![]() |
Przewodniczący Aiyawatt Srivaddhanaprabha musiał przeprosić fanów i wziąć na siebie pełną odpowiedzialność. |
Kilka dramatycznych upadków wprawiło w osłupienie całą angielską scenę piłkarską. Dla Leicester City droga od mistrzów Premier League do League One zajęła zaledwie dekadę.
Po oficjalnym spadku z ligi, prezes Aiyawatt Srivaddhanaprabha wysłał otwarty list do kibiców z krótkim, ale mocnym przesłaniem: „Odpowiedzialność spoczywa na mnie. Nie ma żadnych wymówek”.
To było rzadkie stwierdzenie w obliczu głębokiego rozczarowania Leicester. Drużyna, która kiedyś stworzyła najwspanialszą baśń współczesnego futbolu, wygrywając Premier League w sezonie 2015/16, teraz musi pogodzić się z grą w trzeciej lidze angielskiej.
Ten upadek nie nastąpił z dnia na dzień. Był wynikiem wieloletniego upadku w obszarze zarządzania, rekrutacji i doradztwa zawodowego.
Leicester szczycił się kiedyś wzorową kadrą z Jamiem Vardym, Riyadem Mahrezem, N'Golo Kanté i Kasperem Schmeichelem. Reprezentowali ducha przekraczania granic, gdzie klub ze środka tabeli odważył się rzucić wyzwanie gigantom.
Ale dawna chwała nie mogła uratować Leicester na zawsze. W ostatnich sezonach klub zmagał się z niestabilnością, zmianami w sztabie szkoleniowym, osłabionym składem i utratą tożsamości, która niegdyś przyniosła mu sławę.
W liście do fanów Aiyawatt przyznał, że klub przeszedł „od najwyższych wzlotów do najgłębszych upadków” i zapewnił, że zarząd nie traktuje wsparcia fanów jako coś oczywistego.
To właśnie musi teraz powiedzieć Leicester, ale przeprosiny to dopiero początek.
Co ważniejsze, istnieje plan odbudowy. League One to nie miejsce dla klubu, który kiedyś wygrał Premier League, szczyci się nowoczesnym stadionem i ma liczną, lojalną rzeszę kibiców. Bez zdecydowanych działań ten upadek może potrwać dłużej, niż oczekiwano.
Leicester kiedyś przekonał cały świat , że w piłce nożnej zdarzają się cuda. Teraz muszą udowodnić coś o wiele trudniejszego: podnieść się z popiołów.
Źródło: https://znews.vn/phan-ung-cua-sep-lon-khi-leicester-city-sup-do-post1645565.html









Komentarz (0)