Vietnam.vn - Nền tảng quảng bá Việt Nam

Gry pełne wspomnień.

Việt NamViệt Nam14/06/2024

Urodzony i wychowany na wsi lub w mieście, każdy ma swoje dzieciństwo. Mówiąc o tych słodkich wspomnieniach związanych z dzieciństwem, nie sposób zapomnieć o grach. To piękne, delikatne wspomnienia, które pozostają z każdym człowiekiem przez całe życie. To samo dotyczy pokolenia lat 70. Spędziliśmy lata, grając razem, ciesząc się wieloma tradycyjnymi grami, które będziemy pielęgnować w wieku dojrzewania.

W tamtym czasie kraj właśnie zakończył wojnę z Ameryką. Wszystko było bardzo trudne. Aby się dobrze bawić, dzieci z sąsiedztwa zbierały się rano i po południu na wsi, by grać w najróżniejsze gry: klasy, skakanka, chowanego, kulki, rzucanie puszkami, przeciąganie liny, berka z zawiązanymi oczami, smoka i węża; albo w gry takie jak „O An Quan” (tradycyjna wietnamska gra planszowa), rzucanie gumkami recepturkami w różne kształty, sadzenie nasion i łapanie… Były to bardzo fajne gry ludowe, czasami nauczane przez starsze dzieci, czasami przez rodziców. Gry z mniejszą liczbą uczestników, takie jak łapanie i „O An Quan”, zazwyczaj rozgrywano na ganku lub w kącie podwórka. Ale w gry z większą liczbą uczestników, takie jak przeciąganie liny, „U” (tradycyjna wietnamska gra) i berka z zawiązanymi oczami, musieliśmy wybierać duże otwarte przestrzenie lub świeżo zebrane pola ryżowe, by móc się swobodnie bawić.

Niektóre tradycyjne gry ludowe: łapanie piłek, gra w klasy, O An Quan (tradycyjna gra planszowa), sortowanie ziaren. Zdjęcie: NHAN TAM

W tamtych czasach gumki recepturki były wśród nas ulubionym gadżetem. W grach polegających na zakładach, używaliśmy ich jako nagrody. Niektóre dzieci dostawały od rodziców pieniądze na zakup gumek na targu, podczas gdy inne, po wygranej, zbierały gumki i splatały je w długi, gruby pas, gruby jak duży palec u nogi dorosłego, w różnych odcieniach zieleni, czerwieni i żółci, który nosiły ze sobą, żeby wyglądać stylowo. Szklane kulki były dość rzadkie na wsi, a jeśli któryś z chłopców dostał taką, starannie trzymał ją w kieszeni, gotowy do zabawy w razie potrzeby.

Spośród dziewczynek w moim wieku z sąsiedztwa, Hoa najbardziej lubiła zabawę w „sadzenie pąków”. W tę grę zaangażowane były cztery osoby (trzy również mogłyby się sprawdzić, gdyby była taka potrzeba), podzielone na dwie grupy: siedzącą i skaczącą. Dwie dziewczyny z grupy siedzącej siedziały naprzeciwko siebie, z nogami wyciągniętymi tak, aby ich stopy były blisko siebie, a stopa jednej dziewczyny spoczywała na wyprostowanej stopie drugiej dziewczyny. Dziewczyny z grupy skaczącej przeskakiwały w tę i z powrotem. Następnie dziewczyny z grupy siedzącej kładły jedną rękę na stopie swojej koleżanki, tworząc „pączek”, przez który skakała grupa. Jeśli dziewczyna z grupy skaczącej dotknęła „pączka”, przegrywała i musiała usiąść. Hoa lubiła tę grę, ponieważ miała długie nogi, więc rzadko dotykała „pączka”.

Jeśli chodzi o grę w łapanie, Kim jest absolutnie obowiązkowym elementem. Ta gra wymaga zręczności rąk i bystrego wzroku, ponieważ gracze muszą jednocześnie podrzucać i łapać piłkę, podnosząc jednocześnie patyczki położone na ziemi w rytmiczny i poprawny sposób, aby zapobiec jej upadkowi. Ponadto, od sekcji dotyczących „obserwowania”, „wiązania”, „cięcia”, „ubijania ryżu”, „delikatnego” i „zamiatania”, po część „podawania”, oprócz zwinności, gracze muszą również śpiewać. Kim gra dobrze i pięknie; Jej głos jest czysty i rytmiczny w każdej zwrotce: „Najnowszy, najnowszy/Chłopiec, małż/Pająk snujący swą sieć/Morela, śliwka/Bliscy, na stole parami/Nasza para/Ich para/Para psów/Para kotów/Dwóch wiosłujących po trzy/Trzech idących daleko/Trzech zbliżających się/Trzy rzędy selera/Jeden do czterech/Cztery taro/Cztery czosnki/Dwóch proszących o pięć/Pięć dziewcząt leżących/Pięć do sześciu…”

