![]() |
Zespół Pepa Guardioli zagra ten mecz na wyjeździe w Norwegii. |
Brak choćby jednego oficjalnego meczu Bodø/Glimt od początku grudnia stawia ich w niekorzystnej sytuacji przed starciem z Manchesterem City. Tymczasem drużyna Pepa Guardioli jedzie do Norwegii z ciężkim sercem po porażce 0:2 w derbach Manchesteru, ale także z determinacją, by się zrewanżować w odpowiednim momencie.
W klasyfikacji generalnej Bodø/Glimt niemal na pewno odpadnie z fazy grupowej Ligi Mistrzów UEFA. W ostatnich sześciu meczach norweska drużyna nie odniosła zwycięstwa (3 remisy, 3 porażki), tracąc w pięciu z nich co najmniej dwa gole. Bodø/Glimt, które wcześniej wyrobiło sobie markę w Europie dzięki grze u siebie w Aspmyrze, nie ma już tej przewagi, nie wygrywając w czterech ostatnich meczach Pucharu Europy u siebie.
Z kolei Manchester City przystąpił do meczu pod presją i musiał zareagować. Seria czterech meczów bez zwycięstwa w Premier League oznaczała, że Guardiola potrzebował zastrzyku energii, a Liga Mistrzów była ku temu idealnym miejscem. Manchester City miał doskonałą okazję, by zakończyć fazę ligową w czołowej ósemce, zapewniając sobie bezpośredni awans do 1/8 finału. Sam Guardiola był o krok od osiągnięcia historycznego kamienia milowego 25 wyjazdowych zwycięstw w Lidze Mistrzów z jednym klubem.
Historia ewidentnie nie sprzyja Bodø/Glimt. To pierwszy mecz Manchesteru City z norweską drużyną, a Bodø/Glimt nigdy nie pokonali angielskiego klubu w sześciu poprzednich spotkaniach (jeden remis, pięć porażek). Jedyny remis zanotowali u siebie z Tottenhamem w tym sezonie, ale to był rzadki jasny punkt w tej trudnej kampanii.
Statystyki ujawniają również dwa kontrastujące style. Mecze Bodø/Glimt są zazwyczaj bardzo „otwarte” – w 5 z 6 meczów fazy ligowej w tym sezonie padło powyżej 3,5 gola, a w 11 z ostatnich 12 meczów Pucharu Europy obie drużyny strzeliły gola. Z kolei Manchester City grał ostatnio dość defensywnie, a 5 z ostatnich 6 meczów zakończyło się poniżej 2,5 gola.
Jeśli chodzi o kadrę, największą nadzieją Bodø/Glimt jest Jens Petter Hauge, który wcześniej strzelił dwa gole przeciwko Tottenhamowi. Manchester City nadal koncentruje się na Erlingu Haalandzie po jego powrocie do ojczyzny, mimo że strzelił tylko jednego gola w ostatnich siedmiu meczach. Manchester City jest mocno osłabiony, z siedmioma kontuzjowanymi zawodnikami pierwszego składu i zawieszonym Bernardo Silvą, ale nawet w tych okolicznościach różnica klas pozostaje najważniejszym czynnikiem między obiema drużynami.
Źródło: https://znews.vn/truc-iep-bod-glimt-vs-man-city-post1621337.html









Komentarz (0)