Nie stój z boku.
Według RIA Izrael i USA wspólnie rozpoczęły wojnę z Iranem , ale ich stosunki szybko się pogarszają.
W obliczu chwilowego spokoju w stosunkach między USA a Iranem, przerywanego od czasu do czasu wzajemnymi atakami, sytuacja na froncie libańskim stała się w ostatnich tygodniach o wiele bardziej nieprzewidywalna.
4 czerwca, po kilku dniach negocjacji, Izrael i Liban zgodziły się na zawieszenie broni. Zgodziły się również na utworzenie oddzielnych stref pod pełną kontrolą armii libańskiej.
Siły Hezbollahu muszą wycofać swoje jednostki ze wszystkich terytoriów na południe od rzeki Litani – jest to jedno z głównych żądań Izraela.
Szyicki przywódca Naim Kassem oświadczył, że wycofanie wojsk z południowego Libanu będzie oznaczało odwrót, klęskę i osiągnięcie celów wroga. Podkreślił, że Hezbollah nie złożył żadnych obietnic w tej sprawie.
Ponadto Kassem wezwał do zakończenia negocjacji, argumentując, że porozumienie ma na celu destabilizację i podsycenie niezgody. Każda próba rozbrojenia ruchu stanowiłaby zagrożenie dla kraju.
W tym kontekście los porozumienia o zawieszeniu broni rysował się w ponurych barwach. Obawy, że pozostanie ono jedynie na papierze, potwierdziły się: 7 czerwca Izrael zaatakował południowe przedmieścia Bejrutu.
Iran nie pozostał bezczynny. Odpowiedź nadeszła tego samego wieczoru: w kierunku bazy lotniczej Ramat David wystrzelono rakiety balistyczne.
Prezydent USA Trump publicznie interweniował w tej sytuacji, wzywając Izrael do powstrzymania się od działań odwetowych. Powiedział również Iranowi: „Wystrzeliliście rakiety, wystarczy. Wróćcie do stołu negocjacyjnego i osiągnijcie porozumienie”.
Szef Białego Domu dodał, że umowa może zostać podpisana już 8, 9 lub 10 czerwca.
Wierzy również, że premier Izraela Netanjahu zgodzi się na warunki umowy. W przeciwnym razie konflikt może ciągnąć się latami, zwłaszcza jeśli dojdzie do odwetowego ataku na Islamską Republikę Iranu.
„Nie będzie miał wyboru. Ja podejmuję wszystkie decyzje. On nie podejmuje żadnych decyzji” – powiedział prezydent Trump o premierze Netanjahu.
Ale Netanjahu zdawał się mieć inne zdanie. Kilka godzin później Iran został zaatakowany przez izraelskie siły powietrzne. Do licznych eksplozji doszło w Teheranie, Tebrizie, Isfahanie i regionie Karadż.
Następnie zaczęły pojawiać się doniesienia o irańskim ataku na bazę lotniczą Prince Sultan w Arabii Saudyjskiej, a także o rakiecie wystrzelonej z Jemenu w kierunku Izraela, która – jak podały lokalne media – została przechwycona.
Anonimowy urzędnik amerykański oświadczył, że Stany Zjednoczone nie brały udziału w ataku odwetowym na Iran.
Przyjazna debata
Nie jest to pierwszy akt nieposłuszeństwa ze strony szefa rządu Izraela.
„To kompletny wariat. Gdyby nie ja, gniłby w więzieniu. Ratuję go! Teraz wszyscy go nienawidzą. I dlatego wszyscy nienawidzą Izraela” – RIA zacytowała ostre słowa Trumpa o izraelskim premierze.
Izraelskie media szybko zdementowały wszelkie doniesienia o niegrzecznym tonie w rozmowie. Problem jednak w tym, że dwa dni później sam Trump potwierdził, że te uwagi rzeczywiście padły.
Jestem optymistycznie nastawiony co do perspektyw.
„Połączenie sił, którymi dysponujemy, pozwala nam teraz dokonać tego, o czym marzyłem przez ostatnie 40 lat: zmiażdżyć Iran. To obiecałem i to właśnie zrobimy” – powiedział Trump w orędziu wygłoszonym w całym kraju po pierwszych atakach na Iran.
Jednak ten scenariusz się nie ziścił: Iran pozostał nietknięty. Teraz Stany Zjednoczone szukają sposobu na wycofanie się z konfliktu bez utraty twarzy.
Może to mieć poważne konsekwencje dla Izraela, a zwłaszcza dla Netanjahu, który w tym roku czeka trudna reelekcja. I tu właśnie rozbieżne są cele prezydenta USA i premiera Izraela.
Chociaż scenariusz, który Trump uznał za akceptowalny, zakładał po prostu zniesienie blokady Cieśniny Ormuz i przynajmniej osiągnięcie jakiegoś porozumienia w sprawie irańskiego programu nuklearnego, dla Netanjahu było to ewidentnie niewystarczające.
Eskalacja obszaru
Jednak lista wyzwań stojących przed Izraelem nie kończy się na konsekwencjach wyborów dla premiera Netanjahu. Podczas gdy wojna w Strefie Gazy znacznie skomplikowała normalizację stosunków z krajami arabskimi, konflikt z Iranem jeszcze bardziej utrudnił ten proces.
Prezydent Trump aktywnie zabiegał o to, aby w Porozumieniach Abrahama, podpisanych w trakcie jego pierwszej kadencji, uwzględniono większą liczbę krajów Bliskiego Wschodu.
Jak zauważył Andreas Krieg, profesor nadzwyczajny King’s College London, monarchie arabskie były zszokowane skalą zmiany priorytetów USA na korzyść Izraela.
Problemem dla izraelskich przywódców, bez względu na ich poglądy polityczne, jest to, że przynajmniej w niedalekiej przyszłości Trump może okazać się amerykańskim prezydentem, na którym mogą polegać.
Jednak sondaże opinii publicznej potwierdziły jedno: w wyniku wojen w Strefie Gazy, Libanie i Iranie, opinia Amerykanów na temat Izraela ulega pogorszeniu.
Dla Netanjahu osobiście i dla Izraela jako narodu może to oznaczać tylko jedno: zmarnowano wyjątkową, historyczną szansę na wyeliminowanie „irańskiego zagrożenia”. A cena, jaką trzeba będzie zapłacić za tę zmarnowaną szansę, może być znacznie wyższa, niż przewidywano.
Source: https://giaoducthoidai.vn/iran-da-chia-re-thanh-cong-2-nguoi-ban-than-post780959.html








