Sroki „wracają do miasta”
Mieszkańcy Hanoi byli ostatnio zaskoczeni pojawieniem się stada sójek czerwonodziobych (nazwa naukowa Urocissa erythroryncha) – gatunku ptaka, który zazwyczaj zamieszkuje górskie lasy, ale który ostatnio wybrał centrum miasta na miejsce lęgowe i odpoczynku.
Sroki pojawiły się w Hanoi.
ZDJĘCIE: DINH HUY
Stado ptaków dotarło do rzędu drzew przy ulicy Nguyen Du (dzielnica Hai Ba Trung) i na teren siedziby Ministerstwa Nauki i Technologii. Przez wiele lat wiekowe drzewa rosnące przy tej ulicy, przyzwyczajone do spokoju miasta, nagle stały się „nowym domem” dla stada ptaków o barwnym upierzeniu, zachwycającym charakterystycznymi niebiesko-czarnymi piórami i czerwonymi dziobami.
Według mieszkańców ulicy Nguyen Du, ptaki te pojawiły się kilka miesięcy temu i stopniowo się tam zadomowiły. Początkowo były dość ostrożne, zazwyczaj siadały tylko na wysokich gałęziach i szybko odlatywały, gdy ktoś się zbliżał.
Pojawienie się stada ptaków zaskoczyło wielu zagranicznych turystów.
ZDJĘCIE: DINH HUY
Jednak z czasem ich zdolność adaptacji znacznie wzrosła. Wielokrotnie ludzie spotykali komary czerwonodziobe poruszające się po chodnikach, skaczące wokół donic, a nawet siedzące na zaparkowanych motocyklach, nie okazujące żadnych oznak strachu.
W rzeczywistości wielu mieszkańców kupiło mączniki (rodzaj robaków powszechnie używany jako karma dla ptaków) i umieściło je na otwartej przestrzeni, aby ptaki mogły zejść i zjeść. Od tego czasu ptaki stały się mniej lękliwe wobec ludzi.
„Na drzewach na terenie Ministerstwa Nauki i Technologii mieszka i gniazduje około 10 srok. Codziennie rano karmimy je mącznikami i świerszczami, więc stały się dość oswojone. W rezultacie wiele osób przychodzi tu robić zdjęcia” – powiedział ochroniarz Ministerstwa Nauki i Technologii, dodając, że stado ptaków pojawiło się około 5 miesięcy temu.
Moment, w którym ptak łapie robaka.
ZDJĘCIE: DINH HUY
Według obserwacji naszego reportera, codziennie dziesiątki fotografów zasiada na chodniku przed siedzibą Ministerstwa Nauki i Technologii przy ulicy Nguyen Du, aby uchwycić chwile z udziałem srok. Aby uzyskać najlepsze i najwyraźniejsze zdjęcia, ludzie kupują mączniki i przyczepiają je do pni drzew około 1,5 metra nad ziemią, aby przyciągnąć uwagę srok.
Widząc wijącą się ofiarę, ptaki na drzewach spadają w dół, by ją złapać, a następnie wzbijają się w powietrze. Czasami ptaki upuszczają ofiarę na chodnik, ale i tak dzielnie schodzą na dół, by ją złapać.
Byłem zaskoczony, że udało mi się sfotografować stado dzikich ptaków z tak bliskiej odległości.
Pan Tran Nghia Hiep (50 lat), który ma prawie 20-letnie doświadczenie w fotografowaniu krajobrazów, powiedział, że spędził wiele poranków cierpliwie czekając na możliwość uchwycenia cennych chwil tego gatunku ptaków.
I... "spacer po mieście"
ZDJĘCIE: DINH HUY
Według pana Hiepa, pierwsze informacje dotarły do niego zupełnie przypadkiem, za sprawą opowieści znajomego o kolonii sójek żyjących na środku ulicy Nguyen Du. Miał jednak tylko swój znany sprzęt, obiektyw 70-200 mm, który zazwyczaj lepiej nadaje się do fotografowania krajobrazów lub portretów niż pojedynczych ptaków, więc nie chciał polować na zdjęcia.
Jednak po tym, jak przyjaciele przekonali go, że ptaki te są dość oswojone i niezbyt wrażliwe na obecność ludzi, pan Hiep postanowił spróbować szczęścia. Podczas kolejnych sesji regularnie przybywał wcześniej, wybierał stałe miejsce i cierpliwie obserwował każdy ruch w koronach drzew i na chodniku wokół miejsca, gdzie przebywało stado ptaków.
Pan Tran Nghia Hiep (po prawej) i kilku fotografów polujących na sroki.
ZDJĘCIE: DINH HUY
„Początkowo myślałem, że będzie trudno do nich podejść, ponieważ dzikie ptaki są zazwyczaj bardzo ostrożne. Ale rzeczywistość była inna; były dość spokojne, czasami nawet siadały blisko ludzi, co bardzo ułatwiało fotografowanie. Byłem bardzo zaskoczony i zrobiłem zdjęcia, żeby pochwalić się nimi znajomym” – powiedział pan Hiep, dodając, że zazwyczaj fotografowanie dzikich ptaków wymaga obiektywu 600–1000 mm i długiego okresu kamuflażu, aby uchwycić te cenne chwile.
Pan Hiep powiedział, że w szczytowym okresie, gdy ludzie przychodzili fotografować sroki, było około 30 fotografów zawodowych i amatorów, którzy wybierali sobie własne miejsce.
„Widziałem około 4-5 osobników i udało mi się uchwycić moment, w którym 3 ptaki wylądowały, aby złapać ofiarę jednocześnie. W Hanoi rzadko widuje się dzikie ptaki siedzące na gałęziach w takich miejscach”.
„To niezwykle rzadki widok, ponieważ sroki nie są takie jak inne pospolite ptaki” – pan Hiep z entuzjazmem opowiedział o swoim fascynującym doświadczeniu.
Źródło: https://thanhnien.vn/ngam-dan-gie-cui-dao-pho-ha-noi-185260420061122657.htm











Komentarz (0)