Zemsta
Z wyciągniętymi ramionami, głową złożoną w miseczkę i delikatnie głaszczącą trawę – Jannik Sinner podniósł się z kolan zaledwie miesiąc po niszczycielskim ataku w Paryżu – miejscu, z którego wielu nie mogło się otrząsnąć.
Przed atakiem odpowiedział kontratakiem. Kontratak – znak rozpoznawczy prawdziwego mistrza. Wynik 4:6, 6:4, 6:4, 6:4 po 3 godzinach i 4 minutach przyniósł mu pierwszy tytuł w Wimbledonie , a zarazem czwartego Wielkiego Szlema w klasyfikacji generalnej.

Tym razem to Sinner uśmiechnął się triumfalnie. Zgodnie ze swoją naturą, Alcaraz również się uśmiechnął – choć bolało, zaakceptował to.
Przyznał, że jego przeciwnik był lepszy. Niezwykły powrót, potężne odrodzenie mentalne nowego mistrza – pierwszego Włocha, który wygrał All England Open.
Alcaraz, który wcześniej wygrał wszystkie finały Wielkiego Szlema, miał problemy zarówno z serwisem, jak i z dynamiką gry.
„Przegrana zawsze jest trudna ” – powiedział. „Ale jestem dumny ze wszystkiego, co robię. Na pewno się jeszcze spotkamy”.
Alcaraz cicho wszedł do szatni, jego marzenie o hat-tricku w Wimbledonie legło w gruzach. Nadal nie dorównywał legendom takim jak Borg, Sampras, Roger Federer i Novak Djoković.
Bitwa dwóch stylów
Wcześniej na ulicach otaczających stadion utworzyły się długie kolejki. Była pora lunchu, ale Anglicy, znani ze swojej powagi, cierpliwie czekali na wejście na wzgórze Henman.
Brak miejsc? Nie ma problemu, trawnik to świetna opcja. Wszyscy chcą oglądać zawody – w dowolny sposób i z dowolnego miejsca.
W środku boiska szczęśliwcy, którzy mieli okazję być świadkami pojedynku o wysoką stawkę pomiędzy dwoma młodymi gwiazdami, mogli zobaczyć dokładnie to samo widowisko, co w Paryżu: maksymalną szybkość, nieustępliwą grę, nieustanną kreatywność i nieustanne poszukiwanie rozwiązań w każdym punkcie piłki.

Pomimo nieco powolnego początku, być może z powodu upału, presji trybun lub przeciwnika, Sinner stopniowo odnalazł swój rytm. Alcaraz z kolei pozostał dominującym graczem, poruszając się płynnie i obniżając środek ciężkości.
Potem Sinner zaczął zadawać idealnie zaprogramowane, precyzyjne ciosy, łącząc wysoką technikę z siłą: celnością i bezwzględnością. Widzowie zastanawiali się: „Czy ta ruda w ogóle jest człowiekiem?”. Żadnego wyrazu twarzy, tylko akcja.
W przeciwieństwie do artystycznego i improwizacyjnego stylu Alcaraz, Sinner jest idealnym wzorem do naśladowania dla każdego trenera: absolutne poświęcenie. Jedno to dyscyplina i skuteczność, drugie to spontaniczność i instynkt.
Sinner jako pierwszy w meczu przełamał serwis Alcaraza i właśnie wtedy, gdy wszyscy myśleli, że Alcaraz przegrywa, eksplodował. Odrobił straty i wygrał 6:4, tworząc sytuację, która rozbawiła publiczność. „Znowu próbuje swoich sił. Carlos to Carlos, taki właśnie jest Carlos” – opisał Tumaini Carayol, reporter „The Guardian”.
Jeśli Sinner zwiększał presję, Alcaraz odpowiadał tym samym. Jak na rollercoasterze, emocje nieustannie się zmieniały. Po świetnych akcjach i celebracjach przychodziły błędy. Zbyt wiele emocji naraz.
Grzesznik, „Robot”
„Grasz naprawdę źle…” – obwiniał się Alcaraz po tym, jak Sinner przełamał jego serwis już w pierwszym gemie drugiego seta. Tym razem nie było już odrobienia strat.
Pomimo momentów geniuszu Alcaraz, Sinner pozostał niewzruszony. Na boisku, gdzie dźwięk wyraźnie się rozbrzmiewał, słychać było ciche oddechy, szuranie butów o trawę, a nawet okrzyk „Let's gooooo!” , rozładowujący napięcie.

Sinner wyrównał wynik i wrócił do punktu wyjścia.
Ten Grzesznik to jego idealna wersja. Z błyskawicznymi wślizgami, potężnymi kontratakami, precyzyjnymi zwrotami i znakomitym strzałem poprzecznym, unosi pięść w stronę publiczności i krzyczy: „Forza!” (po włosku: Naprzód!). Jego duch jaśnieje. W Paryżu nie ma już śladu po porażce.
Jednocześnie skuteczność pierwszego serwisu Alcaraza gwałtownie spadła (55% - 61% - 43%), a jego dropshoty straciły na celności. Próbował zaburzyć rytm gry, ale mu się nie udało. Z kolei Sinner stopniowo zwiększał intensywność gry, spychając przeciwnika do defensywy.
„Obudź się, Carlos!” – rozległy się okrzyki. Ale Londyn to nie Paryż. Kiedy twój przeciwnik po drugiej stronie siatki to „maszyna” jak Sinner – zawsze w szczytowej formie, odbijająca piłkę niczym rakieta – wszystko staje się trudniejsze niż kiedykolwiek.
Przełamanie w trzeciej partii czwartego seta, z dwoma mocnymi uderzeniami backhandowymi w krótkim odstępie czasu. Alcaraz został niemal całkowicie zdominowany przez Sinnera, a jego jedyną nadzieją był błąd, ale tym razem się nie udało.
Sinner utrzymał formę i zakończył występ potężnym serwisem. Niedziela w Londynie, dzień rewanżu. Ta rywalizacja będzie płonąć nadal. Historia jeszcze się nie skończyła.
Źródło: https://vietnamnet.vn/jannik-sinner-vo-dich-wimbledon-nguoi-may-phuc-han-2421738.html







Komentarz (0)