Arsenal rezygnuje z Premier League, aby skupić się na Lidze Mistrzów. |
Podczas gdy Liverpool zaczyna wykazywać oznaki niestabilności, Arsenal wielokrotnie sam sobie strzela w stopę w walce o tytuł mistrza Premier League w tym sezonie. Drugi remis z rzędu pozostawia Kanonierów i The Reds dziesięciopunktową stratą. Co więcej, drużyna z północnego Londynu rozegrała jeszcze jeden mecz.
Liverpool ma wielką szansę zapewnić sobie mistrzostwo cztery rundy wcześniej, co zmusza Chelsea i Arsenal do przygotowania się do powitania nowych mistrzów odpowiednio w 35. i 36. rundzie.
W meczu z Brentfordem, trener Mikel Arteta zdecydował się na rotację w składzie, aby zaoszczędzić energię na kluczowe starcie Ligi Mistrzów UEFA z Realem Madryt. Pomimo słabego początku, gospodarze nadal stworzyli sobie znaczące okazje w pierwszej połowie.
Ethan Nwaneri, młody, obiecujący talent, któremu dano szansę gry w pierwszym składzie, wykazał się kreatywnymi podaniami, podczas gdy Thomas Partey i Leandro Trossard oddawali groźne strzały, ale oba zostały powstrzymane przez bramkarza Marka Flekkena i obrońców Brentford.
W drugiej połowie Arsenal mocno naciskał na przeciwników i szybko objął prowadzenie już w 60. minucie. Bramka padła po szybkim podaniu Davida Rayi, piłka dotarła do Declana Rice'a, który asystował Thomasowi Parteyowi. Był to pierwszy gol ghańskiego pomocnika w Premier League w tym sezonie i zasłużona nagroda za wysiłki Arsenalu, by kontrolować grę.
Jednak Brentford nie dał się łatwo pokonać. Goście walczyli dalej i zostali nagrodzeni w 74. minucie, kiedy Kristoffer Ajer skierował piłkę głową do bramki po rzucie rożnym, co dało asystę Yoane'owi Wissa, który strzelił wyrównującego gola z bliskiej odległości. Improwizowany strzał Wissa pozostawił bramkarza Rayę całkowicie bezbronnym.
Pod koniec meczu Arsenal rzucił się do ataku, szukając decydującego gola. Bukayo Saka niemal został bohaterem, gdy w doliczonym czasie gry miał szansę oddać strzał z pola karnego, ale jego strzał minimalnie minął bramkę.
Źródło: https://znews.vn/arsenal-buong-premier-league-post1545467.html






Komentarz (0)