztucznej inteligencji w badania, tempo rozwoju technologicznego może przyspieszyć wielokrotnie, otwierając możliwości rozwiązywania problemów w szerokim zakresie, od medycyny i nowych materiałów po czystą energię.
Jednak ostrożni obserwatorzy stawiają inne pytanie: jeśli sztuczna inteligencja będzie przejmować coraz większą część procesu rozwoju AI, kto tak naprawdę będzie kontrolował ten system?
Obawy te nie wynikają ze scenariuszy zbuntowanych robotów, jak w filmach. Wielu ekspertów bardziej martwi możliwość stopniowej utraty przez ludzi centralnej roli w procesie decyzyjnym, ocenie ryzyka i rozwoju technologicznym.
Niemniej jednak większość ekspertów uważa, że perspektywa całkowicie niezależnego rozwoju sztucznej inteligencji jest jeszcze daleka od ideału. Obecne modele wciąż wymagają ogromnej infrastruktury obliczeniowej, wysokiej jakości źródeł danych i ogromnych ilości energii elektrycznej. Te ograniczenia fizyczne nadal stanowią przeszkodę dla tempa rozwoju sztucznej inteligencji.
Ale debata zmieniła się diametralnie. Podczas gdy kilka lat temu największym pytaniem było, ile ludzkich miejsc pracy może zastąpić sztuczna inteligencja, teraz branża technologiczna stoi przed znacznie głębszym problemem.
Być może pewnego dnia systemy sztucznej inteligencji tworzone przez ludzi będą ostatnimi systemami, które wciąż będą wymagały ludzkiej interwencji.
Source: https://hanoimoi.vn/tu-cuoc-dua-ai-den-noi-lo-mat-kiem-soat-1159521.html