
Como odniosło najważniejsze zwycięstwo sezonu.
Como przystąpiło do ostatniego meczu sezonu z nikłą, ale realną nadzieją na zapewnienie sobie miejsca w czołowej czwórce w Serie A. Musiało jednak rozstrzygnąć swoje losy w meczu z Cremonese, mając jednocześnie nadzieję, że AC Milan zaliczy porażkę w meczu z Cagliari i zdobędzie ostatnie miejsce dające kwalifikację do Ligi Mistrzów.
Z kolei Cremonese jest pod ogromną presją w walce o utrzymanie. Lecce objęło wczesną przewagę nad Genoą, co zmusza gospodarzy na stadionie Giovanniego Ziniego do jeszcze bardziej proaktywnej gry, ponieważ niekorzystny wynik może doprowadzić do spadku do Serie B.
Mecz rozpoczął się dość spokojnie. Como, mimo że przed finałem miało jeden z najwyższych wskaźników strzałów na bramkę w lidze, rozpoczęło mecz raczej spokojnie i nie wywierało dużej presji w pierwszych 15 minutach.
Cremonese potrzebowało gola, ale drużynie Marco Giampaolo brakowało precyzji na połowie przeciwnika. Atak pod presją oznaczał, że ich akcje ofensywne nie były wystarczająco precyzyjne.
Przełom nastąpił pod koniec pierwszej połowy. Jesus Rodriguez oddał strzał, który nie wydawał się szczególnie groźny, ale piłka odbiła się od uda Alberto Grassiego, zmieniając kierunek i pozostawiając bramkarza Emila Audero bezradnego, gdy patrzył, jak piłka wpada do siatki. Gol otwierający spotkanie pomógł Como pokonać presję psychologiczną.
W drugiej połowie goście szybko podwoili prowadzenie. Rodriguez kontynuował swoją passę, zmieniając rolę strzelca na asystę, a Anastasios Douvikas wykończył akcję z pola karnego, ustalając wynik na 2:0.
Wydawało się, że Cremonese odzyskało nadzieję już kilka minut później. Jacobo Ramon sfaulował Jamiego Vardy'ego w polu karnym, a Federico Bonazzoli wykorzystał rzut karny, zmniejszając stratę do 1:2.
Jednak ta nikła iskierka nadziei szybko zgasła w wyniku serii niewiarygodnych zdarzeń. Sędzia Fabio Maresca podyktował rzut karny dla Como po zderzeniu Matteo Bianchettiego z Douvikasem, zanim Cremonese stracili opanowanie w reakcji na tę decyzję. Alberto Grassi z drużyny gospodarzy został wyrzucony z boiska za reakcję na sędziego.

Fabregas napisał bajkę w Como.
Tymczasem Lucas Da Cunha spokojnie wykorzystał rzut karny, przywracając Como dwubramkowe prowadzenie. Nie poprzestając na tym, kapitan gości skompletował dwa gole precyzyjnym strzałem w bliższy słupek, przypieczętowując tym samym znaczące zwycięstwo 4:1.
Ten wynik jest tym bardziej godny uwagi, że AC Milan niespodziewanie przegrał 1:2 z Cagliari u siebie. Como wykorzystało okazję, by zająć czwarte miejsce, zapewniając sobie tym samym miejsce w Lidze Mistrzów zaledwie dwa lata po awansie do Serie A. To bez wątpienia bajkowa historia dla tej stosunkowo mało znanej drużyny.
Dla Cremonese ta porażka oznacza koniec walki o utrzymanie. Wygrali zaledwie 8 z 38 meczów i nie potrafili się uratować w dniu, w którym najbardziej potrzebowali pokazać swoją siłę.
Wynik końcowy: Cremonese 1-4 Como
Strzelec gola:
Kremoński: Federico Bonazzoli (55 stóp)
Como: Jesus Rodriguez (36 min), Anastasios Douvikas (51 min), Lucas Da Cunha (71 min, 81 min)
Czerwona kartka: Cremonese: Alberto Grassi (71 min)
Według piłki nożnej
Source: https://baoangiang.com.vn/dai-thang-cremonese-como-gianh-ve-du-champions-league-kich-tinh-a486636.html








Komentarz (0)