![]() |
Bernardo Silva nie jest już pewnym pierwszym wyborem w kadrze Portugalii na Mistrzostwa Świata w 2026 roku. |
Bernardo Silva był kiedyś jednym z niemalże oczywistych nazwisk w reprezentacji Portugalii. W 20 meczach, na które został powołany od Euro 2024, wystąpił w pierwszym składzie 14 razy. Jednak na Mistrzostwach Świata 2026 ten status szybko się zmienia.
Silva wyszedł w pierwszym składzie w meczu otwarcia, a po 45 minutach został zmieniony przez Roberto Martineza. Od tego czasu debiutant Realu Madryt nie pojawił się w podstawowym składzie. W remisie z Kolumbią nie zagrał nawet minuty.
Problem Silvy nie dotyczy wyłącznie jego formy. Wynika on ze sposobu gry reprezentacji Portugalii. Martinez stawia na trio pomocników: Vitinhę, Joao Nevesa i Bruno Fernandesa . W tym systemie Bernardo nie ma zbyt wiele miejsca do gry na swojej preferowanej pozycji.
Sam 31-letni zawodnik rozumie sytuację. „Oczywiście, lepiej czuję się na pozycjach środkowych, ale jestem tu po to, by pomóc drużynie” – powiedział Silva przed meczem z Chorwacją w 1/8 finału. Unikał kontrowersji, twierdząc, że dobór kadry leży w gestii trenera.
To podejście świadczyło o profesjonalizmie doświadczonego zawodnika. Silva powiedział, że jest gotowy pomóc drużynie, nawet jeśli miałoby to być tylko 5 minut lub pomóc w szatni. Ale za tym spokojem kryje się niezaprzeczalna prawda: jego rola w reprezentacji Portugalii zmalała.
![]() |
Roberto Martinez stoi przed trudnym dylematem, ponieważ Bernardo Silva nie pasuje już idealnie do obecnego systemu. |
Silva nie jest już prawdziwym skrzydłowym, jakim był w Monaco czy w początkach swojej kariery w Man City. Stopniowo tracił swoją dynamikę, szybkość i drybling na skrzydłach. Zamiast tego, Silva coraz bardziej przypomina rozgrywającego, zręcznie kontrolującego tempo, rzadko tracącego piłkę i silnego w grze w środku pomocy.
Problem w tym, że Portugalia ma już Vitinhę i Joao Nevesa na tym stanowisku. Gdyby Bernardo grał w pomocy, Martinez musiałby zakłócić obecną preferowaną formację. Gdyby umieścili go na prawym skrzydle, Portugalia nie ma skrzydłowego o takiej szybkości i nieprzewidywalności, jakich wymaga obecny system.
Właśnie dlatego Silva został nazwany „ofiarą taktyki”. Nie pogorszył się na tyle, by stracić miejsce w składzie, ale nie pasuje już idealnie do stylu gry Portugalii. Zespół Martineza stawia bardziej na szybkość, płynne przejścia i bezpośrednią grę, podczas gdy Bernardo potrzebuje bardziej zwartego składu, aby w pełni wykorzystać swoje zdolności rozgrywającego.
Mecz z Chorwacją może być szansą dla Bernardo. Prawdopodobnie będzie to wolniejsze tempo, odpowiednie dla zawodnika, który potrafi utrzymać piłkę i kontrolować tempo. Jednak jego powrót do podstawowego składu pozostaje niepewny.
Silva nie wywołał żadnych wewnętrznych zawirowań. Ale to milczenie uwypukliło dylemat Martineza: gdzie wykorzystać zawodnika światowej klasy, skoro obecny system już mu nie odpowiada.
Źródło: https://znews.vn/bernardo-silva-mat-cho-o-bo-dao-nha-post1665152.html






























































