
Sporting Lizbona zanotował udany powrót.
Sporting Lizbona rozegrał jeden z najlepszych meczów w historii klubu w europejskich rozgrywkach. Porażka 0:3 w pierwszym meczu w Norwegii wywarła na portugalskiej drużynie ogromną presję. Jednak wykorzystali ją, by zmiażdżyć Bodo/Glimt w rewanżu. Zwycięstwo 5:0 po 120 emocjonujących minutach było w pełni zasłużonym wynikiem dla drużyny Rui Borgesa.
W przeciwieństwie do pierwszego meczu, Sporting Lizbona całkowicie zdominował rywali przez 120 minut. Świadczą o tym statystyki: Sporting Lizbona miał 66% posiadania piłki, oddał 38 strzałów na bramkę i miał 9 klarownych sytuacji bramkowych. Bodo/Glimt mogło stracić jeszcze więcej bramek, gdyby napastnicy gospodarzy byli bardziej skuteczni, a bramkarz Nikita Haikin nie zagrał tak znakomicie.
To zwycięstwo dało Sportingowi Lizbona awans do ćwierćfinału, gdzie zmierzy się z Arsenalem. Podopieczni Mikela Artety przedłużyli swoją imponującą passę w tym sezonie, pokonując Leverkusen 2:0 w rewanżu. Dzięki przewadze własnego boiska Arsenal zdominował mecz i objął prowadzenie dzięki efektownemu strzałowi z dystansu Eze w pierwszej połowie. Declan Rice przypieczętował zwycięstwo w drugiej połowie wspaniałym strzałem podkręconym. Arsenal jest obecnie niepokonany w 10 meczach Ligi Mistrzów w tym sezonie, w tym w dziewięciu wygranych.

Eze przełamał impas dla Arsenalu.
Tymczasem dwaj pozostali reprezentanci Premier League, Chelsea i Man City, byli skrajnie rozczarowani. Chelsea poniosła kolejną porażkę, przegrywając z PSG trzema golami. Gospodarze prezentowali słabą grę przez większość meczu, nie strzelając ani jednego gola bramkarzowi Safonowowi. Była to trzecia z rzędu porażka Chelsea we wszystkich rozgrywkach.

PSG kontynuowało demolkę Chelsea.
Man City włożył wiele wysiłku w starcie z Realem Madryt, ale nie udało im się odrobić strat. Podopieczni Pepa Guardioli rozpoczęli ofensywnie, stale zagrażając bramce Los Blancos, ale czerwona kartka Bernardo Silvy pokrzyżowała im plany. Portugalski pomocnik został wyrzucony z boiska za faul na strzale Viniciusa Juniora w polu karnym. Brazylijski skrzydłowy wykorzystał następnie rzut karny.

Real Madryt zadał bolesną porażkę Man City.
W kolejnej tercji Manchester City próbował atakować, ale udało mu się zdobyć tylko jednego gola, za sprawą Haalanda. Real Madryt przypieczętował zwycięstwo bramką Viniciusa Juniora w 90+3 minucie, zapewniając sobie zwycięstwo 2:1. To już trzeci sezon z rzędu, w którym klub ze stolicy Hiszpanii wyeliminował Manchester City w fazie pucharowej.
Źródło: https://tienphong.vn/cu-loi-nguoc-dong-than-thanh-cua-sporting-lisbon-post1828219.tpo






Komentarz (0)