Vietnam.vn - Nền tảng quảng bá Việt Nam

Paleniska, w których z miłością i oddaniem gotuje się ryż w Hoa Thinh.

Filantropi utworzyli prowizoryczne kuchnie w samym sercu zalanego obszaru gminy Hoa Thinh w prowincji Dak Lak, aby przygotować tysiące ciepłych posiłków i wesprzeć lokalną ludność. Dym wciąż unosi się z każdego domu po kilku dniach zalewania przez ogromną powódź.

Báo Tuổi TrẻBáo Tuổi Trẻ25/11/2025


ognisko - Zdjęcie 1.

Grupa filantropów utworzyła prowizoryczną kuchnię na dotkniętym powodzią obszarze gminy Hoa Thinh w Dak Lak (dawniej część dystryktu Tay Hoa w prowincji Phu Yen), aby przygotować tysiące ciepłych posiłków na rzecz lokalnej ludności. Zdjęcie: LE TRUNG

Cztery dni po tym, jak gwałtowna powódź pozostawiła za sobą obraz zniszczenia, od południa 24 listopada, w wioskach takich jak Van Duc i Ha Yen (Tuy An Dong, Dak Lak) położonych poniżej rzeki Ky Lo, zaczęło powracać ciepło wiejskiego życia.

Z każdego domu wydobywał się dym, ponieważ przez kilka dni był on zalany wodą z powodu poważnych powodzi.

O godzinie 11:00 betonowa droga prowadząca do centrum wioski Ha Yen była zatłoczona ludźmi spieszącymi się po pomoc. Spod gajów kokosowych i bananowców, zniszczonych przez burzę, wydobywał się dym z kuchni domu pana Le Phuoc Thanha i pani Nguyen Thi Thuy Linh.

Życie powoli wraca do normy, choć przed nami jeszcze wiele trudności i trudności.

Dzięki piecowi i ogniowi nie musisz martwić się głodem ani zimnem.

Pan Ho Van Tam

Grupa kuchenna dba o ciepło we wsi i domach.

W pokoju na dole pan Thanh, jego żona i córka pochłaniali miski makaronu instant. Tylko ci, którzy doświadczyli niszczycielskiej powodzi, naprawdę rozumieją, jak cenna jest w dzisiejszych czasach miska parującego makaronu instant.

Od czasu do czasu, podczas posiłków, pani Linh biegła do aneksu kuchennego znajdującego się obok studni, aby dołożyć drewna na opał i nie dopuścić do zgaśnięcia ognia.

Pani Linh zawahała się, gdy poproszono ją o otwarcie pokrywy dużego, parującego żeliwnego garnka stojącego na kuchence. Wyjaśniła, że ​​po prostu gotuje wodę w garnkach, żeby utrzymać piec w ruchu, a dym i ogień wysuszają wszystko. Co najważniejsze, chciała utrzymać ciepło w domu po wielu dniach stagnacji.

Rodziny takie jak pani Linh i pan Thanh z wioski Ha Yen właśnie doświadczyły najstraszniejszej powodzi od dziesięcioleci.

W nocy z 19 na 20 listopada, a wczesnym rankiem, woda w dolnym biegu rzeki Ky Lo przelała się przez wał przeciwpowodziowy, jakby miała zaraz pęknąć, wdzierając się prosto do wiosek po drugiej stronie. Odgłosy ryku bydła, płaczu dzieci i dorosłych nawołujących się nawzajem, by uciec przed powodzią, mieszały się ze sobą.

Ale nikt nie zdołał uciec przed wodą. W jednej chwili spokojna wioska, położona wzdłuż wału, wyłaniająca się spod wysokich, smukłych palm kokosowych, została zalana morzem wody.

Ognisko „odrodzenia”

Do południa 24 listopada wioski położone wzdłuż dolnego biegu rzeki Ky Lo odzyskały ciepło życia. Domy, po kilku dniach zanurzone w błocie, wysychały, a błoto zostało odsunięte, aby zrobić miejsce dla dzieci, gdzie mogłyby się położyć, i dla dorosłych, którzy mogliby odpocząć.

Dzięki ciągłym dostawom żywności od dobroczyńców, wiele osób wykorzystywało czas spędzony w domu na porządkowanie swoich rzeczy i suszenie ubrań. Kuchnia, święte miejsce spotkań i najcieplejsza atmosfera na wsiach, była miejscem, w którym matki i babcie starały się wszelkimi sposobami rozpalić ogień.

Wzdłuż błotnistej drogi pan Ho Van Phi, jego żona, pani Dang Thi Thong Hang, i ich dwoje małych dzieci jedli lunch na ganku. Obok, drewniane drzwi wciąż były poplamione błotem, którego nie zmyło, a na ziemi, do wyschnięcia, leżało kilka worków nasiąkniętego wodą ryżu, ale wciąż były rozmokłe i kwaśno pachniały.

