Przed meczem, który można by uznać za „finałowy” ze słabszą reprezentacją Bośni i Hercegowiny, rozegranym wczesnym rankiem (1 kwietnia), aby zapewnić sobie bilet na Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej 2026, wielu przypominało sobie historię z 2006 roku, kiedy to Włochy wygrały Mistrzostwa Świata. W tamtym czasie włoska piłka nożna również przeżywała poważny kryzys, ale mimo to reprezentacja zdobyła mistrzostwo świata .
Dwadzieścia lat przed zdobyciem przez Włochy Mistrzostw Świata, liga narodowa pogrążyła się w głębokim kryzysie. Kluby Serie A, takie jak Juventus, spadły z ligi, a kilku silnym drużynom, takim jak Milan, Lazio i Fiorentina, odebrano punkty w kolejnym sezonie. Wszystkie te dramatyczne wydarzenia miały miejsce w maju 2006 roku – na miesiąc przed Mistrzostwami Świata.
Włoscy piłkarze na Mistrzostwach Świata „żyli w strachu”, a Cannavaro i gwiazdy takie jak Gianluigi Buffon i Andrea Pirlo codziennie pojawiały się w gazetach. Nie wiedzieli też, czy będą prowadzone dalsze śledztwa ani czy inni piłkarze zostaną w przyszłości uwikłani w tę sprawę. Kapitan Fabio Cannavaro i wielu innych piłkarzy musiało odpowiadać na pytania. Były gwiazdor Gianluca Pessotto popełnił samobójstwo, skacząc z budynku z powodu stresu. Trudności piętrzyły się przed Marcello Lippim i jego drużyną, gdy przystępowali do Mistrzostw Świata w Niemczech. Pojawiły się nawet apele o wycofanie Włoch z Mistrzostw Świata.
Tej „ciemnej nocy” drużyna Azzurri zadziwiła świat, pokonując przeciwności losu i osiągając wspaniałe wyżyny.
Włochy rozpoczęły sezon dobrze, pokonując Ghanę 2:0. Po nieco słabym remisie 1:1 z USA, Włochy pokonały Czechy 2:0 i awansowały do fazy pucharowej jako zwycięzcy grupy. Trener Marcello Lippi zbudował naprawdę wyjątkowy zespół, a nie tylko zgromadził grupę gwiazd.
Duch drużyny i praca zespołowa Włochów na Mistrzostwach Świata 2006 zaskoczyły i zrobiły wrażenie na kibicach. Dziesięciu różnych zawodników strzeliło gole dla Włoch na Mistrzostwach Świata 2006. Z wyjątkiem dwóch rezerwowych bramkarzy, wszyscy pozostali członkowie drużyny grali na zmianę.

Po pokonaniu gospodarzy, Niemiec, w dogrywce w półfinale i pokonaniu Francji – silniejszego przeciwnika – w rzutach karnych, Włochy wspaniale zdobyły swój czwarty tytuł Mistrza Świata.

To już koniec. Złote marzenie z przeszłości przestało być rzeczywistością. Dziś rano (1 kwietnia) Włosi nie mogli uwierzyć, że to prawda, bo to „prima aprilis”. Prawda jednak pozostaje: bośniacka reprezentacja pokonała byłych mistrzów w rzutach karnych, zapewniając sobie awans na Mistrzostwa Świata w 2026 roku. Czyż może być większy ból? A gojenie się ran zajmie dużo czasu.
Ta porażka oznacza, że Włochy po raz trzeci z rzędu nie zagrają w największym turnieju piłkarskim na świecie – to coś bezprecedensowego w historii tej bogatej w tradycje drużyny. Gattuso, powołany z myślą o powrocie Azzurri na szczyt, przyznał, że ból był ogromny: „Potrzebowaliśmy tego zwycięstwa dla siebie, dla kraju i dla projektu, który budujemy. Ale piłka nożna bywa okrutna”.
Źródło: https://baophapluat.vn/italia-noi-dau-con-dai.html






Komentarz (0)