Vietnam.vn - Nền tảng quảng bá Việt Nam

Dorastałem jedząc ciastka ze straganu mojej mamy.

Báo Thừa Thiên HuếBáo Thừa Thiên Huế12/05/2023

[reklama_1]

Podczas tej podróży służbowej na Południe, mój przyjaciel i ja delektowaliśmy się lokalną nadrzeczną kuchnią, gdy nagle usłyszeliśmy żałobny okrzyk kobiety: „Banh beo, ktoś chce banh beo?”. Spojrzawszy w górę, zobaczyliśmy kobietę po sześćdziesiątce niosącą kosz z towarem. Ten obraz przypomniał mi moją matkę.

Dorastałem w biednej, wiejskiej okolicy dystryktu Phong Dien. Wszystkie moje wydatki na edukację zależały od pracy ojca na roli i sprzedaży ciastek ryżowych przez matkę. Minęło ponad dwadzieścia lat, ale wciąż pamiętam zakrzywiony kij mojej matki; pamiętam jej cienki głos wołający: „Ktoś chce ciastek ryżowych?”, niosący się echem po ulicach i zaułkach wioski. Dłonie mojej matki zwinnie układały ciastka w kółko na talerzu, równomiernie rozsmarowywały na nich olej szczypiorkowy, posypywały suszonymi krewetkami i skwarkami wieprzowymi, a następnie polewały sosem rybnym…

W mojej pamięci, bez względu na pogodę, moja matka każdego dnia nosiła swoją znoszoną tradycyjną wietnamską bluzkę, wyblakły stożkowaty kapelusz i o wyznaczonej porze zarzucała na ramię kosz z ciastkami ryżowymi, wędrując każdą drogą. W deszczowe lub leniwe dni matka zostawała i sprzedawała do zmierzchu, po czym wracała do domu.

Moja mama często żartowała: „Czasami mam ochotę przestać sprzedawać, zysk jest niewielki, ale jeśli przestanę, co będziemy jeść, skąd weźmiemy pieniądze na opłacenie czesnego moich dzieci? Cóż, jestem przyzwyczajona do trudów i zmagań życia. Dzieci, powinnyście skupić się na nauce, żebyście później mogły znaleźć dobrą pracę i zarobić na życie”.

Najbardziej lubię lato, bo nie mam wtedy zajęć dodatkowych. Moje siostry i ja często pomagamy mamie w wypieku wafli ryżowych, żebyśmy mogli się nimi delektować prosto z pieca, jeszcze gorące. Aby upiec pyszne wafle ryżowe, trzeba wybrać pachnący, kleisty ryż, dokładnie go opłukać i moczyć w wodzie przez wiele godzin. Następnie mieli się go na drobną mąkę, miesza z wodą, aby uzyskać rzadkie ciasto, ale zachowujące odpowiednią kleistość.

Moja mama wsypywała mąkę do małych miseczek i gotowała je na parze. Gdy placki były już upieczone, zaczynała przygotowywać nadzienie. Nadzienie składało się ze smażonej szalotki, ugotowanych i obranych krewetek, rozgniecionych, a następnie smażonych na patelni, aż krewetki były gładkie i złocistobrązowe; oraz słoniny wieprzowej, pokrojonej w drobną kostkę i smażonej do uzyskania chrupkości.

Sos rybny to również jeden z podstawowych dodatków do banh beo (gotowanych na parze ciasteczek ryżowych). Odrobina cukru i kilka plasterków chili tworzą słodko-pikantny sos rybny. Gdy banh beo jest ugotowane, dodaj suszone krewetki, smażoną wieprzowinę i odrobinę smażonej cebuli, a następnie wlej sos rybny, aby stworzyć atrakcyjne danie. Biel mąki ryżowej, żółć suszonych krewetek i smażonej wieprzowiny, zieleń szczypiorku i czerwień dojrzałych papryczek chili tworzą rustykalny, a zarazem aromatyczny banh beo. Dzięki temu stoisku z banh beo, moje siostry i ja mogłyśmy zdobyć odpowiednie wykształcenie i znaleźć stabilną pracę.

Moja mama jest już stara i nie nosi już po ulicach swojego kosza z ciastkami ryżowymi. Dziś spotkałem sprzedawcę ciastek ryżowych w dalekim miejscu, co przypomniało mi o trudnościach, przez które przeszła moja rodzina, i sprawiło, że jeszcze bardziej doceniłem wszystko, co moja mama dla mnie zrobiła.



Źródło

Komentarz (0)

Zostaw komentarz, aby podzielić się swoimi odczuciami!

Dziedzictwo

Postać

Firmy

Sprawy bieżące

System polityczny

Lokalny

Produkt

Happy Vietnam
Wiek pełni księżyca

Wiek pełni księżyca

Światło Partii wskazuje drogę.

Światło Partii wskazuje drogę.

Radosny raj

Radosny raj