Pan Phi, jego żona i dzieci usiedli do pierwszego domowego posiłku po czterech dniach spędzonych pod wodą. Na małej tacce parował garnek białego ryżu, ugotowanego w aluminiowym garnku.

Pan Phi powiedział, że ponieważ kuchenka gazowa została zniszczona i zabrakło oleju w lampie, poszedł zebrać suche liście kokosa, a jego żona wykorzystała kilka kilogramów ryżu podarowanego przez dobroczyńcę, aby rozpalić ogień i ugotować posiłek dla dwójki dzieci.

„Dzieci jedzą makaron instant od kilku dni, przez co cierpią na niestrawność i ciągle płaczą w nocy. Powiedziałem żonie, że musimy jakoś rozpalić w piecu, ale zapalniczka też została zmyta, więc poszedłem po drewno na opał, żeby mogła rozpalić w piecu. To pierwszy posiłek od powodzi. Składa się on z gorącego ryżu, pikantnych potraw i zielonych warzyw” – powiedział pan Phi.

Spośród setek gospodarstw domowych wzdłuż odcinka rzeki Ky Lo przechodzącego przez wioskę Ha Yen, rodzina pana Ho Van Tama, jego żony, pani Nguyen Thi Tuyen i ich syna jest prawdopodobnie pierwszą osobą, która wróciła do gotowania po niszczycielskiej powodzi.

Rankiem 24 listopada pan Tam pilnie siedział z sąsiadami, rozbierając i czyszcząc swój motocykl, ponieważ warsztat odmówił przyjęcia go. Pan Tam powiedział, że chociaż jego dom znajdował się blisko rzeki, miał dużo szczęścia, bo się nie zawalił, a on uratował sześć krów i dwa cielęta. Udało mu się też ocalić trochę ryżu i znaleźć kuchenkę gazową...

„W nocy 19 listopada woda podniosła się zbyt gwałtownie. Powiedziałem żonie, żeby została na górze i mocno trzymała worek ryżu, żebyśmy mieli co jeść, gdybyśmy zgłodnieli. Popłynąłem sam do kuchni, żeby rozmontować kuchenkę i wyciągnąć wąż gazowy, ale woda była tak silna, że ​​porwała kuchenkę”.

Rzuciłem butlę z gazem wysoko w powietrze, wybiegłem, chwyciłem liny sześciu krów na zewnątrz obory i trzymałem ich nosy nad wodą. Siedziałem tam, trzymając je do następnego ranka, kiedy woda opadła i wszystkie krowy przeżyły.

„Następnego dnia, kiedy wyszedłem do ogrodu, zobaczyłem kuchenkę gazową utkwioną w bambusowym gaju, więc podniosłem ją, wyczyściłem, podłączyłem wąż gazowy i odpaliłem. Po chwili buchnął płomień. Z kuchenką i ogniem nie musieliśmy martwić się głodem ani zimnem. Moja żona i ja mieliśmy co jeść od posiłku do posiłku” – powiedział pan Tam.

ognisko - Zdjęcie 2.

Mieszkańcy Hanoi udali się do dotkniętego powodzią obszaru Hoa Thinh (Dak Lak), aby rozpalić ogniska i przygotować posiłki. Nie tylko pomogli oni miejscowym zaspokoić głód, ale także zmotywowali ich do przezwyciężenia klęski żywiołowej. Zdjęcie: T.MAI

„Chcę ugotować posiłek dla mojego męża i dzieci!”

Przy prowizorycznym ognisku rozpalonym w pobliżu stacji benzynowej w wiosce Phu Huu, w gminie Hoa Thinh, w prowincji Dak Lak (dawniej część dystryktu Tay Hoa, prowincja Phu Yen ), gotuje się tysiące posiłków, które następnie wysyła się miejscowej ludności.

Aromat ciepłego ryżu unoszący się nad dotkniętym powodzią obszarem, w trakcie trwającej odbudowy, wywołuje nieopisane emocje. Każdy posiłek przywraca wiarę w to, że wczorajsze zniszczenia znikną, torując drogę lepszemu jutru.

Pani Mai Thi Thu (56 lat, wieś Canh Tinh, gmina Hoa Thinh) opowiadała, że ​​powódź zalała jej dom bardzo głęboko, zabierając ze sobą wiele rzeczy i niszcząc cały ryż i plony. W ciągu ostatnich kilku dni pojedyncze posiłki i bochenki chleba pomogły ofiarom powodzi poczuć się ciepło i skupić na sprzątaniu domów.

