Jadąc na Stamford Bridge na najważniejszy mecz 32. kolejki Premier League, Manchester City nie wahał się ani chwili w starciu z gospodarzami Chelsea, rozpoczynając mecz z premedytacją. Jednak to Chelsea stworzyła groźniejsze sytuacje w pierwszej połowie.

Bramka Marca Cucurelli nie została uznana z powodu spalonego.
Cole Palmer rozczarował publiczność strzałem, który trafił w boczną siatkę, zanim Joao Pedro i Pedro Neto wielokrotnie ostrzegali obronę gości. Co gorsza, Marc Cucurella zdołał umieścić piłkę w siatce, ale gol nie został uznany z powodu spalonego.

Bramkarz Robert Sanchez zniweczył szansę Bernardo Silvy.
Po drugiej stronie boiska, największa szansa Manchesteru City w pierwszej połowie padła po strzale Bernardo Silvy, który jednak nie zdołał pokonać bramkarza Roberta Sáncheza. Pierwsze 45 minut zakończyło się meczem, który początkowo wydawał się dość wyrównany; jednak sytuacja przypominała tlący się ogień, który czekał na wybuch.

Nico O'Reilly strzelił gola, otwierając wynik meczu dla Man City.
Przełom nastąpił na początku drugiej połowy, tym razem to goście mieli przewagę. W 51. minucie, po precyzyjnym dośrodkowaniu Rayana Cherkiego, młody talent Nico O'Reilly wyskoczył wysoko i skierował piłkę głową do siatki, otwierając wynik dla Man City.
To był szósty gol 21-letniego obrońcy w ostatnich 11 meczach, w tym dwa gole w finale Pucharu Anglii przeciwko Arsenalowi. O'Reilly po raz kolejny udowadnia, że jest „człowiekiem na wielkie mecze” na Stamford Bridge, zwiększając swój udział w bramkach w tym sezonie do 15.

Obrońca Marc Guehi strzelił gola jak na prawdziwego napastnika przystało.
Zaledwie sześć minut później Cherki kontynuował imponującą grę, asystując Marcowi Guéhiemu, który podwoił prowadzenie. Chelsea kompletnie załamała się pod nieustającą presją przeciwników. W 68. minucie Jérémy Doku wykorzystał błąd Moisésa Caicedo, strzelając gola, przypieczętowując zwycięstwo gości 3:0. Do końca meczu Chelsea nie zdołała odpowiedzieć na atak rywali. W rzeczywistości, gdyby nie znakomita postawa bramkarza, drużyna ze Stamford Bridge mogłaby stracić jeszcze więcej bramek.

Jeremy Doku zapewnił Man City zwycięstwo 3-0.
Po raz pierwszy w całym sezonie Manchester City pokazał, że ma zadatki na mistrza. Zwycięstwo w meczu „Super Sunday” przerwało poprzednią serię remisów i wykorzystało błąd Arsenalu, zmniejszając stratę do sześciu punktów, mając mecz mniej do rozegrania i bezpośrednią konfrontację z Kanonierami w kolejnej rundzie.

Rayan Cherki wnosi cichy, ale niezwykle ważny wkład w grę klubu. Jest on naprawdę wyjątkowym piłkarzem w Man City.
Tymczasem Chelsea pogrąża się w coraz większym kryzysie po trzeciej z rzędu porażce w Premier League. Ryzyko braku awansu do Ligi Mistrzów w przyszłym sezonie staje się coraz bardziej realne, ponieważ „The Blues” przegrali trzy mecze z rzędu i nie zdołali zniwelować czteropunktowej straty do czołowej piątki. Pod wodzą Liama Roseniora drużyna wciąż nie odzyskała stabilności po okresie spadku.
Source: https://nld.com.vn/man-city-dai-thang-chelsea-thoi-bung-cuoc-dua-vo-dich-196260413061516334.htm








Komentarz (0)