Takie jest nastawienie wielu Amerykanów, ponieważ do oficjalnego dnia głosowania w niezwykle kontrowersyjnych wyborach prezydenckich pozostało zaledwie 24 godziny.
Niecierpliwie czekam
Rozmawiając ze mną w pubie, mój znajomy John, który mieszka w Arlington w stanie Wirginia i pracuje dla amerykańskiej agencji rządowej, wyraził wyraźne zaniepokojenie scenariuszem wygranej byłego prezydenta USA Donalda Trumpa w wyborach. Trudno mu się z tym pogodzić, ale wciąż jest to realne.
Budynek Kapitolu był miejscem zamieszek 6 stycznia 2021 r. w związku z wynikami wyborów w 2020 r.
John wyjaśnił: „Liczba osób na obszarach wiejskich, które popierają Trumpa”. Wskazał na ekran telewizora wyświetlający reklamę kampanii byłego prezydenta Trumpa, dodając: „Ludzie wciąż wierzą w takie rzeczy!”. Oczywiście, zagłosował na wiceprezydent Kamalę Harris.
To jego osobista opinia i dlatego przyznaje, że z niecierpliwością oczekuje wyników tych wyborów, bo dla niego „to przyszłość Ameryki”.
Samochody policyjne przed Kapitolem (zdjęcie zrobione po południu 3 listopada)
Również dla „przyszłości Ameryki” Dany, inna przyjaciółka mieszkająca w Wirginii, podzieliła się informacją, że ona i jej mąż zagłosowali wcześniej. Chociaż mieszka w Wirginii, stanie o demokratycznych poglądach, jej rodzina głosowała na Trumpa, mając nadzieję na lepszą przyszłość dla amerykańskiej gospodarki . Dodała: „Wiele osób nie lubi Trumpa z powodu jego «nieprzyjemnych» wypowiedzi, ale on «odważa się mówić, co myśli» i prowadzi skuteczną politykę gospodarczą”. Biorąc pod uwagę tradycję Wirginii od 2008 roku, jeśli nic się nie zmieni, ostateczny wynik w tym stanie prawdopodobnie będzie sprzyjał Harris, dając kandydatce Demokratów wszystkie 13 głosów elektorskich.
Mąż Dany jest również zagorzałym zwolennikiem byłego prezydenta Trumpa. Po kolacji przyznał, że śledził wydarzenia wyborcze dzień po dniu, ale jednocześnie wyraźnie dał wyraz utracie zaufania do głównych mediów, takich jak „The New York Times” i „The Washington Post”… Dla niego są to gazety lewicowe. Dodałem również, że: Od samego początku istnienia, znane amerykańskie gazety wykazywały mniej lub bardziej „lewicowe” tendencje, co oczywiście nie oznacza, że zawsze popierają Partię Demokratyczną.
Polecił kanał informacyjny, który uważał za najbardziej obiektywny i wiarygodny. Po krótkiej lekturze łatwo było zauważyć, że według tej strony Trump niemal na pewno wygra z wyraźną przewagą. Wciąż jednak z niecierpliwością oczekiwał wyników liczenia głosów.
Zachowaj szczególną czujność.
Tymczasem, na dzień 3 listopada, łączna liczba oddanych głosów przedterminowych osiągnęła około 75 milionów. Spośród nich 41% zarejestrowanych wyborców to Demokraci, 39% to Republikanie, a pozostałe 20% to osoby niezarejestrowane.
Policja poprosiła osobę niosącą antytrumpowską wiadomość o opuszczenie terenu Kapitolu.
Przy łącznej liczbie 160 milionów zarejestrowanych wyborców, frekwencja w głosowaniu wczesnoterminowym jest dość wysoka, choć niższa niż w 2020 roku. Oznacza to jednak, że około połowa wyborców nadal odda głosy w oficjalnym dniu wyborów, 5 listopada. Biorąc pod uwagę stosunkowo zbliżone wyniki sondaży dla obu kandydatów w stanach wahających się, przewiduje się, że ostateczny wynik w tym roku będzie zależał od niewielkiej liczby nowych wyborców (tych, którzy nie głosowali w 2020 roku) oraz wyborców mieszkających poza Stanami Zjednoczonymi, szacowanej na około 3 miliony, z czego około 1,6 miliona głosów zostanie policzonych w stanach wahających się.
