Vietnam.vn - Nền tảng quảng bá Việt Nam

Letnie noce...

Wróciłem do rodzinnego miasta dokładnie w dniu, w którym wysiadł prąd. Upalny, letni upał ogarnął spokojną przestrzeń. Smutny bambus wciąż rozbrzmiewał hałaśliwymi melodiami. Ojciec nabrał kilka wiader wody i wylał ją na podwórko, żeby je ochłodzić, po czym uniósł główne drzwi i wyniósł je na podwórko, rozkładając matę, na której mogła położyć się cała rodzina. Czterech dorosłych mężczyzn wygodnie ułożyło się na starej macie, patrząc w górę na upływający czas, wsłuchując się w cicho płynące lato. Nagle poczułem się niesamowicie szczęśliwy, przenosząc się z powrotem do dzieciństwa, do czasów, gdy miałem pięć lat, a mój najmłodszy, trzyletni brat, wygodnie leżał w naszych ramionach w te letnie noce, gdy wysiadał prąd.

Báo Lâm ĐồngBáo Lâm Đồng11/06/2025

Na początku lat 90. moje rodzinne miasto nękały ciągłe przerwy w dostawie prądu każdego lata. Moi rodzice, którzy przeżyli dekady bez prądu, byli przyzwyczajeni do upałów, ale my, dzieci, wciąż nie byliśmy do nich przyzwyczajeni i zawsze czuliśmy się niekomfortowo. Chociaż zawsze brałem orzeźwiający prysznic przed posiłkami, nadal było mi gorąco i pociłem się. Po jakimś czasie szedłem do studni na podwórku, wyciągałem wiadro i znowu się kąpałem. Letni upał w moim rodzinnym mieście był niewiarygodnie okropny; trzeba go zobaczyć na własne oczy, żeby w pełni zrozumieć. Myśleliśmy, że upał zmniejszy się w nocy wraz z zachodem słońca, ale zamiast tego gorące, suche wiatry znad Laosu się nasiliły, sprawiając, że upał był jeszcze dotkliwszy. Moje rodzinne miasto ucierpiało z powodu tej klęski żywiołowej.

Moi rodzice z całych sił, wraz z wachlarzami z bambusa i liści palmowych, wachlowali nas oboje. Musieli nas jednocześnie chłodzić i odganiać komary, żeby nas nie pogryzły, nie zostawiając zaczerwienionych i swędzących rąk i nóg. Kiedy bolały ich ręce od wachlowania, kładli się na macie, żeby odpocząć. Cała rodzina leżała tam, wpatrując się w czarne jak smoła niebo usiane maleńkimi, migoczącymi gwiazdami. Ojciec wskazywał Drogę Mleczną, Gwiazdę Wieczorną, Gwiazdę Poranną… Mój świat w tamtym czasie był tak piękny, tak magiczny, gdy chłonąłem wiedzę od rodziców. Delikatnie opowiadali mi bajki, niczym cenny skarb.

Mój dom stał tuż przy polu, za nim na wzgórzu porośniętym eukaliptusami. Głosy moich rodziców mieszały się z rechotaniem żab i ropuch. Szczególnie głośne, irytujące rechotanie ropuch czasami mnie przerażało. Świerszcze ćwierkały, nie wiedziałem, czy skubią delikatną trawę, czy piją rosę. Co jakiś czas słyszałem, jak rodzice dyskutują, które mango zebrać następnego dnia, zanim ptaki je zjedzą, co byłoby marnotrawstwem. Potem planowali, które pola ryżowe dojrzeją jako pierwsze, pożyczając lub wymieniając się pracą z tą czy inną rodziną.

Letnie noce na wsi były radośniejsze dzięki odgłosom kroków sąsiadów, którzy przychodzili z wizytą. Tata szybko rozstawiał im bambusowe łóżko, na którym mogli usiąść. Mama krzątała się w kuchni, rozpalała ogień i gotowała garnek słodkich ziemniaków, miękkich i aromatycznych. Albo czasami gotowała ogromny garnek kukurydzy. Słodkie ziemniaki i kukurydza, które sami uprawialiśmy, były zawsze czyste, pyszne i aromatyczne. Chłodna, słodka woda kukurydziana służyła do parzenia aromatycznej herbaty, podczas gdy rozmawialiśmy o sąsiedzkiej miłości. Ciocie i wujkowie śmiali się i wesoło rozmawiali, dzieląc się historiami o swoich domach, rodzinach i polach. Mówili o wysłaniu dzieci do miasta, aby zdobyły wykształcenie, zapewniły sobie lepsze życie i uciekły od pracy na roli. Ten obraz pozostaje głęboko wyryty w mojej pamięci, kiedykolwiek wspominam dawne czasy, o sąsiedzkiej miłości mojego rodzinnego miasta.

Były letnie noce, które nie dawały wytchnienia. Po obiedzie rzucaliśmy się prosto do pracy. Szczególnie wtedy, gdy przywożono ryż zebrany po południu, czekając, aż młocarnia skończy młócić, żebyśmy mogli wysuszyć ryż i słomę na słońcu następnego dnia. „Życie rolnika jest takie ciężkie, moje dzieci. Uczcie się pilnie, żebyście nie musieli cierpieć jak wasi rodzice” – często przypominał mi i bratu ojciec, gdy pracowaliśmy. Cała rodzina pracowała do późna w nocy, zanim w końcu udało nam się odpocząć.

Leżąc w środku tej letniej nocy, na starym dziedzińcu, wszystko tak bardzo się zmieniło, ale dla mnie dusza pozostała w dzieciństwie. Powiedziałem rodzicom, że czułem się niezmiernie szczęśliwy, choć chwila była ulotna, wszystko było cudowne. Chwila nieskończonego spokoju, słodkiej miłości do rodziny i ojczyzny, którą dali mi rodzice.

Źródło: https://baolamdong.vn/van-hoa-nghe-thuat/202506/nhung-dem-mua-ha-2943725/


Komentarz (0)

Zostaw komentarz, aby podzielić się swoimi odczuciami!

W tej samej kategorii

Od tego samego autora

Dziedzictwo

Postać

Firmy

Sprawy bieżące

System polityczny

Lokalny

Produkt

Happy Vietnam
BEZPŁATNY

BEZPŁATNY

Krwawy Księżyc

Krwawy Księżyc

Kąpiel błotna

Kąpiel błotna