|
Messi kiedyś przyniósł Barcelonie sukces. |
Najwspanialsza złota era Barcelony w XXI wieku jest ściśle związana z erą argentyńskiej supergwiazdy, Lionela Messiego. To niezaprzeczalny fakt, zapisany w historii światowej piłki nożnej poprzez serię wielkich i małych tytułów.
W erze po Messim w Barcelonie nie ma już argentyńskich piłkarzy.
Patrząc wstecz na rok 2015, kiedy katalońska drużyna ostatni raz osiągnęła szczyt chwały w prestiżowej Lidze Mistrzów, do tego sukcesu w decydującym stopniu przyczynili się Messi i inny argentyński rodak, Javier Mascherano. Podczas gdy Messi przewodził w ataku, konsekwentnie strzelając gole i asystując przy decydujących meczach, to Mascherano był jego filarem, dzięki czemu defensywa Barcelony była niezwykle solidna i niezawodna.
Zawodnicy z krainy tanga zawsze charakteryzują się znakomitą techniką, a także sprytem i przebiegłością w grze. Te cenione cechy to idealne elementy, działające jak niewidzialny, ale bezcenny katalizator ekstrawaganckiej, ofensywnej filozofii futbolu Barcelony, pozwalającej osiągnąć maksymalną skuteczność na boisku.
Od czasu, gdy Messi ze łzami w oczach pożegnał się z Camp Nou w 2021 roku, kibice byli świadkami znaczącej zmiany w polityce kadrowej klubu. Przez wiele lat Barcelona była całkowicie pozbawiona argentyńskich piłkarzy, zarówno w wyjściowym składzie, jak i w rezerwach.
Kataloński klub kontynuuje swoją tradycję rekrutacji talentów z Ameryki Południowej, aby wzmocnić swój skład; jednak ich selekcja skupiła się wyłącznie na zawodnikach narodowości brazylijskiej lub urugwajskiej. Znajduje to wyraźne odzwierciedlenie w obecnym kierownictwie klubu.
Opaskę kapitana otrzymuje obecnie Ronald Araujo, urugwajski środkowy obrońca. Tymczasem Raphinha, brazylijski skrzydłowy, pełni rolę trzeciego wicekapitana.
Urugwajscy piłkarze zawsze cechują się pasją, wytrwałą wolą walki i sprytem, zdobytym w południowoamerykańskim futbolu. Z drugiej strony, Brazylijczycy zawsze oferują doskonałą technikę, spontaniczne ruchy i mnóstwo inspiracji na boisku.
Jednakże połączenie tych elementów nie jest w stanie zapełnić ogromnej pustki, jaka pozostała po argentyńskim charakterze.
|
Julian Alvarez strzelił gola, który sprawił Barcelonie ból. |
Bezbronność w zetknięciu z „argentyńską elegancją” w kluczowym momencie.
Brak „argentyńskiego stylu” jest najwyraźniej i boleśnie widoczny, gdy Barcelona wchodzi w decydujące, decydujące mecze. Drużyna często wykazuje niedojrzałość, brakuje jej opanowania i wytrwałości, niezbędnych do dobijania przeciwników w zaciętych meczach.
Bolesny przykład tego miał miejsce w zeszłym roku w półfinale Ligi Mistrzów. Drużyna z Camp Nou musiała pogodzić się z porażką z Interem Mediolan, drużyną prowadzoną przez sprytnego argentyńskiego kapitana. Napastnik Lautaro Martinez błyszczał, strzelając bramkę otwierającą mecz, który zapewnił dramatyczny rewanż.
W tym sezonie koszmar zdaje się powtarzać bardziej realistycznie niż kiedykolwiek wcześniej. Barcelona stoi w obliczu bardzo wysokiego ryzyka odpadnięcia w fazie pucharowej, gdy zmierzy się z drużyną o jeszcze silniejszym „argentyńskim charakterze” niż Inter Mediolan. Ich przeciwnikiem jest Atletico Madryt, drużyna uformowana ręką trenera Diego Simeone.
W pierwszym meczu ćwierćfinałowym Atletico śmiało wystawiło sześciu argentyńskich piłkarzy, z czego czterech w oficjalnym składzie. Tancerze tanga wręcz dali się we znaki Barcelonie.
Dobrze wymierzony skok Giuliano Simeone'a zakończył się czerwoną kartką dla obrońcy Barcelony. Następnie inny Argentyńczyk, Julian Alvarez, strzelił gola z rzutu wolnego, otwierając wynik spotkania. Spryt i ponadprzeciętna opanowanie argentyńskich gwiazd Atletico bezpośrednio podkopały morale gospodarzy.
Niewątpliwie, drużyna Barcelony, której brakuje zawodników o silnym argentyńskim DNA, staje się niezwykle krucha i podatna na ataki. W starciu z groźnymi argentyńskimi przeciwnikami, regularnie ponosi druzgocące porażki.
Barcelonie trudno będzie myśleć o pokonaniu Atletico Madryt w meczu rewanżowym, skoro w jej składzie nie będzie już tego „argentyńskiego ducha”.
Źródło: https://znews.vn/barcelona-thanh-hay-bai-deu-do-chat-argentina-post1643213.html









Komentarz (0)