Napięcie i intensywność, w obliczu głębokich podziałów w Stanach Zjednoczonych, spotęgowały obawy o ryzyko niestabilności związanej z wyborami. Obserwacje po południu 3 listopada (czasu lokalnego) w Kapitolu (miejscu zamieszek wyborczych w 2020 roku) wykazały znaczną obecność policji z wieloma poziomami zabezpieczeń, chociaż obywatele i turyści nadal mogli wchodzić do budynku. Kiedy mężczyzna jadący na rowerze ciągnął za sobą mały transparent protestujący przeciwko Trumpowi, policja szybko interweniowała i poprosiła go o opuszczenie terenu, obawiając się, że może to doprowadzić do dalszych problemów.
W rzeczywistości wiele państw zapowiedziało również gotowość do zwiększenia sił bezpieczeństwa w celu zapobiegania zagrożeniom.
Spontaniczne planowanie budzi wiele obaw.
3 listopada „The New York Times” poinformował, że James O’Keefe, wpływowa postać konserwatywna, założyciel i były lider projektu Veritas, zgromadził zespół pracowników wyborczych i nadzorców, aby potajemnie filmować głosowanie i liczenie głosów w stanach na terenie całego kraju.
Veritas to skrajnie prawicowa amerykańska grupa aktywistów założona w 2010 roku. Grupa jest oskarżona o produkcję zmanipulowanych filmów i wykorzystywanie nagranych w tajemnicy materiałów w celu zdyskredytowania głównych mediów i grup postępowych.
Według „The New York Times”, powołującego się na źródła wewnętrzne, grupa powołana przez O'Keefe'a planuje użyć ukrytych kamer do nagrywania, a następnie upubliczniania nagrań wideo w celu udowodnienia oszustw lub nieprawidłowości w lokalach wyborczych. Do połowy października do programu zgłosiło się prawie 70 osób, podających się za „sędziów” wyborczych.
Projekt O'Keefe'a jest jedną z kilku konserwatywnych grup, które próbowały udokumentować to, co ich zdaniem jest oszustwem i korupcją w lokalach wyborczych. Grupy te są skłonne wierzyć twierdzeniom byłego prezydenta Trumpa, że wybory w 2020 roku zostały sfałszowane i że konieczna jest czujność, aby zapobiec powtórzeniu się tego typu incydentów.
Działania te zaniepokoiły jednak urzędników wyborczych, którzy uważali, że osoby zaangażowane w proces wyborczy, które podejrzewały oszustwa i nieustannie analizowały każdy szczegół, mogłyby podważyć cały proces, a nawet próbować ingerować w liczenie głosów. W zeszłym miesiącu amerykańskie służby wywiadowcze ostrzegały przed „zagrożeniem wewnętrznym”, które mogłoby „zniekształcić lub zagrozić uczciwemu i przejrzystemu procesowi” w tych wyborach.
W Stanach Zjednoczonych, pomijając nieoczekiwane okoliczności, większość stanów od lat konsekwentnie faworyzuje Partię Demokratyczną lub Republikańską. Stany takie jak Kalifornia, Nowy Jork, Massachusetts i Wirginia zazwyczaj popierają kandydatów Demokratów (często nazywane „niebieskimi stanami”). W szczególności Wirginia zmieniła swoją przynależność w wyborach w 2008 roku. Z kolei wiele stanów, takich jak Teksas, Kansas i Wyoming, konsekwentnie faworyzuje kandydatów Republikanów (często nazywanych „czerwonymi stanami”). Mniej niż 10 stanów pozostaje niezdecydowanych i są one znane jako „stany batalistyczne”. W tym roku siedem stanów, które będą miały decydujący głos, to Arizona, Georgia, Michigan, Nevada, Karolina Północna, Pensylwania i Wisconsin.
Źródło: https://thanhnien.vn/hoi-hop-cho-ngay-phan-xet-185241105000623169.htm







Komentarz (0)