![]() |
Anselmino rozpłakał się, gdy zdał sobie sprawę, że nie może sam decydować o swojej przyszłości. |
Latem 2024 roku Chelsea podpisała kontrakt z Aaronem Anselmino, ale natychmiast wypożyczyła go z powrotem do Boca Juniors do stycznia 2025 roku, aby pomóc mu kontynuować rozwój. Jednak po powrocie na Stamford Bridge w drugiej połowie sezonu 2024/25, Anselmino nie zagrał ani minuty w pierwszym zespole Chelsea.
Z powodu braku miejsca w wyjściowym składzie, Chelsea kontynuowała wypożyczenie Anselmino do Dortmundu latem 2025 roku. W Bundeslidze młody środkowy obrońca dobrze się zaaklimatyzował, stopniowo zapewniając sobie miejsce w pierwszym składzie i osiągając profesjonalną regularność. Był to rzadki okres w ciągu ponad półtora roku, w którym Anselmino grał na równym poziomie.
Punkt zwrotny nastąpił w styczniu 2026 roku. Chelsea szukała środkowego obrońcy w zimowym oknie transferowym, priorytetowo traktując Jeremy'ego Jacqueta, ale nie udało jej się sfinalizować żadnych transakcji.
Po nieudanych transferach Chelsea zdecydowała się przedwcześnie zakończyć wypożyczenie Anselmino do Dortmundu. Zawodnik opuścił Niemcy w ponurym nastroju, a nawet zalał się łzami, ale wrócił do Londynu z nadzieją na powrót do gry.
Rzeczywistość okazała się inna. Po przybyciu do Chelsea Anselmino dowiedział się, że nadal nie jest częścią krótkoterminowych planów. W ostatnim dniu okna transferowego środkowy obrońca został wypożyczony do Strasbourga. Jednocześnie Chelsea podjęła działania w celu sprowadzenia Mamadou Sarra ze Strasbourga.
W ciągu niecałych dwóch lat Anselmino był wypożyczany trzy razy, jego plany dwukrotnie uległy nagłej zmianie i nie miał żadnej okazji, aby zaprezentować swój talent w macierzystym klubie.
Incydent ten nie tylko podnosi kwestie kierunku rozwoju osobistego młodych piłkarzy, ale także pokazuje, w jaki sposób duże kluby traktują swoje składy jako serię krótkoterminowych zmian, gdzie zainteresowania i tempo rozwoju piłkarzy łatwo przyćmiewają doraźne kalkulacje.
Źródło: https://znews.vn/cau-thu-bat-khoc-vi-chelsea-post1625012.html








Komentarz (0)