![]() |
Wilki odradzają się. |
Wczesnym rankiem 8 stycznia Wolverhampton Wanderers przedłużyli swoją serię meczów bez porażki do trzech, remisując 1:1 z Evertonem na Goodison Park w 21. kolejce Premier League. Choć przyznał, że Wolves zasłużyli na wszystkie trzy punkty, menedżer Rob Edwards uznał remis za akceptowalny, biorąc pod uwagę walkę jego zespołu o uniknięcie spadku.
Wolves rozpoczęli mecz bez energii i w pierwszej połowie zostali zdominowani przez Everton. Jednak po przerwie gra gości diametralnie się zmieniła. Zwiększyli tempo, nacierali agresywniej i zostali nagrodzeni pięknym golem Mateusa Mane, który zapewnił im zasłużony punkt w starciu z dziewięcioma przeciwnikami.
Zespół Davida Moyesa wydawał się dość zrelaksowany przed przerwą, ale w drugiej połowie został całkowicie przytłoczony. Dynamika Evertonu załamała się w ostatnich minutach, gdy Michael Keane i Jack Grealish otrzymali czerwone kartki. Gdyby nie spektakularna interwencja Jordana Pickforda w doliczonym czasie gry, Everton mógłby zapłacić znacznie wyższą cenę za swoją porywczość.
Ostatnia seria dobrych wyników znacząco podniosła morale Wolves. Po remisie z Manchesterem United w 19. kolejce, pokonali West Ham 3:0 w 20. kolejce i mieli tylko odrobinę pecha, opuszczając Goodison Park z wygraną. Pięć punktów zdobytych w trzech kolejkach to jak dotąd najlepszy wynik Wolves w tym sezonie.
Rzeczywistość pozostaje jednak brutalna. Z zaledwie 7 punktami po 21 meczach, Wolves pozostają na dole tabeli, tracąc 14 punktów do bezpiecznego miejsca. Ale sezon jest jeszcze długi. Co ważniejsze, Wolves wykazują wyraźne oznaki ducha walki i lepszej gry.
Premier League jeszcze nie wykluczyła ich z walki o utrzymanie. A historia pokazuje, że Wolves potrafią uciec w niesamowitych sytuacjach, co oznacza, że nadzieja nie jest stracona.
Źródło: https://znews.vn/wolves-chua-bo-cuoc-post1617668.html







Komentarz (0)