Miasto Bien Hoa powitało mnie w piękny kwietniowy dzień, olśniewającym, złotym słońcem. Wbrew moim oczekiwaniom, Bien Hoa jest teraz nowoczesne, z szerokimi, przestronnymi ulicami, otoczonymi bujną zielenią drzew. Czułem, że Bien Hoa stopniowo się rozrasta, miasto, które z dnia na dzień zdobywa coraz większą popularność i rozwija się.
| Obiecałam sobie, że odwiedzę Dong Nai jeszcze wiele razy, i oczywiście nadal będę to robić dla joggingu… Zaśmiałam się z moich dziwnych myśli. Nieważne, bo już się zakochałam w Dong Nai! |
Wczesnym rankiem, jak zwykle, wstałem, założyłem buty i ruszyłem w bieg. Pogoda wydawała się wyjątkowo łaskawa – piękny dzień z delikatnym, złotym słońcem i lekkim wiatrem. W mieście Bien Hung pobiegłem ulicą Hung Dao Vuong, a następnie skręciłem do parku Bien Hung. Drzewa dawały cień po obu stronach drogi. Ulice o poranku były szerokie, przestronne i niezwykle spokojne.
Gdzieniegdzie czułem aromatyczny aromat grillowanych szaszłyków wieprzowych. „Chả lụi”, prosta i urocza nazwa, to specjalność, której każdy chce spróbować podczas wizyty w Bien Hoa. Ciekawie było dowiedzieć się, że słowo „lụi” odnosi się do sposobu, w jaki szaszłyki są przygotowywane i grillowane na węglu drzewnym. Miałem okazję spróbować chả lụi, a podczas joggingu w mojej głowie pojawiły się obrazy aromatycznych, kuszących szaszłyków, nadziewanych mielonymi krewetkami i boczkiem wieprzowym, zawiniętych w miękki, giętki papier ryżowy, każdy prostokątny i wielkości kęsa.
Zwolniłem, by w pełni cieszyć się tym, co tu jest. Moje kroki stały się powolne i rozważne, nie dlatego, że zapomniałem o celu, ale dlatego, że chciałem delektować się każdą chwilą. Uśmiechnąłem się z zadowoleniem, myśląc sobie, że Dong Nai to prawdopodobnie idealne miejsce dla ludzi żądnych przygód , takich jak ja. Wielokrotnie w takich chwilach szczerze marzyłem o tym, by zamieszkać w Dong Nai.
Podczas biegu nagle przypomniała mi się książka japońskiego pisarza Harukiego Murakamiego „Co myślę, kiedy biegam”. Jego zdania zawsze są pełne głębokich, filozoficznych spostrzeżeń na temat życia. Podczas biegu poczułem empatię i inspirację. Nauczyłem się od niego o stylu życia skupionym na tym, co najważniejsze, zgodnie z własnymi wartościami, o dyscyplinie, skupieniu i wytrwałości niezbędnej do utrzymania kariery pisarskiej przez dekady. „Jestem na przeciętnym poziomie – a może raczej przeciętnym. Ale nie o to chodzi. Chodzi o to, czy jestem lepszy niż wczoraj. W biegu długodystansowym jedynym przeciwnikiem, którego musisz pokonać, jesteś ty sam, twoje stare nawyki”.
Bieganie w Dong Nai to nie tylko trudne trasy, ale raczej spokojne, pozwalające cieszyć się pięknem Wietnamu i serdecznością jego mieszkańców. Nie chodzi tu tylko o bieganie dla poprawy zdrowia; dla mnie to doświadczenie, kontemplacja każdej chwili i myśli. Przeżywałem chwile wyciszenia, wsłuchując się w ruchy swojego ciała, obserwując miasto przepełnione miłością i uczuciem. Ludzie i krajobrazy Dong Nai urzekły mnie swoją prostotą. A czasami, wracając, biegnę po poetyckich ulicach Dong Nai…
Mai Hoang
Źródło: https://baodongnai.com.vn/dong-nai-cuoi-tuan/202504/tai-but-den-dong-nai-chay-bo-0732e46/






Komentarz (0)