Porażka 0:2 z Interem Mediolan w ostatnim meczu fazy grupowej Klubowych Mistrzostw Świata FIFA 2025™ nie tylko zakończyła karierę River Plate w tym turnieju, ale również przyniosła rozczarowujący obraz. Rozwścieczony Marcos Acuña rzucił się na Denzela Dumfriesa, jakby szukał osobistej zemsty, a nie zachowywał się jak zawodnik reprezentujący jeden z największych klubów Ameryki Południowej.
W wieczór, w którym River powinien był opuścić ligę z podniesionymi głowami, Acuna stał się celem niewybaczalnego ataku impulsywności. Doprowadziło to do utraty twarzy przez cały zespół w pożegnalnym momencie.
Przez całe 90 minut gry Acuña nie grał źle. Wręcz przeciwnie, ten lewy obrońca był prawdopodobnie jednym z niewielu zawodników River Plate, którzy prezentowali wysoki poziom.
Walczył agresywnie, powstrzymując Dumfriesa – kluczową gwiazdę Interu na prawym skrzydle – i wykazując się precyzją w każdym podaniu. To był pełen energii występ, prawdziwie ucieleśniający ducha „wojownika”, który przyniósł mu przydomek „Huevo”. Jednak ten sam ogień, pozostawiony bez kontroli, stał się przyczyną katastrofalnego wyniku.
Rozpętała się nieprzyjemna scena, Acuna spotkał się z ostrą krytyką. |
Kiedy zabrzmiał końcowy gwizdek, River Plate oficjalnie odpadł z fazy grupowej. To był bolesny, ale nieoczekiwany wynik.
Zamiast pomagać kolegom z drużyny w utrzymaniu pozytywnego wizerunku, Acuna postanowił wyładować swoją złość na przeciwniku. Ruszył prosto w stronę Dumfries, mimo chaotycznych prób powstrzymania go przez kolegów z drużyny, zawodników drużyny przeciwnej, a nawet ochronę.
Ten obraz – zawodnika reprezentacji narodowej, mistrza świata z 2022 r., którego kolega z drużyny powala na ziemię, aby rozdzielić walczących – to plama, którą trudno zmyć z piłkarza, który powinien być wzorem charakteru i dyscypliny.
Jak na ironię, tłum skandował „Olé, olé, Huevo, Huevo”, jakby był nieugiętym bohaterem w obliczu porażki. W rzeczywistości jednak był to chybiony okrzyk, który zamienił haniebny czyn w coś celebrowanego.
Zrozumiałe jest, że Acuña gra z emocjami i nie chce odchodzić od gry w milczeniu. Ale zawodowy futbol nie pozwala na przekraczanie granic, zwłaszcza na arenie międzynarodowej , gdzie wszystkie oczy są zwrócone.
Koledzy z drużyny Acuny musieli go przytulić i obezwładnić. |
Można by zapytać: dlaczego doświadczony piłkarz, taki jak Acuña – który grał w La Liga i zdobył mistrzostwo świata z Argentyną – tak łatwo stracił kontrolę? Odpowiedź prawdopodobnie leży w presji związanej z noszeniem koszulki River Plate i wygórowanych oczekiwaniach kibiców.
Ale presja nie może być pretekstem do zamienienia boiska piłkarskiego w ring bokserski. Acuna zawiódł, nie jako piłkarz, ale jako lider, jako ikona.
Koniec Riversa na Klubowych Mistrzostwach Świata nie polegał tylko na odpadnięciu w fazie grupowej – co jest częstym zjawiskiem dla południowoamerykańskich klubów mierzących się z europejskimi gigantami. To, co było naprawdę godne ubolewania, to sposób, w jaki zakończyli turniej: brak kontroli, brak ducha, a przede wszystkim utrata wrodzonej tożsamości – szlachetnego ducha drużyny, która kiedyś urzekła cały kontynent.
Gdzieś tam ludzie wciąż próbują chwalić Acunę za jej ducha walki, za to, że nie godzi się z porażką. Ale prawdziwa walka nie polega na złości po walce, ale na umiejętności zachowania spokoju i wytrwałości, by wygrywać w kolejnych meczach. A Acuna, niestety, tego nie pokazał.
Klubowe Mistrzostwa Świata 2025 zakończyły się porażką River Plate, a utrwalony obraz przedstawiał porywczego zawodnika, a nie drużynę z podniesionymi głowami. Marcos Acuña – pomimo dobrego występu – sprawił, że pożegnanie było wypaczone. I to była największa porażka ze wszystkich.
Źródło: https://znews.vn/acuna-noi-dien-river-plate-mat-mat-post1563800.html






Komentarz (0)