Od wczoraj do dziś prowizoryczna kuchnia płonie ogniem, a aromat smażonego jedzenia roznosi się po całej wiosce, przypominając wielu o spokojnych dniach. Jasne nadzieje, niegdyś kruche, nabrały mocy.

„Będę dalej sprzątać dom, a jutro, po odwiezieniu dziecka do szkoły, wpadnę kupić kuchenkę. Chcę gotować dla męża i dzieci, tak jak kiedyś” – powiedziała pani Thu.

Proste rzeczy potrafią wytworzyć pozytywną energię, jak ta prowizoryczna kuchnia, w której „zakotwiczone” są emocje, które zdawały się zostać zmiażdżone przez powódź. Wiele kobiet z Hoa Thinh przychodziło prosić o warzywa do ugotowania owsianki dla swoich małych dzieci, a kucharze wybierali dla nich najświeższe i najsmaczniejsze kiełki.

Kuchnia polowa została założona przez grupę „One-Hearted Kitchen”, grupę „Soup Spreading Love”, Dong Anh Kind Hearts Club i grupę Ngo Duc Tuan Compassion Motivation, wszystkie z dalekiego Hanoi.

Pani Nguyen Thi Thu Phuong, liderka grupy „Soup Spreading Love”, obierała kapustę, jednocześnie wyjaśniając, że tętniąca życiem kuchnia zawsze tworzy ciepłą atmosferę. Dlatego w przypadku powodzi, zawsze przyjedziemy i ugotujemy. Wcześniej nasze mobilne kuchnie były obecne w Thai Nguyen, Quang Tri, Hue i innych lokalizacjach…

„Podczas tej powodzi byliśmy obecni na zalanym obszarze Binh Dinh (obecnie prowincja Gia Lai). Gdy sytuacja mieszkańców się ustabilizuje, ruszymy dalej w kierunku Hoa Thinh. Dla nas kuchnia to nie tylko gotowanie; co ważniejsze, to zapewnianie wsparcia i zachęty mieszkańcom zalanych terenów” – powiedziała pani Phuong.

Wiara i nadzieja

Wioski wciąż leżą w ruinie, ale bałagan jest stopniowo sprzątany po dwóch dniach opadania wód powodziowych. Odbudowa po cichu trwa w każdym domu, a na wiejskich drogach, w szkołach i ośrodkach zdrowia panuje gwar...

Ludzie, którym nie mówiono, co mają robić, ani nie czekali na pomoc, sami stanęli na nogi, napędzani wiarą i nadzieją.

Pani Thuy (z gminy Hoa Thinh), czekająca w kolejce po pomoc, powiedziała: „Powódź już nastąpiła, a szkody są ogromne. Teraz musimy się znowu zmobilizować, inaczej zawiedziemy dobroć ludzi w całym kraju, którzy poświęcają swoje serca dla Phu Yen”.

Posiłki z ziaren ryżu pełne miłości i współczucia.

Około południa słońce zaczęło świecić nad wsią Thach Tuan 2, w gminie Hoa Xuan, w prowincji Dak Lak (dawniej prowincja Phu Yen), która od kilku dni znajduje się w samym sercu strefy powodziowej.

W wciąż wilgotnej kuchni pani Mai Thi Thu opowiadała: „Powódź nadeszła szybko jak wodospad. Mam 81 lat i nigdy nie widziałam takiej powodzi, nawet gorszej niż ta z 1993 roku. Byłam przerażona, wiedziałam tylko, że muszę szybko pobiec do pobliskiego domu mojego syna, żeby uciec”.

Przez cały dzień 24 listopada w wioskach Thach Tuan 2 i Ban Thach w gminie Hoa Xuan występowały korki z powodu napływu licznych organizacji charytatywnych. Ryż i woda butelkowana zaczęły również trafiać do kuchni, które zostały posprzątane po niedawnej powodzi.

Na obszarach dotkniętych gwałtownymi powodziami stopniowo wznowiono spotkania rodzinne i wspólne posiłki.

Powrót do tematu

THAI BA DUNG – TAN LUC – TRUONG TRUNG – TRAN MAI – LE TRUNG – MINH HOA – SON LAM – DUC TRONG

Source: https://tuoitre.vn/nhung-bep-lua-hong-nau-com-tinh-nghia-o-hoa-thinh-20251124222415937.htm


Komentarz (0)

Zostaw komentarz, aby podzielić się swoimi odczuciami!

W tym samym temacie

W tej samej kategorii

Od tego samego autora

Dziedzictwo

Postać

Firmy

Sprawy bieżące

System polityczny

Lokalny

Produkt

Happy Vietnam
Geometria rzeki

Geometria rzeki

Puścić

Puścić

Wolontariusz

Wolontariusz