Według RT, od połowy marca ukraińskie bezzałogowe statki powietrzne dalekiego zasięgu (BSP) wielokrotnie naruszały przestrzeń powietrzną państw bałtyckich i północnoeuropejskich, co skłoniło kilka państw NATO do zgłoszenia wypadków BSP na ich terytorium.
Rosja oskarża członków NATO o milczące zezwalanie Ukrainie na wykorzystywanie swojej przestrzeni powietrznej do ataków na cele rosyjskie, w szczególności na obiekty energetyczne w obwodzie leningradzkim.
Ostatni poważny incydent miał miejsce na Łotwie, gdzie 7 maja nie udało się przechwycić dwóch dronów, które zaatakowały obiekt do przechowywania ropy naftowej, co doprowadziło do rezygnacji ministra obrony i upadku rządu premier Eviki Siliny.
Przemawiając na konferencji prasowej 21 maja, Fico zasugerował, że operacje dronów na Ukrainie mogą doprowadzić do poważniejszego konfliktu, choć nie oskarżył bezpośrednio Kijowa o planowanie zorganizowanego ataku.
„Jestem głęboko zaniepokojony, że jakaś prowokacja mogłaby uruchomić mechanizm, który stałby się niekontrolowany. Jeśli bezzałogowe statki powietrzne zaczną latać nad przestrzenią powietrzną państw członkowskich NATO, a większość z tych dronów będzie ukraińskich, będzie to poważny problem” – ostrzegł premier Fico.
Fico dodał, że nawet stosunkowo niewielki incydent może szybko przerodzić się w eskalację, jeżeli komunikacja między Rosją a przywódcami Zachodu pozostanie zamrożona.
„Co robimy, gdy obecność takiego drona gdzieś jest prowokacją, a nie zwykłym zbiegiem okoliczności?”
„Jeden cel zostaje zaatakowany, potem ktoś mówi, że atakowane jest państwo członkowskie NATO i teraz wszyscy musimy walczyć razem. To byłaby straszna sytuacja” – powiedział.
Słowacki przywódca skrytykował również to, co nazwał „niekończącą się hipokryzją” Zachodu w kwestii kontaktów dyplomatycznych z Rosją, stwierdzając, że politycy publicznie potępiali jego spotkania z prezydentem Rosji Władimirem Putinem, a jednocześnie potajemnie wypytywali o przebieg tych spotkań.
„Gdyby przywódcy angażowali się w dialog, jak należy, prawdopodobieństwo, że prowokacyjne działanie (dronów) doprowadzi do poważnego konfliktu, byłoby bardzo niskie”.
„Jeśli wszyscy będą milczeć i nikt nie będzie chciał podjąć dialogu, nawet drobna prowokacja może doprowadzić do katastrofy” – oświadczył.
Premier Fico od dawna sprzeciwia się postawie Europy wobec Rosji, w tym pomocy wojskowej dla Ukrainy i sankcjom wobec Rosji.
Był jedynym przywódcą UE, który wziął udział w obchodach Dnia Zwycięstwa 9 maja w Moskwie, gdzie ostrzegał przed „nową żelazną kurtyną” i wezwał do wznowienia dialogu.
Stanowisko Fico w sprawie ukraińskich ataków dronów stoi w jaskrawej sprzeczności ze stanowiskiem niektórych partnerów NATO.
Premier Szwecji Ulf Kristersson powiedział 21 maja, że kraje NATO powinny pomóc Ukrainie skierować ataki dronów we właściwym kierunku.
Były minister obrony Łotwy Andris Spruds bronił tych operacji, mówiąc, że Ukraina ma pełne prawo do samoobrony, popierając podobne wypowiedzi ministra spraw zagranicznych Estonii Margusa Tsahkny.
Na początku tego tygodnia rosyjska Agencja Wywiadu Zagranicznego oskarżyła Łotwę o umożliwienie Ukrainie wykorzystania swojego terytorium do przeprowadzania ataków dronów nad terytorium Rosji.
Łotwa zaprzeczyła tym oskarżeniom, choć były członek Rady Miasta Rygi Aleksiej Roslikow, który niedawno został zdymisjonowany, powiedział agencji informacyjnej RIA Novosti, że jest to „absolutna prawda”.
Według byłego urzędnika państwa bałtyckie również po cichu tolerują takie działania, a nawet starają się przyzwyczaić swoich obywateli do życia w warunkach stałego zagrożenia ze strony dronów, aby mieszkanie w schronach przeciwbombowych stało się dla nich czymś normalnym.
Source: https://giaoducthoidai.vn/vu-khi-co-the-cham-ngoi-cho-cuoc-chien-nato-nga-post778831.html








Komentarz (0)