Według Sky Sports i Daily Mail , menedżer Enzo Maresca nie rozmawiał bezpośrednio z Garnacho przed sfinalizowaniem transferu zawodnika z Manchesteru United przez Chelsea. Wbrew powszechnej praktyce, transfer nie wynikał z wymagań zawodowych menedżera, lecz został zaproponowany i w całości zainicjowany przez kierownictwo klubu.
Garnacho został wpisany na listę życzeń Chelsea przez dział skautingu i planowania strategicznego. Maresca został wówczas jedynie skonsultowany i zgodził się, że argentyński piłkarz jest „wart inwestowania”, a nie celem, który sam wybrał lub do którego bezpośrednio się zwrócił.
To wyraźnie odzwierciedla model zarządzania przyjęty przez Chelsea pod rządami nowego właściciela. W tym modelu menedżer nie ma już pełnej kontroli nad transferami, lecz działa jako ogniwo w większym systemie, w którym długoterminowe decyzje są podejmowane przez zarząd i kadrę techniczną wyższego szczebla.
Po odejściu Marescy z Chelsea, saga Garnacho przyciągnęła uwagę do potencjalnych nieporozumień między menedżerem a kadrą zarządzającą na Stamford Bridge. Podpisanie kontraktu z obiecującym młodym zawodnikiem, który nie jest częścią bezpośrednich planów menedżera, jest postrzegane jako dowód na filozofię Chelsea, zgodnie z którą „klub jest ważniejszy od jednostki”.
W rzeczywistości występy Garnacho były rozczarowujące. Po 20 występach w tym sezonie strzelił tylko 4 gole i zaliczył 3 asysty. Konsekwentnie był najmniej skutecznym ogniwem ataku Chelsea w kluczowych meczach.
Źródło: https://znews.vn/dau-hoi-thuong-vu-garnacho-post1616278.html






Komentarz (0)