
Liverpool (po lewej) i Chelsea wciąż muszą dać z siebie wszystko w rundzie finałowej - Zdjęcie: REUTERS
Mimo że wyścig o mistrzostwo już się zakończył, w turnieju nadal czeka na Was wiele emocjonujących wyścigów, w których walka toczy się do samego końca.
W wyścigu o miejsce w Pucharze Europy wiele czynników ma wpływ na grę.
W czołówce znajduje się aż sześć drużyn, które zaciekle walczą o miejsce w przyszłorocznych rozgrywkach Pucharu Europy. Wśród nich jest Liverpool, który obecnie zajmuje 5. miejsce z 59 punktami. Za nimi, od 6. do 10. miejsca, plasują się Bournemouth (56 punktów), Brighton (53 punkty), Chelsea (52 punkty), Brentford (52 punkty) i Sunderland (51 punktów).
Jeśli obecna pozycja w tabeli pozostanie bez zmian po rundzie finałowej, Liverpool zapewni sobie piąte miejsce w Lidze Mistrzów w angielskiej piłce nożnej. Bournemouth i Brighton zakwalifikują się do Ligi Europy, a Chelsea zagra w Conference League.
Jednak w rundzie finałowej może się zdarzyć szczególny scenariusz – z niemałym prawdopodobieństwem. Liverpool pokonałby Brentford, zdobywając 62 punkty, i wyprzedziłby Aston Villę (również z 62 punktami, ale gorszym bilansem bramkowym), gdyby ta przegrała z Man City. W takim przypadku Liverpool awansowałby na 4. miejsce, spychając Aston Villę na 5. miejsce.
Ponieważ Aston Villa zapewniła sobie już miejsce w Lidze Mistrzów, wygrywając Ligę Europy, gdyby spadła na piąte miejsce, miejsce w Lidze Mistrzów przypadłoby szóstej drużynie. Ten wynik otwiera niezwykle zacięty wyścig między Bournemouth a Brighton.
Mimo że Brighton traci do rywali trzy punkty, ma lepszy bilans bramkowy, więc jeśli wygra, zajmie 6. miejsce za Bournemouth, zapewniając sobie tym samym miejsce w Lidze Mistrzów, gdyby Bournemouth przegrało.
Nawet bez tej sytuacji Brighton wciąż potrzebuje zwycięstwa, aby zapewnić sobie miejsce w Lidze Europy, ponieważ grupa pościgowa – Chelsea, Brentford i Sunderland – z łatwością mogłaby zająć ich miejsce.
Dla Liverpoolu awans do Ligi Mistrzów jest w zasięgu ręki zespołu Arne Slota. Liverpool obecnie wyprzedza Bournemouth o 3 punkty i ma znacznie lepszy bilans bramkowy (+10 w porównaniu do +4). Możliwe jest jednak również, że Bournemouth wygra przekonująco w rundzie finałowej (z Nottingham Forest, któremu brakuje motywacji), podczas gdy Liverpool przegra z Brentford dużą różnicą punktów.
Ogólnie rzecz biorąc, rywalizacja o kwalifikację do europejskich pucharów jest niezwykle zacięta, a losy sześciu drużyn pokrywają się.
Dramatyczna walka o utrzymanie
Na dole tabeli, walka o utrzymanie pomiędzy Tottenhamem a West Hamem przyciąga jeszcze większą uwagę. Tottenham ma obecnie 38 punktów i różnicę bramek -10, podczas gdy West Ham ma 36 punktów i różnicę bramek -10.
Różnica wynosi -22.
Dzięki lepszemu bilansowi bramkowemu, Tottenham spadnie z ligi tylko wtedy, gdy przegra z Evertonem, a West Ham pokona Leeds w rundzie finałowej. Chociaż prawdopodobieństwo takiego spadku nie jest zbyt wysokie, kibice Tottenhamu wciąż są zdenerwowani przed ostatnią kolejką.
Ponieważ przeciwnicy obu drużyn stracili motywację, mecze będą bardzo nieprzewidywalne. Teoretycznie gra z drużyną bez motywacji powinna być łatwiejsza. Ale właśnie dlatego, że nie mają już motywacji do gry, zarówno Everton, jak i Leeds mogą grać ofensywnym stylem gry, który niesie ze sobą wiele zagrożeń.
Tottenham podejdzie do meczu z zamiarem remisu – wyniku, który zapewniłby im utrzymanie w lidze. Gra u siebie dodatkowo da drużynie De Zerbiego przewagę. Tymczasem w drugim meczu rozgrywanym o tej samej porze West Ham ma tylko jedną opcję: zaatakować, aby zapewnić sobie trzy punkty w starciu z Leeds, licząc jednocześnie na to, że Everton „pomoże” im w walce o utrzymanie.
Największą przeszkodą dla Tottenhamu pozostaje katastrofalnie połatany skład. Pomimo powrotu Maddisona, menedżer De Zerbi wciąż nie może skorzystać z siedmiu zawodników z powodu kontuzji. Wśród nich są kapitan Romero, będący w dobrej formie obrońca Spence oraz gwiazdy ataku: Kulusevski, Kudus, Simons... Udział Solanke'a również jest niepewny.
Mając tak prowizoryczny skład, Tottenham wciąż stoi w obliczu znacznego ryzyka porażki.
Źródło: https://tuoitre.vn/cho-doi-gi-o-vong-cuoi-premier-league-20260524002731016.htm







Komentarz (0)