Vietnam.vn - Nền tảng quảng bá Việt Nam

Le Anh Thi, dziennikarka swoich towarzyszy

Công LuậnCông Luận20/06/2023

[reklama_1]

Thi nie był jednak „kurą znoszącą złote jaja”. Jego powojenna pensja kapitana ledwo wystarczała na pokrycie niekończących się, długich podróży, które odbywał jako dziennikarz. Wszystkie większe i mniejsze wydatki domowe zależały od sklepu meblowego prowadzonego przez jego żonę Minh, kobietę zaradną i cnotliwą.

Dojrzewać poprzez walkę

Na początku 1975 roku, gdy studiowała literaturę w ostatniej klasie liceum Phan Dinh Phung – czołowej szkoły w prowincji Ha Tinh – wojna z USA weszła w najintensywniejszą fazę. Thi i jej przyjaciele zostali zmobilizowani do wojska, aby wzmocnić pola bitewne na południu kraju.

Po ukończeniu elitarnego szkolenia sił specjalnych na lotnisku Gia Lam, Thi i jego koledzy zostali wysłani w celu wzmocnienia historycznej kampanii Ho Chi Minha z 1975 roku.

Le Anh Thi, dziennikarka, jest koleżanką z drużyny (zdjęcie 1).

Dziennikarka Le Anh Thi z gazety Vietnam Veterans Newspaper wręcza prezenty na rzecz żołnierek z bohaterskiej kompanii artyleryjskiej Ngu Thuy w dystrykcie Le Thuy w prowincji Quang Binh .

Przez pełne 10 lat, jako żołnierz elitarnych sił specjalnych, Lê Anh Thi brał udział w wielu misjach i bitwach, niezliczoną ilość razy stawiając czoła bombom i kulom wroga, ale pozostał niezłomny. Służąc jako oficer żandarmerii wojskowej w Ho Chi Minh City w początkach wyzwolenia, patrolując dzień i noc, eliminując bandytów, rabusiów i strzelaniny w centrum miasta… W październiku 1977 roku, wraz ze swoją jednostką został szybko wysłany na granicę Tây Ninh, wzmacniając 429. Pułk Sił Specjalnych 7. Regionu Wojskowego.

Będąc naocznymi świadkami okrucieństw popełnionych przez żołnierzy Pol Pota, którzy w środku nocy wtargnęli na granicę Tay Ninh, mordując 501 cywilów w wiosce w dystrykcie Tan Bien wraz z dziesiątkami naszych strażników granicznych, Thi i jego towarzysze byli przepełnieni nienawiścią. Ich ślady pozostawiały swój ślad dzień po dniu, przez niezliczone nieprzespane noce, wzdłuż granicy prowincji Tay Ninh; od Kompong Cham po przeprawę promową Niek Luong, ratując cywilów i eliminując brutalnych Czerwonych Khmerów.

Nawet dziś, prawie 46 lat później, kiedy Thi opowiada mi tę historię, łzy nadal napływają jej do oczu, gdy przypomina sobie poświęcenie dowódcy pułku sił specjalnych Ba Tonga i jego dziewięciu towarzyszy z tego samego plutonu, głównie z Duc Tho w prowincji Ha Tinh, w grudniu 1977 roku.

Uroczystość żałobna za dowódcę batalionu Ba Tonga i jego dziewięciu ukochanych towarzyszy, wszystkich w wieku dwudziestu lat, która odbyła się tej nocy w bazie Duong Minh Chau, pozostawiła niezatarty ślad w sercu Thi, przypominając mu, jak musi żyć i walczyć, aby nie zawieść poległych przyjaciół.

Dzięki wyszkoleniu, zaangażowaniu i znakomitym wynikom na kambodżańskim polu bitwy, Thi został wybrany przez przełożonych na oficera sił specjalnych. Kiedy wybuchła wojna na granicy północnej, on i inni stażyści zostali zwolnieni z Ministerstwa Obrony Narodowej i awansowani na stopień oficera sił specjalnych, aby szybko wzmocnić linie frontu.

Odważne poświęcenie jego towarzyszy broni i rodaków w wojnie z Amerykanami oraz w obronie dwóch południowo-zachodnich i północnych granic Ojczyzny rozbudziło na nowo miłość kapitana Le Anh Thi do literatury i pisarstwa.

Le Anh Thi, publicysta w Siłach Specjalnych, szybko zwrócił na siebie uwagę przełożonych. Został wybrany przez Departament Polityczny do udziału w pierwszym kursie szkoleniowym dla dziennikarzy wojskowych i pracował jako dziennikarz w siłach zbrojnych do czerwca 1988 roku.

Dziennikarze dla swoich towarzyszy

Po 10 latach oddanej współpracy z gazetą Veterans' Newspaper, Le Anh Thi w 2007 roku oficjalnie została reporterką gazety i do dziś mieszka w prowincjach północno-centralnych.

