Podróż tysiąca mil na Mistrzostwa Świata
Są to Vicente Conculini (29 lat), Miguel Silio (56 lat) i Yomandu Martínez (49 lat). Z rodzinnego miasta Gualeguaychú, niedaleko granicy z Urugwajem, cała trójka wyruszyła w podróż 16 sierpnia 2025 roku. Ich bagaż obejmował nie tylko letnie i zimowe ubrania, rowery i minimalistyczne rzeczy, ale także niezachwianą wiarę w Argentynę, Lionela Messiego i marzenie o obronie tytułu mistrza świata .
Ten szalony pomysł narodził się u Miguela Silio, który na rowerze dotarł na Mistrzostwa Świata w Rosji w 2018 roku i w Katarze w 2022 roku. Dla niego Mistrzostwa Świata to coś więcej niż tylko cel podróży. To powód, by zwolnić tempo, podróżować dalej i doświadczać piłki nożnej całym ciałem.

Ich podróż była daleka od romantycznej, co widać na zdjęciach w mediach społecznościowych. W Boliwii wysokość ich wyczerpała. W zachodnim Paragwaju grupa wytrzymała 24 godziny bez picia wody. W Kolumbii miejscowi doradzili im, aby zostali na noc po tym, jak ciężarówka z ładunkiem bombowym eksplodowała zaledwie 20 kilometrów od miejsca, w którym jedli.
Były chwile, kiedy Conculini zastanawiał się: „Co my tu robimy?”. Ale oni kontynuowali. Bo przed nimi była Ameryka, Mistrzostwa Świata, niebiesko-biała koszulka i prawdopodobnie ostatnie Mistrzostwa Świata Messiego.
Po ośmiu i pół miesiącu podróży, 1 maja, dotarli do Laredo w Teksasie. Następnie grupa odwiedziła San Antonio, gdzie na meczu NBA powitał ich argentyński koszykarz Manu Ginobili. 3 czerwca udali się do Kansas City, gdzie stacjonowała argentyńska reprezentacja.
Co niezwykłe, początkowo cała trójka nie mogła kupić biletów na mecz Argentyny w systemie FIFA. Ale ich historia poruszyła wiele serc. Na Kansas City Unity Cup zostali uhonorowani i otrzymali bilety na mecz otwarcia Argentyny z Algierią 16 czerwca.

Dla Conculiniego moment dotarcia nie był końcem, ale dowodem na to, że dokonali czegoś pozornie niemożliwego. „Dotarcie to najlepsza część podróży, nie dlatego, że podróż się skończyła, ale dlatego, że naprawdę ją ukończyliśmy” – powiedział.
Mistrzostwa Świata zawsze wiążą się z golami, rekordami i trofeami. Ale czasami dusza turnieju kryje się w historiach spoza boiska. Ci trzej argentyńscy kibice nie zagrali ani minuty, nie strzelili gola i nie podnieśli trofeum. Ale przypomnieli światu, że piłka nożna potrafi zmusić ludzi do pokonywania gór, przemierzania lasów, a także do dzielenia się strachem i zmęczeniem, by stanąć na trybunach i zaśpiewać dla swojej ulubionej drużyny.
Dla nich Messi był celem, ale prawdziwym zwycięstwem była podróż licząca 17 000 km.
Źródło: https://danviet.vn/dap-xe-17000-km-de-theo-chan-messi-d1434818.html





























































