Manchester City zmierzył się z Dortmundem, a Pep Guardiola po meczu nie krył uśmiechów na Etihad Stadium. W czwartym meczu fazy grupowej Ligi Mistrzów 2025/26 Phil Foden strzelił dwa gole, przypominając wszystkim, że City nie polega wyłącznie na Erlingu Haalandzie.

Tymczasem „robot” Haaland kontynuował swoją znakomitą formę, rzucając wyzwanie każdemu przeciwnikowi. Strzelił gola na 2:0 dla Man City, po tym jak Phil Foden już wpisał się na listę strzelców.

Haaland Squawka.jpg
Haaland jest pierwszym piłkarzem w historii Ligi Mistrzów, który strzelił gola w pięciu kolejnych meczach w barwach trzech różnych klubów. Zdjęcie: Squawka

Był to 18. gol norweskiego napastnika dla Man City we wszystkich rozgrywkach w tym sezonie i jego piąty w Lidze Mistrzów – obok Mbappe i Harry'ego Kane'a, co dało mu pozycję lidera w wyścigu o Złotego Buta.

Warto odnotować, że strzelając gola swojemu byłemu klubowi, Haaland ustanowił bezprecedensowy rekord Ligi Mistrzów, którego nie udało się osiągnąć nawet Ronaldo: strzelając gole w pięciu kolejnych meczach dla trzech różnych klubów.

Zanim Haaland powtórzył ten wyczyn z Man City w pięciu ostatnich meczach najbardziej prestiżowych rozgrywek w Europie, dokonał tego wcześniej, grając w Sanzburgu (sezon 2019/20) i Borussii Dortmund (2020/21).

Oprócz tego wyjątkowego rekordu, Haaland zrobił kolejny krok w stronę pierwszej dziesiątki najlepiej punktujących piłkarzy w historii Ligi Mistrzów. Ulubieniec Pepa ma teraz na koncie 54 gole w 52 meczach, co wciąż plasuje go na 9. miejscu, ale tylko o 2 gole za Van Nistelrooyem, który jest wyżej od niego.