Liderzy Stowarzyszenia Weteranów na wszystkich szczeblach, a także koledzy pracujący w tym regionie, zawsze wyrażają swój szacunek i sympatię, mówiąc o dziennikarzu Le Anh Thi. Jest on reporterem, który zawsze żyje odpowiedzialnie wobec swojego zawodu, swoich kolegów i towarzyszy broni. Świadczą o tym setki jego prac o szlachetnych przykładach i wielkich poświęceniach weteranów i ich rodzin, zarówno w czasie wojny, jak i pokoju.

Le Anh Thi, dziennikarka, jest koleżanką z drużyny (zdjęcie 2).

Dziennikarka Le Anh Thi (na zdjęciu po lewej) i jej laotańscy koledzy pracują przy międzynarodowym przejściu granicznym Cau Treo w prowincji Ha Tinh.

Dzięki jego twórczości obrazy i czyny żołnierzy powracających z wojny stają się tak pięknie przedstawione. Nie sposób zliczyć, ile razy Le Anh Thi nawiązywał kontakt z czytelnikami, pomagając weteranom i ich rodzinom przezwyciężyć chorobę i trudności. Kolega opowiedział mi, że pewnego razu, opierając się na informacjach od znajomego, Thi natychmiast wsiadł do samochodu i przejechał dziesiątki kilometrów przez las w porze lunchu do domu weterana i inwalidy wojennego Nguyena Van Buonga w górskiej gminie Huong Thuy (Huong Khe - Ha Tinh), aby zbadać sytuację.

Dzięki jego artykułowi „Uratuj krytycznie chorego weterana”, opublikowanemu w gazecie „Veterans”, czytelnicy z całego świata przekazali setki milionów dongów, dzięki czemu pan Buong dostał się do szpitala i na czas amputowano mu jedną nogę, co zapobiegło rozprzestrzenianiu się infekcji i martwicy w innych częściach jego ciała.

Lektura jego serii reportaży – „Kwiecień w Con Dao”, „Kambodża – Powrót”; „Echa Dien Bien Phu ” – ujawnia kunszt pisarski i pasję do zawodu dziennikarza po sześćdziesiątce. To owoc jego wielodniowej podróży, która pokonuje ponad 10 000 kilometrów z Con Dao, Phu Quoc i Ca Mau, aż do Kambodży, wracając do masztu flagowego Lung Cu, twierdzy Dong Dang i na pole bitwy pod Dien Bien Phu.

W 2017 roku osobiście spędził 15 dni z żołnierzami w Truong Sa, odwiedzając wszystkie 11 dużych i małych wysp, robiąc tysiące zdjęć, pisząc dziesiątki artykułów i zdobywając wiele cennych nagród od People's Television, Nguoi Lao Dong Newspaper i North Central Region Art Photography Festival.

Niedawno podzielił się ze mną bardzo dobrą nowiną. Jego artykuł „53 lata poświęcenia, a jednak nieuznani za męczennika” oraz jego wieloletnie starania, podejmowane wspólnie ze Stowarzyszeniem Wolontariuszy Młodzieży Ha Tinh, mające na celu dochodzenie sprawiedliwości dla byłego Wolontariusza Młodzieży Trana Van Hoana z gminy Truong Son (dystrykt Duc Tho, prowincja Ha Tinh), który zginął na skrzyżowaniu Dong Loc podczas wojny z USA, spotkały się z pozytywnym odzewem. Na początku tego roku Ha Tinh wysłał list do Ministerstwa Pracy, Inwalidów i Spraw Socjalnych z prośbą o uznanie jego śmierci za poświęcenie w służbie. Miejmy nadzieję, że pan Hoan otrzyma decyzję o uznaniu go za męczennika 27 lipca.

Thi roześmiał się serdecznie i nie omieszkał powtórzyć cytatu francuskiego poety rewolucyjnego Louisa Aragona, który bardzo cenił, gdy mówił o odpowiedzialności żyjących za ofiary swoich towarzyszy: „Nie powinno się umierać dwa razy. Raz od wrogich bomb i kul, a raz z powodu zapomnienia o bliźnich!”.

Khac Hien



Źródło

Komentarz (0)

Zostaw komentarz, aby podzielić się swoimi odczuciami!

W tym samym temacie

W tej samej kategorii

Od tego samego autora

Dziedzictwo

Postać

Firmy

Sprawy bieżące

System polityczny

Lokalny

Produkt

Happy Vietnam
Zbiór cebuli

Zbiór cebuli

Miłość do ojczyzny wyrażana poprzez tradycyjny strój Ao Dai.

Miłość do ojczyzny wyrażana poprzez tradycyjny strój Ao Dai.

Ho Chi Minh City

Ho Chi Minh City