Vietnam.vn - Nền tảng quảng bá Việt Nam

Real Madryt popełnił zbyt wiele błędów.

Niewłaściwi piłkarze, niewłaściwa taktyka i niewłaściwy duch walki – Real Madryt zniweczył własne nadzieje na Ligę Mistrzów podczas wieczoru pełnego rozczarowania.

ZNewsZNews16/04/2025


Seria błędów zrujnowała Real Madryt.

Bernabéu zawsze było uważane za magiczne miejsce. Jednak rankiem 17 kwietnia ta legendarna scena bezradnie przyglądała się upadkowi Realu Madryt. Real Madryt przegrał 1:2 z Arsenalem w rewanżowym meczu ćwierćfinału Ligi Mistrzów, odpadając po dwóch meczach z łącznym wynikiem 1:5.

Tego wieczoru w Madrycie drużyna Carlo Ancelottiego przegrała nie z powodu pecha, ale z powodu serii błędów – od taktyki i personelu po siłę mentalną. A co najsmutniejsze? Te błędy zdają się powtarzać w tym sezonie o wiele za często.

Ich atak był zdezorganizowany, marzyli o drugiej bramce, zanim jeszcze zdobyli pierwszą.

Real Madryt rozpoczął mecz w szybkim tempie, pełen energii, jakby jedna bramka wystarczyła do pokonania Arsenalu. Jednak byli zbyt pochopni. Piłka ciągle spychana była w pole karne przeciwnika, mimo że było jasne, że nikt nie potrafił wykończyć akcji tak, jak prawdziwy środkowy napastnik.

Joselu był nieobecny, a Mbappe – mimo że był gwiazdą – nie był prawdziwą „dziewiątką”. Nie był w odpowiednim miejscu i czasie, aby wykorzystać akcje ofensywne. Przez cały mecz atak Realu Madryt grał emocjonalnie, brakowało mu organizacji i nikt nie przewodził grze.

„Wykonywaliśmy zbyt wiele długich podań, ale brakowało nam zawodnika takiego jak Joselu w środku pola” – powiedział bramkarz Thibault Courtois. „Może powinniśmy byli zmniejszyć liczbę tych podań i poeksperymentować z innymi opcjami. Musimy być samokrytyczni”.

Komentarze belgijskiej gwiazdy obnażyły ​​największy problem Realu Madryt. Co ciekawe, oznaki pęknięć w stylu gry „Los Blancos” pojawiły się już na początku, a porażka w ćwierćfinale Ligi Mistrzów była po prostu nieuniknioną konsekwencją.

Real Madryt Anglia 1

Real Madryt odpadł z Ligi Mistrzów w ćwierćfinale.

Dla Realu Madryt największym zmartwieniem nie jest impas, ale ciągłe poleganie Ancelottiego na nieskutecznym trio ofensywnym Rodrygo, Mbappe i Viniciusa. To formuła, która przysporzyła klubowi wielu problemów w tym sezonie.

Trio Realu Madryt: Mbappe, Rodrygo i Vinicius, charakteryzuje się szybkością i umiejętnościami technicznymi. Brakuje im jednak środkowego ataku i umiejętności wykorzystywania nawet najmniejszych okazji – cech, które niegdyś były znakiem rozpoznawczym Realu Madryt w Lidze Mistrzów.

Statystyki nie kłamią. Reprezentanci stolicy Hiszpanii przegrali wiele meczów w tym sezonie, a wiele z ich zwycięstw było efektem błyskotliwych momentów, szczęścia, a co ważniejsze, skutecznego systemu.

W meczu z Arsenalem faul Raula Asencio, który doprowadził do rzutu karnego, położył się cieniem na grze. Real Madryt z trudem odzyskiwał kontrolę nad meczem, a ta chwila utraty koncentracji niemal doprowadziła do wczesnej katastrofy.

Na szczęście Courtois pozostał rzadkim promykiem nadziei, dokonując światowej klasy interwencji – jedynego momentu, który dał promyk nadziei. Ale nawet gdy nadzieja się odrodziła, szybko została zgaszona przez… sam Real Madryt.

Zespołowi Bernabéu brakuje jasnego planu. Nie wiedzą, jak wywierać odpowiednią presję. A Realowi Madryt absolutnie brakuje „duchowego lidera”, który poprowadziłby drużynę w trudnych chwilach.

VAR i kontrowersyjny moment, ale nie powód porażki.

Jednym z najważniejszych momentów meczu była interwencja VAR, która doprowadziła do cofnięcia rzutu karnego przyznanego Mbappe. Ta kontrowersyjna decyzja rozwścieczyła kibiców Bernabéu, zwłaszcza biorąc pod uwagę wyjątkowo długie opóźnienie w ogłoszeniu werdyktu.

Brat Realu Madryt 2

Gol Viniciusa nie wystarczył, aby Real Madryt odrobił straty w meczu z Arsenalem.

Ale szczerze mówiąc, Real Madryt nie przegrał z powodu VAR-u. Przegrał, bo w pierwszej połowie ledwo stworzył realne zagrożenie dla bramki przeciwnika. Przegrał z własnej winy.

Ta porażka nie tylko oznacza koniec ich tegorocznej przygody z Ligą Mistrzów, ale jest również sygnałem ostrzegawczym przed cyklem, który stopniowo dobiega końca. Real Madryt nie jest już drużyną z nienasyconym głodem zwycięstwa, który niegdyś wzbudzał strach w sercach całej Europy.

Nawet Mbappe, który dołączył do zespołu z ambicją zdobycia Pucharu Europy, musiał bezradnie patrzeć, jak jego były zespół, PSG, awansuje do półfinału. Co gorsza, francuski gwiazdor doznał kontuzji, która postawiła pod znakiem zapytania jego udział w pozostałej części sezonu 2024/25.

Przed rozpoczęciem meczu na Bernabéu kibice Realu Madryt byli pełni wiary w powrót Arsenalu – pomimo porażki ich ukochanej drużyny 0:3 w pierwszym meczu. Przygotowali duży baner z napisem „Fabryka, która produkuje marzenia, gdzie niemożliwe staje się rzeczywistością”.

Echa dawnych, cudownych powrotów utwierdziły Real Madryt w przekonaniu, że znów może stworzyć coś wyjątkowego. I choć oczekiwania na Bernabéu były wysokie, kultowy stadion mógł jedynie westchnąć. Bo cuda nie mogą trwać wiecznie, jeśli drużyna wciąż powtarza stare błędy, podejmując złe decyzje w niewłaściwym momencie.

Źródło: https://znews.vn/real-madrid-sai-qua-nhieu-post1546526.html


Komentarz (0)

Zostaw komentarz, aby podzielić się swoimi odczuciami!

W tej samej kategorii

Od tego samego autora

Dziedzictwo

Postać

Firmy

Sprawy bieżące

System polityczny

Lokalny

Produkt

Happy Vietnam
Hotel Intercontinental Hanoi

Hotel Intercontinental Hanoi

Latarnia morska Mui Dien

Latarnia morska Mui Dien

Ojczyzna w moim sercu

Ojczyzna w moim sercu