Vietnam.vn - Nền tảng quảng bá Việt Nam

Ciche ofiary

W dniach poważnych powodzi, wiele rodzin i domów strażników granicznych zostało zalanych, a ich majątek został zmieciony przez wodę powodziową… Jednak w tym krytycznym momencie żołnierze nadal odkładają na bok własne zmartwienia, aby wspierać ludzi, ponieważ dla nich pokój i bezpieczeństwo ludzi są zawsze najwyższym priorytetem.

Báo Đắk LắkBáo Đắk Lắk30/11/2025

W obliczu nieoczekiwanego wzrostu poziomu wody powodziowej, funkcjonariusze i żołnierze na posterunkach straży granicznej w prowincji byli bardzo zaniepokojeni o swoje rodziny, zwłaszcza gdy krewni zgłaszali, że ich domy zostały zalane, a ich mienie zostało zmiecione z powierzchni ziemi. Jednak po usłyszeniu głosów bliskich jedynie przez sporadyczne rozmowy telefoniczne, pospieszyli na ratunek, zaopatrzenie i zapewnienie bezpieczeństwa.

Los kapitana Le Minh Dai, zawodowego żołnierza i oficera łączności w Departamencie Sztabu (Dowództwo Straży Granicznej Dak Lak ), jest jedną z takich historii. Jego rodzina wynajęła lokal handlowy w gminie Hoa Thinh. Rankiem 18 listopada sprowadzili właśnie 27 ton nasion palm z Indonezji, ale po południu nagła powódź porwała 17 ton towarów, pozostawiając 10 ton zatopionych w błocie, a wszystkie maszyny i urządzenia zostały poważnie uszkodzone. Ponad 750 milionów dongów, wieloletnie oszczędności rodziny, przepadło w jednej chwili.

Odsunąwszy na bok troski rodzinne, kapitan Le Minh Dai i jego koledzy z drużyny skupili się na pomocy ludziom na terenach dotkniętych powodzią.

W domu jego żona rozpaczliwie walczyła, gdy woda powodziowa podnosiła się coraz wyżej. Na szczęście sąsiedzi zdołali ich ewakuować na czas. Informacje o jego rodzinie dotarły do ​​Daia jedynie za pośrednictwem kilku sporadycznych telefonów. Martwił się, ale nie wiedział, co robić, zostawiając rodzinę samą sobie z pomocą sąsiadów. Od pierwszej akcji ratunkowej był obecny w okręgu Hoa Hiep, pomagając w relokacji mieszkańców, transportując zaopatrzenie, odbudowując zawalone mury i dostarczając paczki z makaronem instant i puszkami wody do odizolowanych gospodarstw domowych. Praca była tak wymagająca, że ​​on i jego towarzysze nie mieli chwili wytchnienia. Dopiero gdy mieszkańcy w miarę się uspokoili, Dai mógł pobiec do domu, tylko po to, by zobaczyć zniszczenia, zanim wrócił do swojego mieszkania.

Historia rodziny starszego porucznika Nguyena Van Tu, szefa sztabu i administracji (stacja straży granicznej Hoa Hiep Nam), również zasmuciła jego towarzyszy. Jego rodzina mieszkała z rodzicami w gminie Hoa Xuan. Podczas niedawnej powodzi woda podniosła się tak gwałtownie, że w mgnieniu oka dotarła do dachu, zabierając ze sobą niemal cały ich dobytek, w tym ryż, bydło, narzędzia rolnicze i maszyny – pozostawiając ich praktycznie bez niczego.

Łączność z rodziną została niemal całkowicie przerwana. Sygnał był słaby, a telefon przerywał. W ulewnym deszczu Tú stał na dziedzińcu mieszkania, a jego oczy czerwieniły się za każdym razem, gdy telefon sygnalizował brak połączenia. Dopiero gdy sąsiedzi poinformowali go, że żona, dzieci i rodzice zostali bezpiecznie ewakuowani, odetchnął z ulgą. Ale jego dom – owoc wieloletnich poszukiwań – zniknął w wodach powodzi.

Gdy tylko woda powodziowa opadła, dowódca jednostki pozwolił Tú wrócić do domu. Stał w milczeniu przed swoim domem, który teraz był już tylko szkieletem; błoto sięgało mu po kolana, a dobytek walał się po grubej warstwie ziemi. Tú zdążył jedynie pomóc rodzinie w drobnych porządkach, zanim wrócił do jednostki. „Mieszkańcy wioski wciąż mnie potrzebują, a sąsiedzi są tu, żeby pomóc…” – powiedział, zanim wsiadł do samochodu, głosem zdławionym emocjami, ale zdecydowanym.

Pułkownik Nguyen Cong Tuan, zastępca dowódcy prowincjonalnej straży granicznej, przekazał wyrazy wsparcia i podarował prezenty rodzinie towarzysza Dai.

Historie strat nie dotyczą tylko pojedynczych osób, ale obejmują wiele jednostek, stacji i brygad roboczych. Ponad 30 rodzin wojskowych poniosło ciężkie straty, a w wielu przypadkach całkowita liczba ofiar wciąż nie została policzona. Ale to, co porusza ich towarzyszy, to fakt, że niezależnie od tego, jak bardzo się martwią, pozostają niezłomni na linii frontu; nikt nie prosi o wycofanie się, nikt nie prosi o tymczasowy urlop.

Rozumiejąc te trudności, w ostatnich dniach, oprócz odwiedzania i dodawania otuchy mieszkańcom terenów dotkniętych powodzią, dowódcy jednostki poświęcili również czas na odwiedzenie rodzin żołnierzy, którzy ponieśli straty. W każdym domu, wciąż pokrytym błotem, w oczach, w których wciąż błyszczą łzy po wielu dniach trudów, mocne uściski dłoni i szczere prośby o pomoc dla każdej rodziny dały im siłę do przezwyciężenia tego trudnego okresu, aby ich mężowie, synowie i bracia mogli nadal wykonywać swoje obowiązki ze spokojem ducha.

Natychmiast po stopniowej stabilizacji sytuacji na obszarach dotkniętych powodzią, Dowództwo Straży Granicznej Dak Lak udzieliło urlopu żołnierzom, których rodziny ucierpiały w wyniku katastrofy, umożliwiając im powrót do domów i wsparcie bliskich. Jednocześnie wysłano siły, aby pomóc żołnierzom i ich rodzinom w sprzątaniu domów, zbieraniu pozostałego dobytku i odbudowie tymczasowych schronień. W wielu dzielnicach obraz strażników granicznych oczyszczających błoto z domów swoich towarzyszy broni, a następnie pomagających sąsiadom, stał się znajomym, pięknym i wzruszającym widokiem w tych trudnych czasach.

Źródło: https://baodaklak.vn/xa-hoi/202511/nhung-hy-sinh-tham-lang-0f71e6c/


Komentarz (0)

Zostaw komentarz, aby podzielić się swoimi odczuciami!

W tym samym temacie

W tej samej kategorii

Od tego samego autora

Dziedzictwo

Postać

Firmy

Sprawy bieżące

System polityczny

Lokalny

Produkt

Happy Vietnam
Na polu białych lilii wodnych

Na polu białych lilii wodnych

Zaciekły

Zaciekły

Pośród rozległego morza i nieba flaga wciąż dumnie powiewa.

Pośród rozległego morza i nieba flaga wciąż dumnie powiewa.