Mason Mount musi podjąć wysiłek, aby na nowo odkryć siebie. |
Rewanżowy mecz półfinału Ligi Europy na Old Trafford był okazją do rzadkiego popisu Mounta – zdecydowanego, bystrego i, co najważniejsze, w formie. Jego zgrabny zwrot i znakomite wykończenie uratowały Manchester United przed koszmarem, który miał się wkrótce stać rzeczywistością.
Ale pamiętajmy, że Manchester United prowadził 3:0 w pierwszym meczu. Dopiero gdy Bilbao objęło prowadzenie na Old Trafford, Mount znalazł impuls do przebudzenia.
Nie był to występ drogiej gwiazdy, ale nieunikniona reakcja kogoś, kto zbyt długo pozostawał w cieniu. Przez ostatnie dwa sezony wspomnienia o Mountzie zdawały się wiązać wyłącznie z gabinetem zabiegowym i ławką rezerwowych.
Około 70 milionów funtów – tyle zapłacił Manchester United za pozyskanie Mounta z Chelsea. Ta kwota zszokowała wielu, ale jeszcze bardziej szokujące są statystyki: zaledwie 25 występów, 3 gole i 2 asysty w prawie dwóch sezonach Premier League. Zaledwie 1261 minut rozegranych w najwyższej klasie rozgrywkowej Anglii – nawet mniej niż niektórzy młodzi piłkarze, którzy niedawno awansowali z akademii.
Mount w koszulce Manchesteru United wyglądał zupełnie zwyczajnie. |
Każdy pomocnik ma swoje gorsze momenty, ale Mount nie miał tylko gorszych momentów – praktycznie zniknął. Sześć kontuzji, dwie długie absencje i niezliczone opuszczone mecze. Numer 7 Manchesteru United stał się synonimem nieobecności.
„Gdy tylko dowiedziałem się, że mam szansę nosić numer 7, nie wahałem się” – powiedział kiedyś Mount. Ale może powinien był się wahać dłużej. Koszulka, którą kiedyś nosili George Best, Eric Cantona, David Beckham i Cristiano Ronaldo, to nie prezent, ale odpowiedzialność. A Mount ani razu nie udowodnił, że na nią zasługuje.
To nie jest młodzieńczy, pełen werwy Ronaldo, ani dumny Cantona, a już na pewno nie Beckham z jego charakterystycznymi dośrodkowaniami. Mount to utalentowany technicznie pomocnik z inteligentnym pressingiem i ruchem – ale brakuje mu geniuszu, by być kojarzonym z legendarnym numerem 7.
Manchester United tkwi w błędnym kole. Kupują niewłaściwych zawodników, wystawiają ich na niewłaściwych pozycjach, a potem sprzedają za bezcen. Mount jeszcze nie doszedł do punktu, w którym trzeba go sprzedać, ale jest dowodem na ślepą strategię transferową Czerwonych Diabłów.
Przyszłość Masona Mounta w dużej mierze zależeć będzie od jego występów w nadchodzącym okresie. |
Chelsea sprzedała Mounta nie dlatego, że nie dostrzegła jego talentu, ale dlatego, że zrozumiała, że Mount wkracza w okres spadku formy, a 70 milionów funtów było ceną nie do odparcia. Manchester United, desperacko poszukując angielskiej tożsamości, stracił niezbędny spokój.
Zbliżający się finał Ligi Europy z Tottenhamem Hotspur nie jest miejscem, w którym Mount będzie mógł się „odkupić” – termin ten brzmi zbyt górnolotnie w przypadku piłkarza, który nie zrobił nic, za co mógłby odpokutować, poza kontuzjami. To dla niego okazja, by udowodnić swoją wartość – o ile w ogóle istnieje – pomimo coraz bardziej kruchej budowy ciała i niestabilnej formy.
Bilbao nie będzie końcem historii Mounta w Manchesterze United ani początkiem nowej ery. To tylko przystanek w drodze Czerwonych Diabłów do odkrycia na nowo swojej tożsamości i odkrycia na nowo Mounta.
Mount nie jest zły ani niekompetentny. To po prostu przeciętny zawodnik, który został przeciążony w nieodpowiednim otoczeniu. Niezależnie od tego, czy wygra, czy przegra w Bilbao, Mount i tak będzie musiał zmierzyć się z gorzką prawdą: nie jest już obiecującą młodą gwiazdą Chelsea, a 26-letnim pomocnikiem o zawodnej kondycji i spadającej wartości.
Manchester United potrzebuje czegoś więcej, aby wrócić na szczyt. A Mount, pomimo całego swojego wysiłku i determinacji, nie jest w stanie odwrócić nieuniknionego procesu: stopniowego zanikania sławy na boisku Old Trafford, gdzie wielkie nazwiska są nieustannie sprowadzane i pochłaniane przez presję.
Źródło: https://znews.vn/su-that-dang-ngat-ve-mount-post1554382.html






Komentarz (0)