Odwiedzając dziś Truong Sa, czy to na wyspach nad wodą, czy pod wodą, można dostrzec tętniącego życiem, radosnego i optymistycznego ducha żołnierzy i cywilów, którzy „trzymają się morza i bronią wysp” dniem i nocą. Najwyraźniejszym dowodem na to są bujne, zielone ogrody warzywne i drzewa owocowe, obsypane słodkimi, zdrowymi plonami.
oOo
W kwietniu tego roku delegacja Marynarki Wojennej Wietnamu i 164 delegatów z Ho Chi Minh City odwiedziło wyspę Da Tay A (część klastra wysp Da Tay - znanego również jako „miasto” zatopionych wysp w archipelagu Truong Sa, w prowincji Khanh Hoa).
Stając na wyspie Da Tay A, można poczuć tętniącą życiem energię nowoczesnego, dynamicznego życia, mimo że znajduje się ona ponad 235 mil morskich od lądu. Wyspa szczyci się wieloma solidnymi budowlami, w tym świątynią, szkołą, wielofunkcyjnym centrum kulturalnym i fabryką lodu.
Ale żołnierze i cywile na wyspie Da Tay A są jeszcze bardziej dumni z bujnych ogrodów warzywnych, które rozkwitły na tej odległej wyspie. W szczególności udało im się nawet wyhodować arbuzy. Tutaj spotkaliśmy „Mai An Tiem” Tran Minh Dat (marynarza pracującego dla East Sea Seafood Exploitation Service Company Limited, podlegającej Ministerstwu Rolnictwa i Rozwoju Wsi ) – człowieka, który z powodzeniem uprawiał te zielone, pełne owoców pola arbuzów na wyspie Da Tay A.Uprawa arbuzów na tej wyspie, o unikalnym klimacie charakterystycznym dla archipelagu Truong Sa, to niezwykły wyczyn przezwyciężenia natury, którego dokonał żeglarz z „rolniczym doświadczeniem”.
Podpułkownik Le Huu Phuoc, dowódca wyspy Da Tay, powiedział, że po otrzymaniu od urzędników Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi instrukcji dotyczących ogrodu z arbuzami i technik jego uprawy, wojsko i cywile na wyspie bardzo dobrze zaopiekowali się nim i rozwinęli jego uprawę.
Na Wyspach Spratly nie tylko niedobór świeżej wody i warzyw należy już do przeszłości, ale nie ma też obaw o niedobór wody do nawadniania. Oprócz wykorzystywania deszczówki i ścieków z codziennego życia, wiele wysp, zarówno powyżej, jak i poniżej poziomu morza, posiada zakłady odsalania, które przekształcają wodę morską w wodę słonawą.
Pole arbuzów na wyspie Da Tay A ma 200 pnączy, zarówno długich, z pestkami, jak i okrągłych, bezpestkowych arbuzów. Na każdym pnączu rozwija się tylko jeden owoc. To również sekret, który pan Dat wykorzystuje, aby arbuzy osiągnęły „ogromne” rozmiary 6-8 kg.
Arbuzy uprawiane na wyspie można zbierać średnio w ciągu 65 dni. Jednak każdego roku można uprawiać tylko jeden zbiór, od marca do czerwca, kiedy fale są spokojne, a morze spokojne.
Ze względu na wyjątkową koralowo-piaszczystą glebę na wyspie, rośliny melonów potrzebują nie tylko więcej nawozu niż na kontynencie, ale także podlewania co najmniej dwa razy dziennie.
Trzymając w rękach gigantyczne arbuzy, owoce swojej ciężkiej pracy i poświęcenia, pan Dat promieniał szczęściem.
Dat opowiadał, że sześć lat temu, kiedy po raz pierwszy postawił stopę na wyspie Da Tay A, myślał o znalezieniu sposobu na uprawę większej ilości owoców i warzyw, aby zarówno zapewnić wyspie więcej zieleni, jak i poprawić wartość odżywczą posiłków dla wszystkich.
Mając doświadczenie w uprawie arbuzów na kontynencie, śmiało nakazał wysyłkę nasion na wyspę w celu eksperymentalnego zasadzenia.
Niedługo potem ciężka praca, kreatywność i optymistyczny duch żeglarza, który całym sercem poświęcił morzu i wyspie, zostały sowicie nagrodzone kolejnymi zbiorami pachnących, słodkich arbuzów, które przez ostatnie sześć lat owocowały obficie.
„Chłopaki na wyspie nawet wysyłali arbuzy swoim rodzinom na kontynencie jako prezenty. Wszyscy byli zaskoczeni, bo nie wierzyli, że arbuzy nadal można tu uprawiać i że mogliby je wysyłać jako prezenty” – powiedział Dat, szeroko się uśmiechając.
Podpułkownik Le Huu Phuoc, dowódca wyspy Da Tay, powiedział, że po otrzymaniu od urzędników Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi instrukcji dotyczących ogrodu z arbuzami i technik jego uprawy, wojsko i cywile na wyspie bardzo dobrze zaopiekowali się nim i rozwinęli jego uprawę.
„Melony są duże i bardzo słodkie, niczym nie różnią się od arbuzów uprawianych na kontynencie” – skomentował podpułkownik Le Huu Phuoc.
Widok „gigantycznego” ogrodu arbuzów na wyspie na własne oczy napełnił delegację radością. „To »osiągnięcie« jest najwyraźniejszym dowodem niestrudzonej etyki pracy, optymizmu, radości i miłości do życia żołnierzy i cywilów »trzymających się morza i broniących wyspy«” – podzielił się jeden z delegatów.






Komentarz (0)