SAN S IRO TO „GORĄCY PUNKT”
Poza Realem Madryt, żadna inna drużyna nie zdobyła Pucharu Europy/Ligi Mistrzów więcej razy niż AC Milan i Liverpool. Dzisiejszy emocjonujący mecz na stadionie San Siro przywołuje niezliczone chwalebne momenty z obu stron. Teraz obie drużyny rozgrywają swój pierwszy mecz Ligi Mistrzów pod wodzą nowych trenerów, a podobieństwa na tym się nie kończą. Obaj trenerzy, Paulo Fonseca (Milan) i Arne Slot (Liverpool), borykają się z własnymi problemami, które wymagają rozwiązania w swoich zespołach.
Liverpool zmierzy się z AC Milan na San Siro.
Po wygraniu wszystkich trzech pierwszych rund Premier League, Liverpool niespodziewanie załamał się w zeszły weekend, przegrywając u siebie 0:1 ze słabszym przeciwnikiem, Nottingham Forest. Gdyby gwiazdy Liverpoolu wytrzymały w tym meczu choć kilka minut dłużej, Slot zapisałby się w historii jako pierwszy menedżer Premier League, który zachował czyste konto w pierwszych czterech meczach. Problem, według Slota i kapitana Virgila Van Dijka, leży w posiadaniu piłki. Choć Liverpool utrzymywał się przy piłce przez większość meczu, nie potrafił tego wykorzystać, płacąc za to cenę zgodnie z odwieczną zasadą: im więcej posiadania, tym więcej nieoczekiwanych strat. Gra defensywna i przeprowadzanie szybkich, bezpośrednich ataków, gdy przeciwnik tracił piłkę – to była prosta droga do zaskakującego zwycięstwa Forest nad Liverpoolem. Czy Fonseca miał podstawy, aby przygotować swoją taktykę?
Podróż Milanu (i towarzyszące jej problemy) była zupełnym przeciwieństwem. Włoskie gazety pisały o ryzyku przedwczesnego zwolnienia trenera Fonseki, ponieważ Milan w pierwszych trzech kolejkach Serie A remisował lub przegrywał. Następnie pojawiła się okazja do korekty, gdy rozgrywki klubowe zostały tymczasowo zawieszone, aby zrobić miejsce dla meczów międzynarodowych. Po powrocie piłkarze Milanu potrzebowali zaledwie 29 minut, aby rozgromić Venezię 4:0. Zespół Fonseki, który właśnie odniósł swoje najwspanialsze zwycięstwo w sezonie, zmierzy się z Liverpoolem, który właśnie rozegrał swój najgorszy mecz w sezonie. Oczywiście, atut własnego boiska Milanu to kolejny szczegół warty uwagi. Oprócz dumy z przeszłości, którą należy chronić, Milan, pomimo słabszego składu, z pewnością będzie walczył zaciekle, dzięki czemu to spotkanie będzie naprawdę wyrównane (podczas gdy tradycyjnie silniejszy powinien być Liverpool).
Real Madryt rozpoczyna walkę o obronę tytułu.
Trzy miesiące po pokonaniu Borussii Dortmund 2:0 w finale Ligi Mistrzów w zeszłym sezonie, Real Madryt zmierzy się z kolejnym przeciwnikiem z Bundesligi, rozpoczynając tym samym walkę o obronę tytułu. Tym razem ich przeciwnikiem będzie Stuttgart. Generalnie Real Madryt ma dobry bilans meczów z niemieckimi rywalami, przegrywając tylko jeden z ostatnich 21 meczów.
Stając do walki z obrońcami tytułu na własnym boisku, Stuttgart jest niewątpliwie drużyną z największym pechem w pierwszej rundzie tego sezonu, z uwagi na znaczące zmiany w formule. Czy uda im się sprawić niespodziankę? Odpowiedź w dużej mierze zależy od Ermedina Demirovicia, napastnika, który jest w szczytowej formie dzięki regularnej strzelaninie w pierwszych meczach sezonu. Dodajmy do tego Deniza Undava, który również strzelił gola przeciwko Moenchengladbach, a siła Stuttgartu koncentruje się głównie na ataku. Prawdziwym pytaniem w tym meczu pozostaje jednak to, jak poradzą sobie w obronie przed Kylianem Mbappe i wieloma innymi gwiazdami ofensywy Realu Madryt. Stuttgart będzie musiał również radzić sobie bez dwóch kluczowych środkowych obrońców, Hirokiego Ito i Waldemara Antona.
Niemniej jednak obserwatorzy muszą przyznać: Stuttgart był jedną z najlepszych drużyn Bundesligi w zeszłym sezonie. Liczą na to, że sprawią niespodziankę Realowi Madryt, który kilkakrotnie tracił punkty na wczesnym etapie tego sezonu La Liga. W tym meczu spodziewana jest „festiwal bramek”, ponieważ Real Madryt jest zbyt silny, a Stuttgart chce również zrekompensować swoje słabości w defensywie ofensywnym stylem gry.
Source: https://thanhnien.vn/lich-thi-dau-moi-nhat-champions-league-cho-man-trinh-dien-cua-cac-ong-lon-185240917154012242.htm






Komentarz (0)