Dwukrotnie przegrywając, gol Amada Diallo w dogrywce pomógł Man Utd pokonać Liverpool 4-3 w ćwierćfinale Pucharu Anglii.
Obie drużyny zafundowały kibicom emocjonujący, zacięty mecz. Manchester United nie grał ostrożnie, jak w grudniu ubiegłego roku, kiedy zremisował z Liverpoolem 0:0 na Anfield w Premier League. Zamiast tego, podopieczni Erika ten Haga przejęli inicjatywę od pierwszych minut. Manchester United powitał ponownie swojego głównego napastnika, Rasmusa Hojlunda, i zdominował rywali przez pierwsze 20 minut.
McTominay strzelił gola z bliskiej odległości, otwierając wynik meczu dla Man Utd. Zdjęcie: AP
Wysiłki gospodarzy zostały nagrodzone bramką otwierającą wynik w 10. minucie. Alejandro Garnacho wyrwał się obrońcom Liverpoolu i otrzymał prostopadłe podanie od Marcusa Rashforda. Jego podkręcony strzał prawą nogą został obroniony przez Caoimhina Kellehera, ale Scott McTominay szybko doskoczył do dobitki. Wczesny gol rozpalił kibiców na Old Trafford. Na boisku piłkarze Manchesteru United byli pełni energii. Gdyby Hojlund lub Rashford byli bardziej skuteczni, Manchester United mógłby podwoić prowadzenie.
W połowie meczu Liverpool kontrolował tempo. Nie atakowali bezlitośnie, ale cierpliwie czekali na błędy przeciwników. W 38. minucie Wataru Endo trafił do siatki Man Utd płaskim, skośnym strzałem, ale sędzia uznał Mohameda Salaha za spalonego, gdy ten podał piłkę. Ta nieuznana bramka była dla Man Utd sygnałem ostrzegawczym, ponieważ przestrzeń przed ich polem karnym była wielokrotnie odsłaniana – w konsekwencji nieobecności Casemiro, zmuszając Kobbiego Mainoo do gry z McTominayem w defensywnym pomocy.
Po przerwie Manchester United ponownie wszedł na boisko z ofensywnym zacięciem. Nie udało mu się jednak zaskoczyć rywali tak, jak w pierwszej połowie. Choć nadal tworzyli imponujące kombinacje na obu skrzydłach, gospodarzom brakowało pomysłów na grę w ataku i potrzebowali talentu Onany, aby uniknąć kolejnych strat bramkowych. Jasnym punktem Manchesteru United w tym meczu była determinacja zawodników. Nie zmieniła się ona, gdy Ten Hag szybko zszedł z boiska Hojlunda i wprowadził na jego miejsce Antony'ego.
Mac Allister wyrównał dla Liverpoolu pod koniec pierwszej połowy. Zdjęcie: Reuters
To była słuszna decyzja holenderskiego trenera. Były zawodnik Ajaxu pokazał swoje najwyższej klasy ofensywne umiejętności, wykonując zwrot i strzał prawą nogą w polu karnym, wprawiając obronę Liverpoolu w osłupienie. Antony nie posiadał się ze szczęścia po strzelonym golu. Uderzenie złagodziło presję psychologiczną, pod którą był pod presją w sezonie słabej formy, tracąc miejsce w pierwszym składzie i spotykając się z ciągłą krytyką zarówno na boisku, jak i poza nim.
Man Utd mógł wykończyć przeciwników w ciągu dwóch połówek regulaminowego czasu gry. W czwartej minucie doliczonego czasu gry, długie podanie Christiana Eriksena postawiło Rashforda w sytuacji sam na sam z Kelleherem. Jednak jego starannie wymierzony strzał prawą nogą minął słupek.
Wydarzenia w dwóch dogrywkach były równie dramatyczne, jak w regulaminowym czasie gry. Liverpool objął prowadzenie. Strzał z dystansu Harveya Elliota odbił się od stopy Eriksena, zmienił kierunek i wpadł między nogi Harry'ego Maguire'a. Onana próbował rzucić się do ataku, ale było za późno, bo stracił równowagę.
Właśnie gdy wydawało się, że Manchester United przegra u siebie, w 112. minucie, błąd Nuñeza otworzył gospodarzom cenną okazję do kontrataku. McTominay podał do Rashforda, który wykończył akcję strzałem z dystansu, pozostawiając Kellehera w tyle. Chwilę później McTominay zmarnował szansę na zdobycie drugiego gola po dośrodkowaniu Rashforda. Jego strzał minął słupek.
Amad Diallo zdjął koszulkę i świętował z kibicami Manchesteru United po strzeleniu zwycięskiego gola. Zdjęcie: AP
Tym samym Manchester United jest czwartą drużyną, która dotarła do półfinału Pucharu Anglii w tym roku, obok Manchesteru City, Chelsea i Coventry City. Marzenie Liverpoolu o poczwórnym trofeum legło w gruzach i do końca sezonu zespół skupi się na Premier League i Lidze Europy.
Quang Huy
Obejrzyj najważniejsze wydarzeniaLink źródłowy






Komentarz (0)