
Derby Londynu były emocjonującym meczem.
Przystępując do derbów Londynu po burzliwym tygodniu, naznaczonym zatrudnieniem Xabiego Alonso na nowy sezon, Chelsea stanęła przed presją zwycięstwa, aby utrzymać nadzieję na grę w europejskich pucharach. The Blues zmagali się z serią słabych wyników, odnotowując siedem kolejnych meczów bez zwycięstwa.
Tymczasem Tottenham, pod wodzą menedżera Roberto De Zerbiego, udał się na Stamford Bridge zdeterminowany, aby zdobyć punkty niezbędne do utrzymania się w lidze.
Aby przygotować się do kluczowego starcia, tymczasowy menedżer Calum McFarlane dokonał czterech zmian w wyjściowym składzie gospodarzy. Z drugiej strony, Spurs po raz trzeci z rzędu utrzymali ten sam skład wyjściowy, starając się zachować maksymalną stabilność.
Goście rozpoczęli mecz z wielkim entuzjazmem i niemal strzelili otwierającego gola już w pierwszych minutach, po tym jak strzał głową Mathysa Tela trafił w słupek. Pod bramką Roberta Sancheza nieustannie pojawiały się zagrożenia, gdy obrońca Jorrel Hato niemal strzelił samobója po groźnym dośrodkowaniu Pedro Porro. Niespójna gra w ataku sprawiła Chelsea ogromne trudności w starciu z silnym pressingiem przeciwnika.
Pomimo słabej gry, opanowanie gwiazd Stamford Bridge dało o sobie znać w 18. minucie. Po sprytnym podaniu od Pedro Neto, kapitan Enzo Fernandez opanował piłkę, a następnie oddał decydujący strzał, pokonując bramkarza Antonina Kinsky'ego.
Gol otwierający mecz odciążył piłkarzy Chelsea, pozwalając im na znacznie swobodniejszą grę. W 30. minucie Enzo Fernandez niemal strzelił dwa gole, gdyby jego umiejętny rzut wolny nie trafił w słupek. Przed końcem pierwszej połowy Cole Palmer zmarnował znakomitą okazję na podwojenie prowadzenia, gdy jego strzał minimalnie minął słupek.

Radość Andrieja Santosa po strzeleniu drugiego gola dla Chelsea.
Emocjonująca, zacięta gra trwała również po przerwie, a obie drużyny otwarcie deklarowały chęć gry ofensywnej. W 67. minucie Andrey Santos subtelnie wykończył akcję lewą nogą, podwyższając wynik na 2:0 po perfekcyjnej asyście Enzo Fernandeza.
Po stracie dwóch bolesnych bramek trener De Zerbi przeprowadził serię zmian personalnych, wprowadzając Jamesa Maddisona i Pape Sarra, aby odwrócić losy meczu.
Decyzja o szybkiej zmianie taktyki przyniosła efekt w 74. minucie, kiedy napastnik Richarlison strzelił gola, zmniejszając straty. Uderzenie głową Pape Sarra dało brazylijskiemu napastnikowi możliwość łatwego dobicia piłki z bliskiej odległości.
W pozostałym czasie drużyna z północnego Londynu wywierała dławiącą presję na połowę przeciwnika. Odważne wejście młodego środkowego obrońcy Jorrela Hato w 84. minucie uniemożliwiło wyrównanie po potężnym strzale Jamesa Maddisona.
Chociaż statystyki pomeczowe pokazały, że Tottenham całkowicie zdominował grę pod względem oczekiwanej liczby bramek (xG) ze stosunkiem 1,72 do 0,63, to skuteczność była decydującym czynnikiem w meczu. Wytrzymała obrona, prowadzona przez bramkarza Roberta Sancheza, pomogła gospodarzom odnieść skromne zwycięstwo. Ta gorzka porażka przedłużyła serię meczów bez zwycięstwa Tottenhamu na wyjeździe do 35.
Dramatyczne zwycięstwo Chelsea zapewniło im ósme miejsce, dając im kontrolę nad kwalifikacjami do europejskich pucharów przed ostatnią kolejką z Sunderlandem. Z kolei Tottenham będzie musiał zaciekle walczyć z Evertonem o miejsce w prestiżowych rozgrywkach.
Wynik końcowy: Chelsea 2-1 Tottenham
Strzelec gola:
Chelsea: Fernández (18'), Santos (67')
Tottenham: Richarlison (74')
Składy wyjściowe obu drużyn:

Zdjęcie: BongDa.com.vn.
Według piłki nożnej
Source: https://baoangiang.com.vn/da-bai-tottenham-chelsea-vao-nhom-du-cup-chau-au-a486120.html








Komentarz (0)