![]() |
| Rybacy w Phu Vinh są zachwyceni „darami morza”. |
W południe, pomimo palącego słońca, wioska rybacka na wybrzeżu Phu Vinh wciąż tętniła życiem, a ludzie nawoływali się nawzajem. Motocykle z wiosek 6, 5, 2 itd. mknęły betonową drogą prowadzącą do plaży Vinh Thanh. Kobiety z wioski rybackiej wychodziły na plażę, aby powitać mężów i synów powracających z przybrzeżnych wypraw połowowych, a ich twarze promieniały uśmiechami. Gdy łódź załadowana rybami dobiła do brzegu, rybak Do Khe i jego czteroosobowa załoga zostawili za sobą trudy ponad dziewięciogodzinnego rejsu, aby podzielić się ulgą ze swoimi rodzinami. Łódź i sprzęt rybacki zostały wciągnięte na piasek, a świeżo złowione owoce morza zostały zakupione przez handlarzy na plaży.
Kutry rybackie operujące w pobliżu brzegu (około 10 mil morskich, co odpowiada 20 km) cumują jeden po drugim, a plaża Vinh Thanh tętni życiem. Makrela kosztuje 160 000–170 000 VND/kg; barakudy 100 000–110 000 VND/kg; mątwy 200 000 VND/kg… Promienny uśmiech pojawia się na ogorzałej twarzy pana Do Khe, gdy mówi, że rybacy z Phu Vinh są nie tylko pracowici i odporni, ale także stale się uczą, odważnie myślą, odważnie działają, odważnie zmieniają się i wiedzą, jak polować na wysokiej jakości owoce morza. Dzięki morzu życie tutejszych mieszkańców staje się coraz bardziej dostatnie.
Przy stole ustawionym na ganku, wokół gorącego posiłku złożonego z pysznych, świeżo złowionych owoców morza, rybacy, których rodziny od pokoleń związane są z morzem, dzielili się wzlotami i upadkami, radościami i smutkami życia na falach, starszy rybak Do Khe, mający ponad sześćdziesiąt lat, oraz jego bratankowie Do Thanh Thuan i Do Thanh Tuan, a także ich koledzy i koledzy rybacy, doświadczeni weterani morza, z entuzjazmem dyskutowali o odważnych inwestycjach, zmianach kariery i sposobach na poprawę swojego życia.
Rybak Do Huu Thong, jeden z czołowych właścicieli kutrów rybackich o dużej pojemności i wysokiej wydajności, wspomina, że napotkał wiele wyzwań, ale kierując się miłością i odpowiedzialnością za „matkę morza”, zainwestował miliardy dongów w modernizację swoich kutrów i zakup sprzętu rybackiego, przechodząc z połowów włokami na połowy sieciami skrzelowymi, co stanowiło przełom w produkcji ryb na morzu. Dzięki temu jego rodzina skupiła się na połowach cennych owoców morza, jednocześnie chroniąc zasoby morskie oraz utrzymując i regenerując obfite łowiska.
Teraz każda zarzucona sieć nie „przeczesuje” już dna morskiego wszelkiego rodzaju dużymi i małymi owocami morza, lecz łowi jedynie ryby powierzchniowe, takie jak makrela, tuńczyk i zębacz… duże, które są cennymi owocami morza, preferowanymi przez rynek. Każda wyprawa połowowa trwa od 10 do 14 dni, a przychody wahają się od 400 do 600 milionów VND. „Tylko podczas ostatniej 14-dniowej wyprawy przychody sięgnęły 600 milionów VND, a po odliczeniu kosztów, osiągnąłem zysk netto w wysokości ponad 400 milionów VND” – powiedział pan Thong.
Sukces pionierskich rybaków, takich jak pan Thong, rozprzestrzenił się po całym regionie. Do tej pory zainwestowano i zmodernizowano 70% pełnomorskich kutrów rybackich Phu Vinh, wyposażając je w silniki o mocy od 600 do 700 koni mechanicznych. Dzięki temu przeszli oni również z połowów włokami na połowy sieciami skrzelowymi. Niektóre kutry przestawiły się na połowy cennej makreli, stosując większe oczka sieci, aby zapobiec przełowieniu.
Według pana Nguyena Thanh Phata, przewodniczącego Stowarzyszenia Rybołówstwa Morskiego w gminie Phu Vinh: W ostatnich latach ogólna sytuacja w zakresie eksploatacji mórz i oceanów napotkała wiele trudności, w tym spadek zasobów morskich. Wiele osób zmieniło pracę, co utrudniło właścicielom łodzi znalezienie załóg i wpłynęło na częstotliwość połowów na morzu. To również powód, dla którego rybacy z Phu Vinh zmienili swoje metody połowu, unikając przełowienia i współpracując na rzecz ochrony zasobów wodnych. Jednomyślnie pokonali trudności dzięki miłości do morza, swojemu zawodowi, chęci uczenia się i gotowości do zmian…
Oprowadzając gości po ulicach Hamleta 6, jednej z tętniących życiem wiosek rybackich gminy Phu Vinh, doświadczony rybak Do Khe pokazał im przestronne, wielopiętrowe domy rybaków, których szeroko otwarte drzwi witały słoną morską bryzę. To efekt lat ciężkiej pracy, wypływania na morze, uczenia się i stosowania osiągnięć naukowych i technicznych oraz odważnej transformacji metod połowu, aby wprowadzać pozytywne zmiany.
Widok kobiet pochylonych nad naprawianiem sieci rybackich od wczesnego rana do późnej nocy to jedna ze zmian, jakie zaszły w wiosce rybackiej Phu Vinh. Pan Khe powiedział, że w przeszłości połowy włokami wyrządzały tak wielkie szkody, że żony i dzieci rybaków musiały ciężko pracować. Korzyści płynące z transformacji zawodowej oraz rozwoju usług i handlu wyeliminowały te trudności. „Teraz kobiety z wioski rybackiej Phu Vinh mają więcej możliwości noszenia pięknych ubrań, wysokich obcasów i „wychodzenia” z przyjaciółkami, ciesząc się szczęściem wygodnego i spokojnego życia. To jeden z sukcesów, jakie rybacy tacy jak my osiągnęli dla naszych żon, dzieci, rodzin i życia” – powiedział z entuzjazmem pan Khe.
Źródło: https://huengaynay.vn/kinh-te/man-moi-tu-bien-166787.html












