
Rustykalny, łagodny urok starożytnej stolicy od pokoleń urzeka serca. W letni dzień Rzeka Perfum płynie spokojnie, krystalicznie czystą, błękitną wodą. Wydaje się, że ta kraina nie sprzyja pośpiechowi, ani jej mieszkańcom, ani naturze.
Za namową grupy studentów turystyki odwiedziłem starówkę Bao Vinh, a konkretnie okolice Thuong Thanh. Kiedyś były to tętniące życiem dzielnice Hue.
Na przyczółku mostu Gia Hoi kilka grup cyklistów ustawiło się w kolejce, czekając na klientów. Koła cyklistów poruszały się bez wysiłku, przemykając przez każdy zakątek ulicy. W oddali widać było sylwetkę artysty pracowicie malującego wiekowe, kryte dachówką dachy. Ćwierkanie dziesiątek klatek dla ptaków na chodniku dodawało poetyckiej atmosfery. Każdy element codziennego życia Hue był wyraźnie widoczny, gdy oczy turystów śledziły najmniejszy ruch.
Zostawiając za sobą majestatyczną architekturę i starożytne zabytki, podążałem asfaltową drogą prowadzącą do targu Bao Vinh. Położony tuż nad brzegiem Rzeki Perfumowej, targ Bao Vinh wyróżnia się nielicznymi straganami z owocami i stłoczonymi sklepikami.
Choć to niewielki targ, od setek lat zachowuje historyczną wartość regionu. Starsze kobiety z Bao Vinh swoim charakterystycznym, łagodnym głosem serdecznie zapraszają klientów do swoich straganów. Nie da się pomylić z niczym innym, bo zawsze znajdą tu te same tradycyjne dania: banh beo, nam, loc, bun bo, bun hen…
Bao Vinh, jeden z najbardziej ruchliwych międzynarodowych portów handlowych w XVII wieku, to miasto z porośniętymi mchem dwupiętrowymi domami, które nadają mu rustykalny, staroświecki urok.
W tej starej dzielnicy starsi mężczyźni i kobiety poświęcają całe swoje życie ochronie i zachowaniu wiekowych domów. Codziennie czyszczą każdy drewniany filar i każdy stół, które są dla nich czymś więcej niż skarbem. Nie ulega wątpliwości, że duma zawsze mieszka w sercach tych, którzy głęboko zadłużeni są wobec ojczyzny. Nawet gdy życie staje się coraz bardziej nowoczesne, z wysokimi budynkami i szerokimi ulicami, gdzieś tam prostota i skromność wciąż górują.
Mieszkańcy Hue cenią dyskrecję i troskliwość we wszystkich aspektach życia. To wszystko tworzy wyjątkową atmosferę „slow living”. Dzięki temu Bao Vinh jest atrakcyjny i łatwo nawiązuje kontakty z wieloma ludźmi, zarówno w kraju, jak i za granicą.
Spacerując wzdłuż Rzeki Perfumowej, wszędzie widać spokojną i otwartą przestrzeń. Bujne trawniki i zielone drzewa rosnące wzdłuż obu brzegów tworzą niepowtarzalny urok. Przez niezliczone pory roku, deszczowe i słoneczne, tradycyjny drewniany dom zawsze tam stoi, czekając na przyjezdnych. Wciąż lubię spacerować pod chłodnymi, zielonymi drzewami, by po raz ostatni podziwiać ten spokojny widok.
Późnym popołudniem słońce stopniowo chyliło się ku zachodowi, schodząc z Wieży Flagowej. Ruch uliczny stawał się coraz bardziej zatłoczony. Mój samochód z trudem przeciskał się przez tłum, zanim w końcu dotarł do domu rodziny, która zajmuje się tradycyjnym wypiekaniem ciast.
Ta trzypokoleniowa rodzina mieszka w starożytnym mieście Bao Vinh od ponad siedemdziesięciu lat. Babcia, znawczyni wszelkiego rodzaju wypieków, przekazała tę sztukę córce, a teraz wnuczce. W każdym ciastku kryje się historia zachowania istoty starożytnego rzemiosła, niosąca ze sobą ważne przesłanie. Starożytne miasto Bao Vinh jest spokojne, a jego piękno kryje się pod okapami domów.
Źródło: https://baodanang.vn/tram-mac-pho-co-bao-vinh-3340418.html









