Pani Tran Tri Tien przybyła do Wietnamu w jasne, słoneczne dni maja. Podzieliła się z nami historiami ze swoich spotkań z prezydentem Ho Chi Minhem.
„Prezydent Ho Chi Minh , mój ojciec – generał Tran Canh – i generał Vo Nguyen Giap byli towarzyszami broni, bliskimi przyjaciółmi przez bardzo długi czas. Pamiętam, jak po raz pierwszy spotkałem wujka Ho podczas jego wizyty w Chinach (w 1955 roku), kiedy miałem około 5 lat. Jego długa broda trochę mnie zaskoczyła, więc schowałem się za starszym bratem. Zawołał mnie, uścisnął mi dłoń, dotknął włosów i dał cukierka. Ta życzliwość sprawiła, że przestałem być nieśmiały, a wręcz przeciwnie, napełniła mnie wielkim szacunkiem i miłością do wujka Ho”.
W kolejnych latach prezydent Ho Chi Minh i delegacja wietnamska często odwiedzali Chiny. Uwielbiał dzieci, więc za każdym razem, gdy przyjeżdżał, gromadziliśmy się wokół niego. Wszyscy byliśmy dziećmi generałów i ważnych przywódców Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Chin i Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. Osobiście miałem okazję spotkać się z nim i porozmawiać co najmniej trzy razy w Pekinie w Chinach.
W tym czasie, aby uczcić urodziny prezydenta Ho Chi Minha, nie śpiewaliśmy piosenek urodzinowych, lecz piosenki o przyjaźni wietnamsko-chińskiej, takie jak „ Wyzwolenie Południa ”, „ Wietnam - Chiny ” itp.
| Pani Tran Tri Tien (druga dziewczyna od prawej, pierwszy rząd) na zdjęciu z prezydentem Ho Chi Minhem. |
Później, ilekroć chińska delegacja odwiedzała Wietnam, wujek Ho przysyłał nam prezenty, zazwyczaj wietnamskie owoce, takie jak mango, banany i liczi… Owoce tropikalne w Wietnamie są bardzo aromatyczne i bardzo słodkie. Do dziś pamiętam smak tamtych dni.
„W tamtym czasie miałem przyjaciela o imieniu Li Lun. Wszyscy żartobliwie nazywali go „Małą Japonią”. Li Lun nie lubił tego imienia i był bardzo zdenerwowany. Wujek Ho wpadł wtedy na pomysł, jak mu pomóc, proponując, żeby napisał i umieścił na drzwiach karteczkę z informacją, że nie nazywa się „Małą Japonią”… Li Lun posłuchał i zrobił, jak mu kazano, ale ostatecznie i tak go drażniono, nazywając „Małą Japonią”. Opowiadam tę historię, aby pokazać, jak bardzo wujek Ho kochał dzieci i dbał nawet o najdrobniejsze rzeczy. Był naprawdę godny podziwu.”
Pani Tran Tri Tien przypomniała, że prezydent Ho Chi Minh powiedział: „Po uzyskaniu przez Wietnam niepodległości i zjednoczeniu, z pewnością powitamy was, dzieci, w Wietnamie”.
| Pani Tran Tri Tien napisała w księdze pamiątkowej po wizycie w Miejscu Pamięci Prezydenta Ho Chi Minha. |
„Teraz, kiedy tu dotarłam, zobaczyłam nie tylko niepodległy i zjednoczony Wietnam, ale także kraj prosperujący i szczęśliwy od czasu reform. Czuję się taka szczęśliwa” – powiedziała, wyraźnie wzruszona.
Pani Tran Tri Tien do dziś pamięta, jak powiedzieć „Niech żyje wujek Ho” po wietnamsku. Łzy napłynęły jej do oczu, gdy napisała w księdze pamiątkowej po wizycie w Miejscu Pamięci Ho Chi Minha: „Wujku Ho, przyjechaliśmy cię odwiedzić! Niech przyjaźń między Wietnamem a Chinami pozostanie wiecznie żywa i trwała przez pokolenia”.







Komentarz (0)