Faza Rabony autorstwa Bruno Fernandesa. |
Wieczorem 30 maja, gdy Manchester United przegrywał 0:1, Bruno Fernandes miał okazję sam na sam z bramkarzem. Zamiast oddać bezpośredni strzał, zdecydował się na brawurową rabonę, którą bramkarz z łatwością obronił.
Ta akcja szybko wywołała kontrowersje. Niektórzy azjatyccy kibice uznali, że Bruno „popisywał się” lub „okazywał brak szacunku przeciwnikowi” w sytuacji, gdy drużyna potrzebowała wyrównania.
„Manchester United zakończył sezon na 15. miejscu, przegrał mecz towarzyski z drużyną, która grała zaledwie kilka dni, a teraz Bruno zachowuje się arogancko, mimo że przegrywają” – skomentowała fanka o imieniu Iris.
Wielu fanów i ekspertów szybko dostrzegło podobieństwa między zachowaniem Bruno a zachowaniem Mario Balotelliego z 24 lipca 2011 r.
W meczu towarzyskim pomiędzy Manchesterem City a LA Galaxy w USA, Balotelli miał szansę zmierzyć się z bramkarzem. Zamiast prostego strzału, obrócił się o 360 stopni i spróbował strzelić gola strzałem piętką.
![]() |
Uderzenie piętą przez Balotelliego w 2011 roku. |
Piłka minęła bramkę, a trener Roberto Mancini, siedzący na ławce rezerwowych, wpadł w furię. Włoski trener natychmiast zmienił Balotelliego po zaledwie 30 minutach gry.
Menedżer Manchesteru City później stwierdził, że zachowanie „Super Mario” było wyjątkowo niegrzeczne zarówno wobec przeciwników, jak i kibiców, którzy zapłacili za oglądanie meczu.
„To było nieprofesjonalne zachowanie, zwłaszcza w sytuacji, gdy można było strzelić gola. Jeśli masz szansę na zdobycie gola, musisz go zdobyć” – powiedział kiedyś trener Mancini o zachowaniu Balotelliego. Balotelli wywołał również kontrowersje, rzucając butelką z wodą i kłócąc się z Mancinim, gdy ten wrócił na ławkę.
W przeciwieństwie do Balotelliego, Bruno nie został zastąpiony przez trenera Rubena Amorima. Jednak działania kapitana Manchesteru United sprawiły, że wielu kibiców kwestionowało postawę i powagę gwiazd „Czerwonych Diabłów” podczas tej azjatyckiej trasy.
Source: https://znews.vn/bruno-bat-chuoc-balotelli-khinh-thuong-doi-thu-post1557050.html







Komentarz (0)