Vietnam.vn - Nền tảng quảng bá Việt Nam

Ludzie, którzy utrzymują spokój na plaży.

QTO – Każdego ranka, przed wschodem słońca, można zobaczyć postać cicho idącą wzdłuż krawędzi fal na plaży Bao Ninh. To pan Lai Minh Tu, szef zespołu ratunkowego plaży Bao Ninh w dzielnicy Dong Hoi. Od prawie dwóch dekad ten człowiek pilnie wykonuje to, co wielu nazywa „utrzymywaniem pokoju na plaży”.

Báo Quảng TrịBáo Quảng Trị28/05/2026

W wieku 66 lat jego włosy posiwiały od słonej morskiej bryzy, ale pan Tư wciąż ma zwyczaj wstawania o 4:30 rano w każdym sezonie turystycznym , aby pójść na plażę i obserwować prądy, kierunek falowania i zmiany na powierzchni wody. Dla niego to nie tylko praca, ale także odpowiedzialność kogoś, kto poświęcił całe swoje życie morzu.

Urodzony i wychowany w starej dzielnicy Bao Ninh, pan Tu zna każdy prąd i falę morską tak dobrze, jak oddech swojej ojczyzny. W młodości pracował na morzu, a później służył w wojsku. Po odbyciu służby wojskowej powierzono mu odpowiedzialność za zapewnienie akcji ratowniczych na plaży Bao Ninh. Jest to jego misja od 17 lat, od 2009 roku.

Pan Lai Minh Tu, który spędził 17 lat pracując w ratownictwie morskim – zdjęcie: L.T.
Pan Lai Minh Tu, który spędził 17 lat pracując w ratownictwie morskim – zdjęcie: LT

„Jako ratownik musisz nieustannie obserwować. Musisz umieć rozpoznać, kto umie pływać, kto nie, kto odpływa za daleko i kto wykazuje oznaki wyczerpania lub tonięcia” – powiedział pan Tu, wciąż wpatrując się w morze.

To doświadczenie nie przyszło naturalnie. To wynik tysięcy godzin spędzonych na słońcu i wietrze, zanurzania się w morzu pośród wzburzonych prądów, chwil, gdy ludzkie życie wisiało na włosku, rozdzielone zaledwie minutami.

W ostatnich latach akcje ratunkowe stały się jeszcze bardziej stresujące, ponieważ zmiany klimatu zmieniają topografię i prądy przybrzeżne. Morze wdziera się głęboko w ląd, a w wielu miejscach pojawiły się niebezpieczne prądy podwodne, które trudno wykryć bez stałego monitoringu. Dlatego też, codzienne poranne obserwowanie obszaru stało się dla pana Tư obowiązkowym krokiem przed zezwoleniem gościom na pływanie. W bezwietrzne dni prace przebiegają sprawnie. Jednak w dni z dużymi falami i silnym wiatrem, zaledwie kilka minut nieuwagi może doprowadzić do wypadku.

W pamięci starego ratownika niezliczoną ilość razy on i jego koledzy ścigali się z czasem, by sprowadzić na brzeg ludzi w potrzebie. Niektórzy ledwo uniknęli śmierci, podczas gdy inni, nawet po odzyskaniu przytomności, wciąż byli w szoku po tym, jak porwała ich silna fala.

Po 17 latach pracy w zawodzie pan Tư nie pamięta już, ile osób uratował. Pamięta jedynie uczucie ulgi i radości w sercu za każdym razem, gdy udało mu się bezpiecznie sprowadzić kogoś z powrotem do rodziny. Ta prosta radość wystarcza, by z oddaniem poświęcił się pracy przez prawie dwie dekady.

„Samo ratowanie życia sprawia mi radość” – powiedział z delikatnym uśmiechem. Ten uśmiech skrywał tyle trudności, których nie wszyscy w pełni rozumieli. Działania ratownicze nie mają sztywnego harmonogramu. W szczycie sezonu letniego ekipa ratunkowa jest niemal nieustannie w napięciu od wczesnego rana do późnej nocy. Obserwują, przypominają turystom i są gotowi do akcji w każdej chwili.

To, co najbardziej martwi pana Tư, to nie duże fale ani zła pogoda, ale nieostrożność niektórych plażowiczów, zwłaszcza dzieci i uczniów w czasie wakacji. Wiele dzieci nie umie pływać, a mimo to wchodzi do morza poza wyznaczonymi godzinami lub kąpie się z dala od bezpiecznych miejsc. Chwila nieuwagi może mieć tragiczne konsekwencje.

