Miejmy nadzieję, że ten trzeci raz będzie ostatnim.
Mam bliską przyjaciółkę, która jest ode mnie o 10 lat młodsza. Wtedy, ponieważ nie przepadałam za matką Na, nie zwracałam na nią większej uwagi, kiedy się urodziła.
Jednak wydaje się, że każdy związek na świecie jest związany z przeznaczeniem, więc chociaż Na i ja nie mieliśmy łatwego początku, z czasem stawaliśmy się sobie coraz bliżsi.
Kiedy Na miała 6 lat, jej rodzice się rozwiedli. Powiedziałem ojcu Na, że cokolwiek się stanie, dzieci w tym wieku są podatne na traumę psychologiczną, ale czasami sprawy dorosłych, niezależnie od tego, czy nam się podobają, czy nie, po prostu muszą się wydarzyć.
Od czasu rozwodu rodziców Na straciła bliskość z ojcem i często przychodzi do mnie się bawić. Przez długi czas prawie w ogóle nie wracała do domu, cały czas przebywając u mnie. Jej ojciec rozumiał niestabilny stan psychiczny córki i wielokrotnie prosił mnie o opiekę nad nią. W ten sposób, z osoby, która nie miała własnych dzieci, stałam się jej niechętną matką zastępczą.
Na była chyba w ósmej klasie, mniej więcej w tym czasie, wkraczając w fazę buntu. Myślę, że największym powodem jej stresu psychicznego i destrukcyjnego zachowania był fakt, że jej ojciec ożenił się ponownie mniej więcej w tym czasie. Chociaż nie powiedział tego na głos, byłam na tyle wrażliwa, by wiedzieć, że czuła się nieswojo w towarzystwie obcej kobiety w ich domu i że ojciec zasugerował, żeby nazywać ją „matką”.
Na nazywa nową żonę swojego ojca „Mamą”. Dla niej nazywanie kogokolwiek „Mamą” nie ma znaczenia, ponieważ samo pojęcie „Mamy” jest w jej umyśle niezwykle mgliste. Matka Na bardzo troszczyła się o córkę nie tylko po rozstaniu rodziców; nawet wcześniej nie przejmowała się nią zbytnio. Chciała mieć syna, by zadowolić bogatych teściów, ale jej się nie udało. Później, bez względu na to, jak bardzo się starała, nie mogła zajść w ciążę i w jakiś sposób cała wina spadła na Na.
W końcu ojciec dziewczyny odkrył niewierność matki, więc rozstali się. Według ojca Na, romans wynikał z desperackich prób matki dziewczyny, by „zdobyć” syna.
Od tamtej pory Na nie widziała już swojej matki. Słyszałam jedynie plotki, że wyjechała za granicę do pracy, a niektórzy nawet twierdzą, że pojechała na południe z kochankiem, żeby załatwić interesy. Nie ma znaczenia, dokąd pojechała; liczy się to, że całkowicie porzuciła córkę, którą urodziła.
Nowa żona ojca Na urodziła kolejną córkę, a gdy Na była w 12. klasie, ponownie się rozwiedli. Tym razem powodem było to, że babcia Na stale nękała synową za to, że nie urodziła syna. Rozumiem to; doskonale wiem, jak okrutna potrafi być babcia Na.
Tym razem było inaczej niż poprzednio, ponieważ nowa żona ojca Na nalegała, by zabrać dziecko ze sobą, odmawiając pozostawienia córki z dziadkami ze strony ojca. Po kilku spotkaniach i wysłuchaniu opowieści Na zdałem sobie sprawę, że była bardzo kochającą matką.
Kiedyś, kiedy poszedłem do niej na kolację, po kilku drinkach, jej ojciec powiedział mi, że to prawdopodobnie jego ostatnie małżeństwo, bo jest bardzo zmęczony. Tym razem zostanie singlem i będzie wychowywał Na, dopóki nie wyjdzie za mąż.
Dokładnie rok później usłyszałem, jak mała Na mówi, że jej tata zamierza poślubić kogoś innego. To prawda, że nie można ufać słowu mężczyzny.
Byłem tam na weselu i widok wystawnej sali weselnej rozbawił mnie do łez. Ojciec Na jest pewien jednego: nigdy nie pozwala, by jego kobieta była w gorszej sytuacji. Za każdym razem, gdy się żeni, musi zorganizować huczne, ekstrawaganckie wesele.
Tego dnia mała Na biegała, zabawiając gości dla swojego ojca. Jej ojciec miał rozległe koneksje i pewną pozycję społeczną, a jej rodzina ze strony ojca była bogata, więc liczba gości była zawsze tak duża, jak za pierwszym razem. Z jakiegoś powodu instynktownie zapytałem ją, czy jest zła i czy jej macocha, która była od niej zaledwie trzy lata starsza, nie robi jej przykrości. Ku mojemu zaskoczeniu, uśmiechnęła się promiennie i odpowiedziała:
„Nie! Mój ojciec może się ożenić, z kim chce; to nie jest jego pierwszy raz”.
Patrzyłam, jak mężczyzna, który był moim mężem przez kilka miesięcy, radośnie trzyma rękę swojej nowo narodzonej żony, krojąc tort. To był mój trzeci raz na ślubie mojego byłego męża. Rozstaliśmy się polubownie, ponieważ nie znosiłam teściowej i nie mogłam zajść w ciążę. W tym młodym i impulsywnym wieku nie mogłam znieść straszliwej surowości ze strony bogatej rodziny mojego męża, która nie miała równego statusu społecznego.
Kiedy zobaczyłam mojego byłego męża przechodzącego obok stolika, żeby zaproponować drinki, powiedziałam pół żartem, pół serio, że nie mam nic przeciwko wydaniu pieniędzy na prezenty ślubne trzy razy z rzędu, ale mam nadzieję, że to będzie ostatni raz, bo Na jest już dorosła i chociaż jest rozsądnym dzieckiem, i tak będzie cierpieć. Nam, dorosłym, łatwo jest znaleźć nową rodzinę, ale dziecku nie jest to takie proste...
Source: https://giadinh.suckhoedoisong.vn/ba-lan-di-du-dam-cuoi-chong-cu-172241030213245209.htm






Komentarz (0)