Wielu osobom nieobca jest restauracja bun cha w stylu hanoi , należąca do rodziny pani Nguyen Thi Mai Lan (50 lat), położona w spokojnej uliczce przy ulicy Nguyen Thi Minh Khai (dzielnica 1, Ho Chi Minh). Restauracja działa od 30 lat i jest znanym miejscem dla wielu pokoleń bywalców.
Dlaczego właściciel nie nazywa tego „bułką bogacza”?
Każdego ranka w jadłodajni pani Mai Lan panuje gwar. Aromatyczny aromat grillowanego mięsa unosi się z grilla węglowego, przy którym siedzi właścicielka, przyprawiając mnie o burczenie w brzuchu. W jadłodajni pani Lan i dwie inne kobiety – jej szwagierka i młodsza szwagierka – mają swoje obowiązki. Wszyscy są zajęci przygotowywaniem najbardziej wyszukanych dań, aby serwować je klientom bez długiego oczekiwania.
Pani Lan odziedziczyła po rodzicach restaurację serwującą bun cha w stylu hanoi.
Wielu klientów jest pod wrażeniem, że restaurację prowadzą trzy siostry, pani Lan i jej brat, bez mężczyzn. Patrząc na młodzieńczy wygląd pani Lan, ja i wielu innych klientów byliśmy zaskoczeni, dowiadując się, że ma 50 lat. W skrytości ducha pomyślałem, że być może dlatego, że jest pogodną właścicielką, zawsze uśmiechniętą i serdeczną dla klientów, wygląda na trzydziestolatkę.
Burczało mi w brzuchu, więc zamówiłem miskę bun cha na śniadanie. Wielu klientów żartobliwie nazywa tę restaurację „bun cha dla bogaczy”, ponieważ każda porcja kosztuje 80 000 VND, a klienci mogą zamówić dodatkowe dodatki, jeśli chcą.
Jeśli chodzi o cenę, pani Lan przyznała, że jest ona wyższa od średniej. Nie jest jednak przypadkiem, że pomimo tak niskiej ceny, jej sklep od lat cieszy się lojalną klientelą.
Częściowo ze względu na niepowtarzalny smak, jakiego nie ma w żadnej innej restauracji, oraz sposób przyrządzania potraw przekazywany przez rodziców, a częściowo dlatego, że jakość miski zupy makaronowej uzasadnia cenę, jaką płacą klienci.
Mięso z grilla jest marynowane, aby uzyskać bogaty smak.
Unikalną cechą metody gotowania w tej restauracji jest to, że grillowane mięso jest nabijane na bambusowe patyki, przytrzymywane liśćmi bananowca i grillowane na węglu drzewnym. Ta metoda różni się od innych restauracji, w których jadłem, które używają grilli lub pieców elektrycznych. Właściciel zaczyna grillować mięso dopiero po złożeniu zamówienia przez klienta, więc podawane mięso jest gorące i niesamowicie aromatyczne.
Pan Ho Nam (34 lata, mieszkaniec Dzielnicy 3) uważa, że to jeden z „sekretów” wyjątkowego smaku tego dania, który sprawia, że wraca tu od prawie dekady. Chociaż cena jest wyższa niż przeciętna, akceptuje ją, ponieważ zakochał się w tutejszej bun cha w stylu hanoi.
„Jadłem tu bun cha i uważam, że smak gdzie indziej jest po prostu gorszy. Nie porównuję, która restauracja jest lepsza, po prostu uważam, że smak tutaj jest wyjątkowy i pyszny, z którego nie mogę zrezygnować. W restauracji panuje przytulna, rodzinna atmosfera, więc często zapraszam tu przyjaciół lub rodzinę” – dodał pan Nam.
Spędzić całe życie wykonując tylko jedną pracę.
Nie wszyscy wiedzą, że ta restauracja została otwarta w 1993 roku przez rodziców pani Lan, aby zarobić na życie. Oboje pochodzili z Północy i przeprowadzili się do Sajgonu, aby tam mieszkać i pracować. Postanowili więc sprzedawać bun cha w stylu hanojskim (grillowaną wieprzowinę z makaronem vermicelli).
W wieku dwudziestu lat pani Lan pomagała rodzicom sprzedawać bun cha (grillowaną wieprzowinę z makaronem vermicelli) i kontynuuje to do dziś, kiedy odziedziczyła restaurację. Właścicielka mówi, że przez całe życie wykonywała tylko tę jedną pracę, którą uważa za swoje przeznaczenie.
Cena wszystkich posiłków wynosi 80 000 VND.
[KLIP]: „Bułka bogacza” najtańsza, 80 000 VND za porcję, 30 lat w sercu Ho Chi Minh: Restauracją… zarządzają wyłącznie kobiety.
„Jedenaście lat temu, kiedy oboje moi rodzice zmarli, odziedziczyłam po nich tę restaurację, którą nadal sprzedaję klientom, tak jak za ich życia. Moja rodzina ma ośmioro rodzeństwa i być może zrządzeniem losu tylko ja odziedziczyłam ten biznes; wszyscy inni mają swoje własne zajęcia” – dodała.
„Dlaczego wasza restauracja cieszy się tak dużą popularnością wśród klientów od tylu lat, pomimo wysokich cen? Czy jest w tym jakiś sekret?” – zapytałem. Właścicielka uśmiechnęła się promiennie i odpowiedziała, że nie rozumie, dlaczego klienci uwielbiają smak jej bun cha. Wyjaśniła, że po prostu wzorowała się na metodach swoich rodziców, doskonaląc się z dnia na dzień poprzez praktyki.
Właścicielka wierzy, że gotując z sercem, z miłością do jedzenia i do klientów, klienci z pewnością to poczują. Być może to również kwestia jej rodziców i jej własnej smykałki do interesów. Jest dumna, że jej rodzinna restauracja jest miejscem odwiedzanym przez wiele pokoleń; niektórzy jadali tam od najmłodszych lat, a teraz, jako dorośli, rodziny wciąż tu wracają, żeby zjeść.
Mięso grillowane jest na bambusowych szpikulcach; właściciel zaczyna grillować dopiero po złożeniu zamówienia przez klienta.
Dla pani Lan ta restauracja to nie tylko pomysł jej rodziców, ale całe jej życie i młodość. Mówi, że jej szczęściem każdego dnia jest możliwość prowadzenia restauracji, dopóki nie zabraknie jej sił…
Link źródłowy