Nie bawiliśmy się tylko w wolnym czasie w ciągu dnia; czasami w nocy dzieci z sąsiedztwa spotykały się, żeby pograć w gry. Pewnego razu, w księżycową noc, wraz z kilkoma innymi dziećmi, zebraliśmy się na podwórku cioci Tư na początku wioski, żeby pobawić się w chowanego. Siedmioletnia Hồng nalegała, żeby do nas dołączyć. Podczas gdy byliśmy pochłonięci zabawą, nagle usłyszeliśmy jej krzyki dochodzące ze sterty słomy pod drzewem jackfruit. Pobiegliśmy i znaleźliśmy Hồng ukrywającą się w gnieździe mrówek ognistych, więc szybko zabraliśmy ją do środka, żeby umyć jej stopy i natrzeć olejem. Tym razem ciotka Tư zbeształa starsze dzieci z grupy, ale żadne z nich nie odważyło się sprzeciwić i po cichu odeszło.

Jest jeszcze jedna historia, której nigdy nie zapomnę. Kiedyś na wiejskim placu zobaczyłam chłopców grających w „skaczącego konika” i też chciałam zagrać, mimo że to nie była gra dla dziewczynek. Aby zagrać w tę grę, jedna osoba schylała się, a druga, od tyłu, trzymała się oburącz za plecy i przeskakiwała nad głową. Następnie osoba, na którą się skakało, schylała się, by udawać konia. Myśląc, że to łatwe i chcąc się dobrze bawić, skoczyłam za mocno i upadłam głową w dół, uderzając się w czoło i robiąc sobie guza. Kiedy wróciłam do domu, rodzice zrugali mnie za zabawę w „skaczącego konika” – przecież to dziewczynka!

Podobnie jak wiele szkół na wsi, szkoła podstawowa i średnia w mojej wiosce miała wówczas bardzo duży plac zabaw, obsadzony wieloma drzewami. Podczas przerw uczniowie zbierali się w grupki, aby grać w swoje ulubione gry. Dziewczynki skakały na skakance i rzucały kamykami, a chłopcy grali w kulki i klasy… Często w porze lunchu przychodziliśmy wcześniej, żeby pobawić się przed lekcjami. Pewnego razu grupa kolegów z klasy grała w berka z zawiązanymi oczami. Podczas gdy Tuan, z zakrytymi oczami, machał rękami, szukając kogoś do złapania, nagle podeszła wychowawczyni. Widząc, jak się bawimy, gestem nakazała nam ciszę i poprosiła, żebyśmy nie mówili Tuan, że ona tu jest. Niespodziewanie Tuan wpadł na nią i szybko ją przytulił, krzycząc z ekscytacją: „Złapałam kozę! Złapałam kozę!”, co wywołało u wszystkich śmiech. Kiedy zdjęto mu opaskę, Tuan zbladł i przeprosił ze strachu. Ale wychowawczyni nic nie powiedziała, tylko się uśmiechnęła i kazała nam kontynuować zabawę…

Życie ewoluowało wraz z pojawieniem się niezliczonych urządzeń elektronicznych i różnorodnych, nowoczesnych gier. Jednak kiedykolwiek wspominamy dawne czasy, wszyscy przypominamy sobie ukochane wspomnienia tradycyjnych gier ludowych, które były częścią naszego życia. Gry te są jednym z tych słodkich, pełnych życia źródeł, które pielęgnowały nasze młode dusze.

MINH HUYEN


Źródło

Komentarz (0)

Zostaw komentarz, aby podzielić się swoimi odczuciami!

W tym samym temacie

W tej samej kategorii

Od tego samego autora

Dziedzictwo

Postać

Firmy

Sprawy bieżące

System polityczny

Lokalny

Produkt

Happy Vietnam
Pomaganie ludziom przy żniwach

Pomaganie ludziom przy żniwach

Rocznica A80

Rocznica A80

Chwile z dzieciństwa

Chwile z dzieciństwa