![]() |
Druga kadencja prezydenta Donalda Trumpa coraz bardziej dosłownie odzwierciedla motto pieczęci prezydenckiej USA – E pluribus unum („Z wielu powstaje jedno”).
Jak podaje CNN, chociaż przesłanie zawarte na pieczęci podkreśla jedność interesów narodowych, ostatnie wydarzenia uwypukliły bardziej osobistą rolę i styl przywództwa osoby zasiadającej w Białym Domu.
Co ciekawe, nawet wielu senatorów z Partii Republikańskiej, którzy zazwyczaj są postrzegani jako sympatyzujący z Białym Domem, wyraziło tym razem sprzeciw, co wskazuje, że debata polityczna staje się coraz bardziej intensywna w szeregach tych, którzy zazwyczaj popierają prezydenta.
Wewnętrzne spory w Partii Republikańskiej
Obserwatorzy zauważają, że każdy prezydent USA starał się wykorzystać władzę wykonawczą do realizacji obietnic wyborczych i ochrony swoich priorytetów. Jednak podejście Trumpa nadal wskazuje na tendencję do priorytetowego traktowania osobistych wpływów w kształtowaniu polityki krajowej.
Jednym z najważniejszych wydarzeń minionego tygodnia było porozumienie między administracją a Departamentem Sprawiedliwości w sprawie długotrwałych sporów prawnych dotyczących dokumentacji podatkowej prezydenta Trumpa. Na mocy porozumienia Urząd Skarbowy (IRS) zamknie część audytów dotyczących dokumentacji podatkowej prezydenta i jego rodziny w ramach szerszej ugody prawnej.
Oświadczenie to jest częścią ugody związanej z pozwem na kwotę 10 miliardów dolarów, który prezydent USA wniósł przeciwko rządowi federalnemu po wycieku jego dokumentów podatkowych.
Kolejną częścią porozumienia jest propozycja utworzenia funduszu odszkodowawczego w wysokości 1,776 miliarda dolarów dla osób, które uważają, że padły ofiarą „ upolitycznionego systemu sprawiedliwości” byłego prezydenta Joe Bidena.
![]() |
Departament Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych ogłosił 18 maja utworzenie funduszu o wartości 1,776 miliarda dolarów (prawie 1,8 miliarda dolarów ) – w tym samym czasie prezydent Trump wycofał swój pozew przeciwko Urzędowi Skarbowemu USA na kwotę 10 miliardów dolarów . Zdjęcie: Reuters. |
Ruch ten jest postrzegany jako wyraźna ilustracja przesłania kampanii Trumpa z 2024 r., w której na wiecach oświadczył: „Będę waszym żądaniem sprawiedliwości”.
Plan ten szybko jednak spotkał się z krytyką, gdy pojawiły się obawy, że setki osób skazanych w związku z zamieszkami w Kapitolu w 2021 r., w tym osoby, które napadły na funkcjonariuszy policji, mogłyby otrzymać pomoc finansową.
Presja opinii publicznej zmusiła pełniącego obowiązki prokuratora generalnego Todda Blanche'a, Republikanina, do przełożenia podróży do Minnesoty, aby mógł skupić się na rozwiązaniu kryzysu medialnego.
Republikańska senator Susan Collins z Maine, która przygotowuje się do trudnych wyborów uzupełniających w listopadzie, stwierdziła: „Nie uważam, że osoby skazane za przemoc wobec funkcjonariuszy policji 6 stycznia powinny otrzymać zwrot kosztów sądowych”.
Niektórzy senatorowie Partii Republikańskiej wyrazili również chęć uzyskania od administracji wyjaśnienia mechanizmu działania, aby uniknąć wywoływania niepotrzebnych kontrowersji.
To ostrożne podejście częściowo odzwierciedla sposób myślenia Partii Republikańskiej wkraczającej w okres poprzedzający wybory parlamentarne – czas, w którym kwestie gospodarcze i zarządzania są poddawane wnikliwej analizie przez wyborców.
Kontrowersje dotyczą projektu lobby Białego Domu.
Jednym z czynników przyczyniających się do politycznego sukcesu Trumpa jest jego lekceważenie tradycyjnych norm. Podczas gdy wielu poprzednich prezydentów mogło próbować umniejszać znaczenie wielomilionowego, osobistego projektu w obliczu trudności gospodarczych, Trump wybrał zupełnie odwrotne podejście.
Jako osoba, która stale podkreśla swoje doświadczenie w biznesie i rozwoju nieruchomości, stwierdził, że trwające obecnie w Białym Domu prace remontowe mają na celu unowocześnienie przestrzeni roboczej i poprawę bezpieczeństwa kompleksu prezydenckiego.
19 maja osobiście oprowadził prasę po nowym projekcie budowy lobby Białego Domu – budynku, który powstanie na miejscu historycznego Skrzydła Wschodniego.
