W Georgii pewien wąż o zadartym nosie, czując się zagrożony przez łapaczy węży, wił się i udawał śmierć, szeroko otwierając pysk i wysuwając język na bok.
Taktyka węża z zadartym nosem polegająca na udawania śmierci. Wideo : James Dowling
James Dowling, ekspert od węży z organizacji Houston County Georgia Snake Removal & Relocations, nagrał 21 maja sztuczkę wschodniego węża z zadartym nosem, gatunku występującego w Georgii, który udawał martwego. Według Newsweeka, film zgromadził ponad 254 000 wyświetleń na Facebooku. W ramach mechanizmu obronnego, węże z zadartym nosem często udają śmierć, mając nadzieję, że zagrożenie straci zainteresowanie i odejdzie. Gdy zagrożenie minie, wracają do normalnej aktywności i polowania.
To pozorowane zachowanie jest naukowo znane jako tanatoza . Wąż wschodni z zadartym nosem, znany również jako żmija sycząca, słynie z tego zachowania, choć badacze obserwowali je czasami u innych gatunków węży. Wąż wije się gwałtownie przez kilka sekund, po czym kładzie się na grzbiecie z szeroko otwartą paszczą i językiem wywiniętym na bok.
„To zachowanie opiera się na założeniu, że większość zwierząt nie je padliny” – wyjaśnia Mark O’Shea, profesor herpetologii na Uniwersytecie Wolverhampton w Anglii. „Jeśli udaje śmierć, potencjalne drapieżniki mogą go zostawić w spokoju”.
Według Herpetologii, udawanie śmierci często wiąże się z wydalaniem. Na nagraniu Dowlinga, gdy wąż miota się, odchody są wyrzucane przez jego łuskowate ciało. Naukowcy nie są pewni przyczyny, ale podejrzewają, że może to być związane z dietą węża.
Według Uniwersytetu Georgii, wąż z zadartym nosem szczególnie chętnie zjada ropuchy i jest odporny na jad używany przez swoją ofiarę do samoobrony. Jednak część jadu może znajdować się w odchodach węża, działając jako wtórny mechanizm chemiczny odstraszający drapieżniki. Kiedy wąż z zadartym nosem udaje śmierć, jest przerażony. Ogromny stres powoduje, że zużywa ogromne ilości energii.
Wąż z zadartym nosem wschodnim żyje we wschodnich Stanach Zjednoczonych i można go łatwo rozpoznać po charakterystycznym pysku. Osiąga około metra długości i nie jest niebezpieczny dla ludzi. Chociaż ma łagodny jad, jego jad szkodzi jedynie ofierze.
An Khang (według Newsweeka )
Link źródłowy







Komentarz (0)