Vietnam.vn - Nền tảng quảng bá Việt Nam

Spokój w podróży

Việt NamViệt Nam23/02/2025

[reklama_1]
duong.jpg
Pani Le Thuy Xuan Duong i jej mąż cieszą się dniami poprzedzającymi Tet (Księżycowy Nowy Rok) w Da Lat. Zdjęcie: udostępnione przez parę.

Pokój na mój sposób.

Nie spiesząc się i nie ścigając z czasem, pani Le Thuy Xuan Duong i jej mąż (mieszkańcy okręgu Hai Chau, dystryktu Hai Chau, miasta Da Nang ) z niecierpliwością oczekują swojej pierwszej podróży do Da Lat.

Obejmują one przeżycia bliskie naturze: pobyt w domu rodzinnym z widokiem na zielone góry, chmury i sosny; wizytę w ogrodzie pełnym świeżych, soczystych truskawek; delektowanie się smakami potraw z gorącego garnka i grilla; samodzielne przyrządzanie matchy w chłodnym klimacie płaskowyżu kwiatowego; robienie zdjęć pod drzewami wiśniowymi; spacer wzdłuż jeziora Tuyen Lam…

„Podczas mojego pobytu w Da Lat nie myślałam o żadnej pracy, tylko o kontakcie z naturą i chwili na odzyskanie równowagi po intensywnym roku” – powiedziała pani Duong.

Pani Nguyen Thu Thao (dystrykt Tien Phuoc), która również korzystała z uroków wiosny w Central Highlands w trakcie Nowego Roku, postanowiła świętować Tet w swoim rodzinnym mieście, zanim udała się do Mang Den (prowincja Kon Tum ) tuż w momencie rozkwitu wiśni.

Thao i jej mąż z wielką sympatią i uczuciem wspominają region Kon Plong jako cel swoich dłuższych podróży, a także to, że wybrali Mang Den na miejsce swoich zdjęć ślubnych.

Na Facebooku podzieliła się historią podróży: „8 lutego 2025. To znowu my i Mang Den. Chociaż Mang Den tętni życiem, wciąż znajdujemy spokój na swój własny sposób”.

Spokojne na swój sposób wycieczki Thao i jej męża do Mang Den to seria kameralnych przeżyć o prostym planie: delektowanie się górską kuchnią , jazda po drogach porośniętych sosnami, oddychanie świeżym powietrzem oraz spotykanie się i rozmawianie z lokalnymi mieszkańcami.

Thao powiedziała, że ​​każdy turysta ma inne podejście do danego miejsca. Dla jej rodziny wycieczka do Mang Den to nie tylko piękne zdjęcia, dziewicze górskie krajobrazy z wodospadem Pa Sy czy mostem wiszącym Kon-Tu-Rang, ale także wyjątkowa lokalna kultura mieszkańców Mang Den.

Ostatni przystanek

Na początku roku, podczas lotów z Da Nang, niektórzy młodzi ludzie, jak Nguyen Thien Nhan (nauczyciel z dystryktu Thang Binh), zdecydowali się na podróż w pojedynkę. Cel podróży Nhana znajdował się w odległości prawie 6 godzin lotu od Da Nang: malowniczego regionu Kunming (Junnan, Chiny). Opisując siebie jako osobę zawsze ciekawą nowych rzeczy, od pakowania walizek po przybycie na lotnisko, Nhan nieustannie zadawał sobie pytanie: „Co ciekawego można tam odkryć?”.

nhan (1)
Nguyen Thien Nhan podczas samotnej podróży do Chin w czasie Nowego Roku Księżycowego. Zdjęcie: udostępnione przez osobę udzielającą wywiadu.

Jedną z „fajnych rzeczy” do zrobienia w Kunming jest wizyta na ośnieżonej górze Qiaozi. Dołączając do grupy turystów, 22-latka podjęła wyzwanie zdobycia góry, która wznosi się na wysokość prawie 3900 metrów nad poziomem morza. Oprócz dwóch przejazdów kolejką linową, turyści muszą wybrać się na pieszą wędrówkę, przyzwyczajając się do rozrzedzonego, mroźnego powietrza północy.

„Wspinaczka na szczyt Kieu Tu nie jest łatwa. Niektórzy doświadczali problemów z oddychaniem z powodu braku tlenu, a nawet szoku termicznego podczas podróży, podobnie jak ja. Niemniej jednak „nagrodą” za moje wysiłki po dotarciu na szczyt było zobaczenie zupełnie innego świata – świata pokrytego białym śniegiem, niczym z bajki, czegoś, co myślałam, że widziałam tylko w filmach” – opowiadała Nhan.

Bagaż, który Nhân przywiozła po powrocie do Da Nang, oprócz pięknych zdjęć i niezapomnianych wspomnień z obcego kraju, miał również istotne znaczenie duchowe. Obejmował wiedzę o chińskiej przyrodzie i kulturze, nowych przyjaciół i doświadczenia, które pozwoliły jej przekroczyć własne ograniczenia.

Za każdym razem, gdy podróżuje daleko od domu, pani Nhan podświadomie porównuje to miejsce do swojego rodzinnego miasta. Mówi, że podróżowanie jest fajne, uczy się nowych rzeczy i widzi wiele pięknych widoków, ale wciąż tęskni za swoim rodzinnym miastem Quang Nam. Podczas krótkiego pobytu w Kunming spróbowała wielu typowych chińskich dań z pikantnymi, ostrymi przyprawami i wyrazistymi ziołami, ale żadne nie przypadło jej do gustu.

Lokalny klimat również nie był przyjemny. Po powrocie do domu młoda nauczycielka uświadomiła sobie: „Nieważne, jak daleko i jak długo będę podróżować, moje rodzinne miasto zawsze będzie moim celem. Można zjeść wykwintne dania tylko kilka razy, ale nigdy nie można zrezygnować z domowych posiłków”. W swoim notatniku z podróży zanotowała kilka miejsc docelowych z zamiarem „zachowania ich na przyszłe rodzinne wyjazdy”.

Po spędzeniu wiosennych wakacji w Da Lat, pani Duong i jej mąż wrócili do Da Nang. W pierwszych dniach nowego roku mała rodzina spoglądała na siebie z radością: „Nieważne, dokąd pójdziemy, dom zawsze jest miejscem, do którego wracamy”.



Źródło: https://baoquangnam.vn/binh-yen-tren-nhung-chang-duong-3149391.html

Komentarz (0)

Zostaw komentarz, aby podzielić się swoimi odczuciami!

W tym samym temacie

W tej samej kategorii

Od tego samego autora

Dziedzictwo

Postać

Firmy

Sprawy bieżące

System polityczny

Lokalny

Produkt