Obraz ilustracyjny Ciepły i przyjemny zapach pary z liści ziół. 11:27:0 - 15.04.2025 Jeśli istnieje obraz, który idealnie oddaje czułą miłość matki, to jest to pachnąca ziołowa kąpiel parowa, którą przygotowywała za każdym razem, gdy byłam chora. To ten ciepły, ziołowy aromat; jeden głęboki oddech zdaje się rozpuszczać wszelkie zmęczenie, pozostawiając mnie odświeżoną i spokojną. W dzieciństwie często chorowałem. Nagłe przeziębienia dawały mi suchość, ból gardła, trudności z oddychaniem i wysoką gorączkę. Ale się nie bałem, bo wiedziałem, że mama zawsze znajdzie sposób, żeby mnie wyleczyć roślinami z naszego ogrodu. Słuchając mojego głosu, patrząc na moją cerę i obserwując każdy mój gest, mama potrafiła rozpoznać, na co choruję. W przypadku typowych przeziębień sezonowych mogła mnie leczyć w domu, bez konieczności wizyty w szpitalu. Najpierw mama dawała mi sok z mięty rybnej, żeby zbić gorączkę, a potem gotowała mi w garnku ziołową wodę, żebym ją zaparowała. Mały ogródek za domem obfitował w zioła lecznicze, więc łatwo było przygotować aromatyczną ziołową parę. Składniki na parującą wodę były bardzo różnorodne. Składała się z wielu składników, takich jak skórka i liście grejpfruta, suszone skórki cytrusów, liście pachnotki, trawa cytrynowa, imbir, liście limonki, liście bylicy pospolitej i liście wąkroty azjatyckiej… oraz odrobina białej soli. Po umyciu liści i skórek, mama wkładała je do dużego garnka z wodą, ustawionego na piecu opalanym drewnem. Gdy woda się zagotowała, aromatyczny aromat wypełniał powietrze, mieszając się z dymem kuchennym i roznosząc się po całym podwórku. Słodki zapach pachnotki, ostry aromat trawy cytrynowej, lekko pikantny imbir, orzeźwiający chłód liści pomelo, ziemiste nuty dymu… wszystko to łączyło się w niesamowicie aromatyczną symfonię ziół i roślin. Mama wniosła garnek z wodą na górę, wybrała czyste, osłonięte miejsce, kazała mi usiąść i przykryła mi głowę wełnianym kocem. Następnie dała mi ręcznik do wytarcia potu, poinstruowała, jak prawidłowo siedzieć i oddychać podczas gotowania na parze, a następnie gestem nakazała mi otworzyć pokrywkę garnka. Para buchnęła w ciasną przestrzeń, otulając moje ciało. Na początku czułam się źle, oczy piekły, a pot spływał mi po szyi i ramionach. Domyślałam się, że wirus grypy nie wytrzyma tej temperatury. Miałam wrażenie, że wszystko się rozpływa w tym upale. Ale mama siedziała obok mnie, jej zrogowaciałe dłonie delikatnie klepały mnie po plecach, a jej głos był łagodny: „Trzymaj się, moje dziecko, wkrótce wyzdrowiejesz”. Te słowa otuchy były jak chłodny strumień przepływający przez moje mięśnie i żyły, kojąc całe duszące napięcie. Gdy już przyzwyczaiłem się do łaźni parowej, głęboko wdychałem słodki i orzeźwiający zapach wsi, czując, jak moje ciało stopniowo wraca do zdrowia. Ziołowa łaźnia parowa mojej mamy przyniosła mi ogromny relaks i ulgę. Po kąpieli pomogła mi się osuszyć i dała miskę owsianki mięsnej z dużą ilością liści pachnotki. Następnego dnia wróciłem do zabawy jak zwykle, radośnie, jakbym nigdy się nie przeziębił. Teraz, gdy jestem dorosła i mam własną rodzinę, nadal przygotowuję sobie własną ziołową łaźnię parową, gdy tylko źle się czuję. Wszystkie składniki kupuję gotowe na targu. Woda nadal działa na mnie cuda, ale czuję, że czegoś mi brakuje. Może to smak bezgranicznej miłości mojej matki. W ten weekend odłożę całą pracę i pojadę do mamy. Choć nie jestem chora, wciąż pragnę się napić wody ziołowej z naszego ogrodu, pod ciepłym, kojącym ogniem w kuchni mamy. Chcę usłyszeć jej ciepły głos i znów poczuć się jak małe dziecko w jej czułym uścisku. Z pewnością całe zmęczenie po codziennych zmaganiach zostanie ukojone, a moje ciało napełni się pozytywną energią, by powitać wszystko, co dobre. --------------------------------------------------------------------------- Od 7 września 2020 r. w gazecie internetowej Binh Phuoc uruchomiono kolumnę „Proste rzeczy”. Będzie to nowy „plac zabaw” dla wszystkich czytelników w całym kraju, oferujący proste, ale znaczące perspektywy, które znajdą oddźwięk u wielu osób i doskonale wpisują się w motto kolumny: „proste rzeczy”. Prosimy o przesyłanie artykułów na adres: baoindientu.thoisu@gmail.com; Tel.: 0888.654.509. Redakcja będzie wypłacać tantiemy autorom artykułów, które zostaną opublikowane, zgodnie z regulaminem. Szczegóły znajdziesz tutaj. BBT |
Źródło: https://baobinhphuoc.com.vn/news/19/171576/am-nong-hoi-nuoc-la-xong







Komentarz (0)