
Sandra Bullock jest jedną z nielicznych artystek, która spokojnie przyjmuje nagrodę Złotej Maliny.
Jeśli Oscar jest prestiżową złotą statuetką, do której aspiruje większość twórców filmowych, to ta malina dla kina sprawia, że artyści marszczą brwi.
Świętowanie złych rzeczy
Nagrody Złotej Maliny przyznawane są od 1980 r. i ich celem jest wyszukiwanie, odkrywanie i przyznawanie nagród najgorszym filmom, reżyserom i aktorom danego roku.
Spośród tegorocznych nominacji do Złotych Malin, Kubuś Puchatek: Krew i miód jest najbardziej zasłużonym kandydatem do tytułu Najgorszego Filmu.
Film jest horrorem będącym adaptacją klasycznej książki dla dzieci autorstwa A.A. Milne'a pt. Kubuś Puchatek , znanej wietnamskim czytelnikom jako uroczy Kubuś Puchatek.
Kiedy w USA wygasła ochrona praw autorskich postaci Kubusia Puchatka, filmowcy postanowili wykorzystać tę okazję i zniszczyć wizerunek ukochanego przyjaciela z dzieciństwa.
Oczywiście, Kubusia Puchatka niełatwo zniszczyć. Nawet w filmach, które zapożyczają jego wizerunek i zniekształcają ducha oryginału, ludzie jeszcze bardziej cenią wartości, które ucieleśnia oryginalna historia.

Kubuś Puchatek: Krew i miód to prawdopodobnie najgorszy hollywoodzki film 2023 roku.
Kubuś Puchatek: Krew i miód w pełni zasługuje na krytykę, i słusznie, aby uciszyć głosy krytykujące tanie, sensacyjne próby przyciągnięcia widzów bez uwzględnienia długoterminowych konsekwencji. Film ten stawia również pytanie: jak powinniśmy traktować dziedzictwo artystyczne?
Studia filmowe w Hollywood nadal mają zwyczaj czerpania dużych zysków z poprzednio udanych filmów.
Powstało mnóstwo remake'ów, sequeli i prequelów, chociaż często późniejsze części nie dorównują pierwszym.
Lista nominacji do Złotej Maliny w kategorii Najgorszy Film Roku jest tego dowodem.
Egzorcysta pozostaje klasyką gatunku horroru od czasu premiery w 1973 roku. Stał się on powracającym motywem w wielu późniejszych filmach o egzorcyzmach.
Pół wieku później „Egzorcysta: Wierzący” jest gorszy, choć jego efekty specjalne mogą być lepsze. Udany horror to nie tylko straszenie ludzi.
Podobnie, „Meg 2: The Trench” , kontynuacja „Meg” z 2018 roku, również plasuje się obok „Egzorcysty: Believer” w kategorii Najgorszy Film. Liderem nominacji do tegorocznych Złotych Malin jest „Expend4bles” (czwarta część „Niezniszczalnych ”) z siedmioma nominacjami.

Pan Trump został nagrodzony Złotą Maliną trzykrotnie.
Pomimo błędów
Złote Maliny to nagroda satyryczna, która nie oszczędza ani starych, ani młodych, sugerując, że nawet ci, którzy zdobyli sławę, a nawet Oscara, nie są zwolnieni z jej skutków.
W przeszłości nagrodę tę przyznawano wielu znanym reżyserom, scenarzystom i aktorom, którzy zdobyli Oscary, m.in. Halle Berry, Sandra Bullock i Ben Affleck.
Nawet tak legendarny artysta jak Laurence Olivier, u schyłku swojej błyskotliwej kariery, padł ofiarą tej gorzkiej „maliny” (metafory nieszczęścia).
Albo weźmy Sandrę Bullock, która w tym samym roku zdobyła Oscara dla najlepszej aktorki za rolę w filmie The Blind Side i Złotą Malinę za film Wszystko o Stevenie .
Sandra Bullock była jedną z niewielu aktorek, które osobiście odebrały tę nagrodę, czego wiele osób wolałoby uniknąć.

Nagrody Golden Raspberry Awards zostały przyznane wielu znanym i utalentowanym artystom.
Jednak satyra czasami posuwa się za daleko. Zaledwie w zeszłym roku John Wilson, założyciel Złotej Maliny, musiał przeprosić i wycofać nominację po publicznej reakcji na nominację 12-latki w kategorii Najgorsza Aktorka.
W 2022 roku, zaledwie dwa dni po przyznaniu Bruce'owi Willisowi nagrody dla najgorszego aktora, organizatorzy Złotych Malin ogłosili jej anulowanie po tym, jak dowiedzieli się, że powodem jego przejścia na emeryturę była choroba.
Każdy popełnia błędy. Twórcy filmowi, aktorzy, krytycy filmowi, jurorzy nagród filmowych... każdy może popełniać błędy.
Sukces artystyczny nie zawsze przychodzi w trakcie kariery. W młodości Leonardo DiCaprio również zaznał goryczy tej złotej maliny. Jednak jego nieustępliwe wysiłki ostatecznie przyniosły słodkie nagrody.
I taka jest rzeczywistość kina. Zwłaszcza w stolicy, gdzie rok po roku obok dobrych filmów powstają też złe.
W miejscu, gdzie gwiazda może się potknąć i upaść u szczytu kariery. Gdzie hit kasowy niekoniecznie musi być arcydziełem. Gdzie twój talent musi być nieustannie sprawdzany i doskonalony, inaczej zostaniesz wyeliminowany.
Złote Maliny nie zostały stworzone po to, by stanowić przeciwwagę dla Oscarów. Stworzono je, by przypominać, że my, kinomani, wciąż tu jesteśmy, z koszykiem pełnym malin i werdyktem.
Nie myśl, że skoro dobrze czujesz się z sukcesem, bogactwem, nagrodami i trofeami, możesz zaniedbać swoją karierę.
Dlatego Złote Maliny cieszą się równie dużym zainteresowaniem, co Oscary. Nagrody wręczane są na kilka dni przed lub po ceremonii, jakby po to, by przypomnieć kinu, by nie popadało w samozadowolenie z ostatnich osiągnięć.
Sarkastyczny śmiech kpiący z aureoli, którą Hollywood roztacza nad swoimi zwolennikami. Aureoli, która często nie jest blaskiem gwiazdy, a jedynie migoczącym, zapalającym się i gasnącym światłem lampy elektrycznej.
Źródło






Komentarz (0)