
Ly Thu Hien i Ly Quang Huy, dwie siostry z grupy etnicznej Dao, kiedyś miały szczęśliwą rodzinę w odległej wiosce Nam Dich. Jednak seria nieszczęść dotknęła ich, gdy ich matka wyjechała do pracy do Chin i nigdy nie wróciła. Wkrótce potem zmarł ich ojciec, pozostawiając Hien i Huy sierotami i bez wsparcia.
Obie siostry miały szczęście, że trafiły pod opiekę Centrum Pomocy Społecznej Duong Hien w gminie Phu Linh. Tam otrzymują opiekę w każdym aspekcie życia – od posiłków i snu po edukację, stając się członkami dużej rodziny. W tym roku Hien ukończyła dziewiątą klasę i ubiega się o miejsce w szkole z internatem dla mniejszości etnicznych; Huy ukończyła czwartą klasę.
„Gdyby nie ciocie i wujkowie, nie wiem, jak ja i moja siostra byśmy przeżyli. Zawsze sobie powtarzam, że muszę starać się jak najlepiej uczyć i trenować, żeby nie zawieść nikogo, kto mnie wychował” – powiedział Hien.
Osobą, która zbudowała sierociniec Duong Hien, jest pan Nguyen Van Dien, pochodzący z prowincji Hung Yen . Po ukończeniu szkoły nauczycielskiej podjął pracę w górzystym regionie Bac Me. Przez lata pracy jako nauczyciel, będąc świadkiem wielu osieroconych uczniów, którzy musieli porzucić szkołę z powodu odległości od domu, braku opieki lub braku środków na kontynuowanie nauki, zawsze pragnął stworzyć miejsce, w którym dzieci mogłyby być otoczone opieką i miałyby zapewnioną edukację.
W 2016 roku, po otrzymaniu odszkodowania za ziemię z projektu hydroelektrowni, pan Dien postanowił przeznaczyć całość środków na budowę sierocińca w gminie Phu Linh. Jego decyzja zaniepokoiła wówczas wielu krewnych, ponieważ sytuacja ekonomiczna jego rodziny nie była zbyt komfortowa, a opieka nad małymi dziećmi wymagała dużo czasu i wysiłku.
Mimo to pan Dien pozostał zdeterminowany, by spełnić swoje marzenie. W 2019 roku, po ukończeniu pierwszych prac, przyjął pod swoją opiekę pierwszych sieroty. Początki były naznaczone trudnościami, ale jego działalność charytatywna spotkała się ze wsparciem i zainteresowaniem wielu osób i członków rodzin.
Wiele organizacji i miejscowości zwróciło się do ośrodka opiekuńczego, aby pomóc osobom w szczególnie trudnej sytuacji. Do tej pory sierociniec Duong Hien stał się schronieniem dla 34 osieroconych dzieci i dwojga samotnych osób starszych. Najmłodsze dziecko ma nieco ponad 2 lata, a najstarsze jest obecnie studentem pierwszego roku szkoły zawodowej. Troje dzieci zostało porzuconych tuż przed bramą ośrodka.
Aby utrzymać ośrodek, pan Dien musi starannie oszczędzać z emerytury w wysokości około 7 milionów VND miesięcznie oraz z pieniędzy, które zarabia wynajmując dom na nizinach. Wszystkie te pieniądze przeznaczane są na zatrudnienie opiekunów dla dzieci, codzienne opłaty za media oraz zakup artykułów pierwszej potrzeby i materiałów do nauki.
Pan Dien powiedział: „Wszystkie moje pieniądze idą na opiekę nad dziećmi. Pomimo trudności, zawsze staram się zapewnić im co najmniej wystarczająco dużo jedzenia, odpowiednią edukację i życie w kochającym otoczeniu”.
Wielu życzliwych ludzi z prowincji i spoza niej również włączyło się w opiekę nad sierocińcem. Pani Nguyen Thi Tu z okręgu Ha Giang 2 powiedziała, że po przejściu na emeryturę regularnie przychodzi do ośrodka, aby pomagać w gotowaniu i opiece nad dziećmi. Widząc, że toalety są w złym stanie, mobilizuje przyjaciół do przekazania około 50 milionów VND na budowę nowych, co zapewni lepsze warunki życia.
Oprócz dbania o codzienne życie dzieci, priorytetem placówki jest również ich edukacja. Aby im pomóc, oprócz transportu i zapewnienia wszystkich niezbędnych książek i materiałów, placówka współpracuje ze studentami filii Uniwersytetu Thai Nguyen w Tuyen Quang, którzy udzielają bezpłatnych korepetycji uczniom szkół podstawowych i średnich każdego wieczoru.
W każdy weekend, niezależnie od tego, czy dzieci mieszkają w internacie, czy odbywają praktyki zawodowe, wracają do schroniska na zajęcia grupowe. Te rozmowy i wspólne sesje pomagają dzieciom nawiązywać więzi, a opiekunom pozwalają zrozumieć ich uczucia i zająć się ewentualnymi negatywnymi myślami.
„Wszystkie te dzieci znajdują się w szczególnych okolicznościach i potrzebują ciągłej uwagi i wsparcia. Muszę słuchać, aby zrozumieć, czego potrzebują i co myślą, aby móc je wspierać” – zwierzył się pan Dien.
Obecnie wiele miejscowości nadal kontaktuje się z dziećmi osieroconymi i dziećmi z ubogich środowisk i kieruje je do placówek opieki zastępczej. Jednak ze względu na ograniczone fundusze i możliwości, przyjmowanie większej liczby dzieci napotyka na wiele trudności...
„Wraz z wiekiem dzieci rosną koszty edukacji i utrzymania. Szczerze liczymy na długoterminowe wsparcie organizacji i osób prywatnych, które pomoże naszej placówce zapewnić dzieciom jak najlepszą opiekę i edukację, a także umożliwi przyjęcie większej liczby dzieci z rodzin defaworyzowanych” – powiedział pan Dien.
Źródło: https://nhandan.vn/mai-am-dong-day-tinh-thuong-post964122.html







Komentarz (0)