„Mamy tylko nadzieję, że mieszkańcy i turyści będą stosować się do poleceń służb ratowniczych, unikać wchodzenia na niebezpieczne obszary i nie pływać poza wyznaczonymi godzinami, aby zapewnić sobie bezpieczeństwo” – powiedział pan Tu.

W wieku, w którym wiele osób decyduje się na przejście na emeryturę i spędzanie czasu z dziećmi i wnukami, ten mężczyzna wciąż regularnie pojawia się na plaży każdego dnia. Jego zdrowie nie jest już takie jak kiedyś, ale nadal stara się dobrze wykonywać swoją pracę. Dla niego to nie tylko obowiązek ratownika, ale także sposób na podtrzymywanie więzi z morzem ojczyzny, w której dorastał, i zachowanie jego spokoju.

Nie tylko pan Tư; za bezpieczeństwem tysięcy plażowiczów każdego dnia na plażach Nhật Lệ i Bảo Ninh kryje się cicha i odpowiedzialna praca całego zespołu ratowniczego. To oni są zawsze gotowi, godząc się na presję i niebezpieczeństwo w zamian za spokój ducha społeczności.

Pan Dang Ngoc Hung, Dyrektor Centrum Obsługi Ogólnej Dzielnicy Dong Hoi, powiedział: „W sezonie turystyki plażowej, plaże Nhat Le i Bao Ninh codziennie witają tysiące osób pragnących rekreacji i kąpieli. Jednak obecnie siły ratownicze składają się zaledwie z około 20 osób, rozmieszczonych na 2,4-kilometrowym odcinku plaży Nhat Le i 600-metrowym odcinku plaży Bao Ninh”.

Według pana Hunga, wywiera to ogromną presję na służby ratownicze, biorąc pod uwagę rozległy obszar, którym zarządzają, dużą liczbę turystów i szczególnie niebezpieczny charakter ich pracy. Ratownicy muszą nie tylko umieć pływać i nurkować, ale także wykazywać się bystrością obserwacji, umiejętnością szybkiego reagowania w sytuacjach kryzysowych i wysokim poczuciem odpowiedzialności.

„Praca jest bardzo ciężka i stresująca, ale dochody ratowników są nadal ograniczone. Mamy nadzieję, że wszystkie szczeble i sektory będą zwracać większą uwagę na świadczenia i politykę, aby nasi koledzy mogli czuć się bezpiecznie i zaangażowani w ten zawód” – powiedział pan Hung.

W rzeczywistości ratownicy plażowi odgrywają szczególnie ważną rolę w zapewnianiu bezpieczeństwa turystom, przyczyniając się do budowania wizerunku Dong Hoi jako cywilizowanego i bezpiecznego miejsca turystycznego. W palącym letnim słońcu, po cichu wykonują swoje obowiązki, rzadko wymieniani z imienia i nazwiska. To ludzie, którzy zawsze stoją na pierwszej linii zagrożenia, gotowi skoczyć do morza przy pierwszym sygnale zagrożenia. Ratują życie nie tylko swoimi umiejętnościami, ale także odpowiedzialnością, miłością do morza i do samego życia.

Pośród rozległych wód Nhật Lệ i Bảo Ninh, postacie ratowników są obecne każdego dnia, dając poczucie spokoju i bezpieczeństwa. A dla pana Lại Minh Tư jego prawie 20-letnia przygoda w ratownictwie prawdopodobnie będzie trwała tak długo, jak długo będzie miał siłę chodzić po piasku i patrzeć w otwarte morze.

Le Thuy

Źródło: https://baoquangtri.vn/xa-hoi/202605/nhung-nguoi-giu-binh-yen-บน-bai-bien-55900d2/


Komentarz (0)

Zostaw komentarz, aby podzielić się swoimi odczuciami!

W tej samej kategorii

Od tego samego autora

Dziedzictwo

Postać

Firmy

Sprawy bieżące

System polityczny

Lokalny

Produkt

Happy Vietnam
Plaża Jumping Rocks w Quang Binh: arcydzieło „rzeźby” nad Morzem Środkowowietnamskim

Plaża Jumping Rocks w Quang Binh: arcydzieło „rzeźby” nad Morzem Środkowowietnamskim

Wiosna Miłości

Wiosna Miłości

Oczy

Oczy