„To, co wychodzi mi w życiu najlepiej, to budowanie” – powiedział Trump, prezentując plany ogromnej konstrukcji i ujawniając, że na dachu znajdzie się „największe imperium dronów” mające chronić Waszyngton.
![]() |
Prezydent USA Donald Trump prezentuje zdjęcia projektu na placu budowy planowanej sali recepcyjnej Białego Domu w Waszyngtonie, 19 maja. Zdjęcie: Reuters. |
Przeciwnicy twierdzą, że projekt jest wyrazem budowania osobistego dziedzictwa. Poza główną salą, krytykują również plany wzniesienia w stolicy bardziej ikonicznych budowli, w tym dużego łuku triumfalnego w pobliżu rzeki Potomak.
Trump odrzucił krytykę, argumentując, że nie jest to projekt nastawiony na osobiste korzyści, ale część planu rewitalizacji Waszyngtonu, mającego na celu pomóc stolicy odzwierciedlać wizerunek ambitniejszej i dumnej Ameryki.
„Przekazuję tę salę” – powiedział Trump, podkreślając, że projekt będzie finansowany ze składek sektora prywatnego.
Zaproponował jednak przeznaczenie dodatkowych funduszy federalnych na budowę bunkrów i modernizację systemów bezpieczeństwa pod konstrukcją Secret Service.
Według Trumpa nie jest to marnotrawstwo pieniędzy, lecz inwestycja, która może chronić przyszłych prezydentów „przez setki lat”.
„Dajemy ten dar Ameryce. Nie mnie – bo odejdę, a ktoś inny zajmie moje miejsce” – stwierdził.
Projekt spotkał się jednak z mieszanymi opiniami. Zwolennicy widzą w nim sposób na inwestycję w kultową infrastrukturę narodową, podczas gdy inni argumentują, że moment jego realizacji wymaga starannego rozważenia, biorąc pod uwagę utrzymującą się presję ekonomiczną.
Debata ta odzwierciedla szersze pytanie, przed którym stoi Trump w drugiej kadencji: gdzie leży równowaga między jego osobistym wpływem na przywództwo a bieżącymi priorytetami społeczno-ekonomicznymi?
Według sondażu Washington Post/ABC News/Ipsos opublikowanego w listopadzie, 56% Amerykanów sprzeciwia się planowi wyburzenia skrzydła wschodniego i wybudowania nowego lobby.
Biały Dom może jeszcze bardziej martwić fakt, że nie chodzi tylko o reakcję Demokratów, ale także o oznaki niezadowolenia widoczne w Senacie wśród Republikanów, dotyczące zarówno projektu budowy sali, jak i funduszu kompensacyjnego.
Zapytany o tę nietypową opozycję, Trump odpowiedział krótko: „Nie wiem. Naprawdę nie wiem. Po prostu robię to, co uważam za słuszne”.
![]() |
Budowa planowanej sali balowej w Białym Domu w dawnym Skrzydle Wschodnim Waszyngtonu (USA). Zdjęcie: Reuters. |
Czy jest to nieproduktywne?
Kontrowersje wokół Białego Domu i funduszu kompensacyjnego zwiększają presję polityczną na Trumpa. Sytuacja ma się jednak w obliczu historycznie niskich ocen i licznych sondaży, które pokazują, że wyborcy obwiniają jego politykę za pogarszające się perspektywy gospodarcze.
Ironią jest, że te kontrowersje nieumyślnie przyćmiewają wysiłki Białego Domu, mające na celu pokazanie, że prezydent nadal troszczy się o życie ludzi, w tym inicjatywy mające na celu obniżenie kosztów leków i rozszerzenie dostępu do opieki zdrowotnej – obszary, które powinny poprawić zadowolenie wyborców.
Jednocześnie Trump nadal wywierał znaczący wpływ na ruch MAGA i życie polityczne Partii Republikańskiej, publicznie wspierając lub wywierając presję na kandydatów i ustawodawców z jej sojuszu.
Dla zwolenników stanowi to model zdecydowanego przywództwa, mniej skrępowanego tradycyjnymi normami i skoncentrowanego na wypełnianiu zobowiązań politycznych. Dla sceptyków rodzi to dalsze pytania o skalę personalizacji władzy w obecnej kadencji.
Wkraczając w kolejną fazę swojej kadencji, największym wyzwaniem dla Trumpa będzie prawdopodobnie nie tylko utrzymanie wpływów politycznych, ale także przekonanie wyborców, że priorytety Białego Domu pozostają ściśle powiązane z problemami, które najbardziej interesują Amerykanów.
Źródło: https://znews.vn/ong-trump-gap-phan-ung-nguoc-post1653551.html











Komentarz (0)