![]() |
Rozdział Mourinho zamknięty na Bernabéu. |
Są powroty, na które czeka się jak na triumfalną celebrację. I są też powroty, które jedynie potwierdzają, że wszystko naprawdę dobiegło końca.
Mourinho wszedł na Bernabéu nie jako bohater, którym kiedyś był dla Realu Madryt. Wrócił z Benficą na rewanżowy mecz barażowy Ligi Mistrzów UEFA. Ale zamiast oklasków, zamiast chwili hołdu, czekała go zimna cisza.
Z trybun nie dobiegł ani jeden okrzyk jego imienia. Żadnego symbolicznego przesłania od jego byłego klubu. Żadnego „jednego z nas”, jak kibice Madrytu zwykli nazywać swoich podopiecznych. Po 13 latach więź między Mourinho a Bernabéu wydawała się całkowicie zerwana.
Mourinho unikał rozgłosu. Nie pojawił się w strefie dla prasy przygotowanej przez Real Madryt. Pozostał w autobusie Benfiki, odizolowany od tłumu. Ten wizerunek miał nie tylko znaczenie zawodowe. Symbolizował zamknięcie pewnego rozdziału.
Oświadczenie i jego konsekwencje
W rzeczywistości nadzieje na ciepłe spotkanie legły w gruzach jeszcze przed rozpoczęciem meczu. Po porażce Benfiki 0:1 na Da Luz, Mourinho skomentował Viniciusa Juniora, mówiąc, że piłkarz świętował „jak idiota”. Wcześniej wypowiadał się również na temat incydentu z udziałem Prestianniego i rasistowskiego zachowania wobec Viniciusa.
![]() |
Mourinho otrzymał czerwoną kartkę w pierwszym meczu barażowym Ligi Mistrzów pomiędzy Benficą i Realem Madryt. |
W delikatnym kontekście hiszpańskiej piłki nożnej słowa te wykraczały poza zwykły profesjonalny komentarz. Wywołały rozłam. A kiedy Mourinho wrócił na Bernabéu, ten rozłam stał się widoczny.
Oczekiwane spotkanie z prezydentem Florentino Perezem nie doszło do skutku, mimo że prezes Realu Madryt był obecny na trybunach VIP. Nie było uścisków dłoni ani zdjęć przywołujących przeszłość. Wszystko potoczyło się tak, jakby Mourinho był zwykłym trenerem drużyny przeciwnej.
Paradoks polega na tym, że w Lizbonie Mourinho jest postrzegany w zupełnie innym świetle. Według portugalskich źródeł prasowych, jego ostatnia seria sukcesów jeszcze bardziej umocniła jego pozycję w Benfice. Zespół zrobił dobre wrażenie w końcówce Ligi Mistrzów, szczególnie po zwycięstwie 4:2 nad Realem Madryt.
Portugalscy dziennikarze uważają, że kibice Benfiki są zadowoleni z tego, jak Mourinho zbudował drużynę. Stworzył spójną jednostkę o wyraźnej tożsamości, grając pewnie przeciwko silnym przeciwnikom. Wielu kibiców chce, aby kontynuował swoją kadencję. W Lizbonie Mourinho jest bohaterem.
Jednak w Madrycie pozostał postacią kontrowersyjną.
Jak na ironię, to właśnie styl, który definiował „Mourinhosmo” – jego bezpośredniość, gotowość do konfrontacji z problemami i nieustraszoność – ostatecznie odsunął go od Bernabéu. Lata temu ta osobowość pomogła Realowi Madryt uwolnić się od kompleksu niższości w Europie. Teraz ta osobowość nie jest już doceniana.
Czy marzenie o ponownym spotkaniu się spełniło?
Do ostatniej chwili Mourinho rozważał zwołanie konferencji prasowej, na co UEFA zezwoliła pomimo jego zawieszenia za linią boczną. Benfica nie chciała, aby zabrał głos przed meczem, aby uniknąć dalszych kontrowersji.
Po meczu drzwi pozostały otwarte. Widząc jednak chłodną obojętność trybun i swojego byłego klubu, Mourinho postanowił milczeć. Być może zrozumiał przesłanie.
![]() |
Mourinho opuścił Madryt w milczeniu. |
Iskierka nadziei, która rozgorzała po styczniowym zwycięstwie 4:2 na stadionie Da Luz, gdzie wielu zaczęło mówić o możliwości jego powrotu do Madrytu, szybko zgasła. Na Bernabéu nie ma już miejsca na nostalgię.
W piłce nożnej same wspomnienia nie wystarczą, by zagwarantować ciepłe spotkanie. Mourinho kiedyś ukształtował wyjątkową erę Realu Madryt. Ale czas mija, okoliczności się zmieniają, a emocje są inne.
Wrócił do Lizbony jako bohater. Opuścił Madryt po cichu.
I być może jest to najwyraźniejsza odpowiedź na wszelkie spekulacje na temat przyszłości.
Źródło: https://znews.vn/doan-ket-buon-cho-mourinho-post1630579.html











Komentarz (0)