Piłka nożna w południowym Wietnamie: dużo pieniędzy, ale brak stabilności.
Po trzech latach Becamex Ho Chi Minh City ponownie walczy o utrzymanie w V-League. Reprezentant Południa zajmuje 12. miejsce z 21 punktami po 24 meczach. Chociaż wciąż ma jeden punkt przewagi nad Da Nang w strefie barażowej i trzy punkty przewagi nad PVF-CAND w strefie spadkowej, pozycja Becamex Ho Chi Minh City jest obecnie niepewna.
Podczas gdy dwie niżej notowane drużyny zmierzyły się z przeciwnikami, którzy stracili motywację w rundach finałowych, Becamex Ho Chi Minh City musiało zagrać na wyjeździe z nowo koronowanym mistrzem Hanoi Police FC w rundzie 25, a następnie wrócić do domu, aby rozegrać „walkę o utrzymanie” z HAGL w rundzie 26.

Becamex Ho Chi Minh City (w kolorze fioletowym) jest zagrożony spadkiem.
ZDJĘCIE: VPF
Nie tylko brakuje sprzyjających okoliczności i atutu własnego boiska, ale także „ludzkiej harmonii”. Zespół trenera Hua Hien Vinha zremisował 3 i przegrał 5 z ostatnich 8 meczów. Reprezentant południa jest słaby pod każdym względem, od taktyki po ducha walki. Obraz Ho Tan Taia (najbardziej doświadczonego zawodnika drużyny) otrzymującego czerwoną kartkę za faul na zawodniku SLNA w 24. kolejce podsumowuje problemy, z jakimi boryka się Becamex Ho Chi Minh City. Tej drużynie brakuje prawdziwego lidera, na którego cała drużyna mogłaby liczyć w trudnych chwilach.
Ostatnim razem, gdy Becamex Ho Chi Minh City FC musiał walczyć zaciekle o uniknięcie spadku, był sezon V-League 2023. Zespół trenera Le Huynh Duca zapewnił sobie utrzymanie dopiero w rundzie finałowej, remisując 0:0 z Ho Chi Minh City FC na stadionie Thong Nhat. Ten wynik wystarczył, aby obie drużyny utrzymały się w V-League, podczas gdy Da Nang FC spadł do First Division. Trzy lata później Becamex Ho Chi Minh City FC powrócił na znane terytorium. Druga najbardziej utytułowana drużyna V-League nie ma teraz szans na mistrzostwo i koncentruje się głównie na walce o utrzymanie.
W przeciwieństwie do wielu drużyn walczących o przetrwanie, Becamex Ho Chi Minh City zaskakuje wszystkich bogatą tradycją i dużymi zasobami finansowymi. Minęły czasy, gdy stadion Go Dau (obecnie Binh Duong Stadium) tętnił życiem gwiazd, dzięki czemu Becamex Ho Chi Minh City zyskał przydomek „wietnamska Chelsea”, ale drużyna z regionu południowo-wschodniego nigdy nie popadła w ubóstwo.
Becamex Ho Chi Minh City nadal hojnie wydaje pieniądze, nie szczędząc wydatków na pozyskiwanie renomowanych trenerów i czołowych zagranicznych zawodników. Prosty przykład: w sezonie 2024-2025 Becamex Ho Chi Minh City zatrudnił trenera Hoang Anh Tuana wraz z licznym sztabem szkoleniowym, tylko po to, by zwolnić większość sztabu szkoleniowego po zaledwie czterech miesiącach, a rekompensata podobno wystarczyła na zatrudnienie... kilku utalentowanych zawodników.

Trener Hoang Anh Tuan pracował w Becamex Ho Chi Minh City tylko 4 miesiące.
ZDJĘCIE: KHA HOA
Problemem Becamex Ho Chi Minh City nie są pieniądze. To sposób, w jaki wydają pieniądze, pcha drużynę na skraj spadku. Po tym, jak w latach 2007-2015 dominowali na szczycie tabeli, zdobywając cztery mistrzostwa V-League, Becamex Ho Chi Minh City nie zdołał zbudować fundamentów dla rozwoju młodzieży, odpowiednich obiektów i filozofii gry odpowiadającej ich statusowi.
Reprezentacja Południa wpadła w wyścig o pieniądze, „ozdabiając” drużynę drogimi kontraktami, które nie przynoszą adekwatnych korzyści. Sztab szkoleniowy również ulega ciągłym zmianom, z jedną lub dwiema zmianami „trenera” w każdym sezonie. Wewnętrzne konflikty w zespole od wielu lat stanowią uporczywy problem dla Becamex TP.HCM, ale wciąż nie zostały ostatecznie rozwiązane.
Smutek
Problem „wyrzucania pieniędzy w błoto” nie jest problemem wyłącznie Becamex TP.HCM. Były drużyny futbolowe z Południa, które miały mnóstwo pieniędzy, ale nigdy nie osiągnęły poziomu, do którego aspirują.
Saigon Xuan Thanh, Saigon FC, Navibank Saigon... to przykłady ulotności klubów piłkarskich w historii. Ostatnio Ho Chi Minh City FC, pod wodzą byłego prezesa Nguyena Huu Thanga, otrzymał znaczne dofinansowanie, które pozwoliło mu sprowadzić wielu gwiazdorów, ale paradoksalnie, im bogatszy stawał się klub, tym bardziej podupadał. Szczytem sukcesu Ho Chi Minh City FC był sezon 2019, kiedy to klub zajął drugie miejsce, dysponując stosunkowo skromnym składem i pragmatycznym stylem gry. Jednak po otrzymaniu ogromnych inwestycji, Ho Chi Minh City FC popadł w kryzys i z trudem uniknął spadku.
„Piłka nożna to nie jest proste równanie, gdzie 1+1=2. Na przykład, za 10 dongów kupujesz jedną szklankę. Za 20 dongów kupujesz dwie szklanki. Ale w piłce nożnej zainwestowanie 10 dongów może prowadzić do sukcesu, podczas gdy zainwestowanie 20 dongów może… prowadzić do porażki” – zażartował ekspert od futbolu z południa.
Wiele południowowietnamskich drużyn piłkarskich zmarnowało ogromne inwestycje w pogoni za krótkoterminowym sukcesem. Modernizacja obiektów, angażowanie lokalnych kibiców, budowanie tożsamości marki i kultury poprzez identyfikację piłkarską, ulepszanie systemów szkolenia młodzieży, sprzedaż koszulek i gadżetów oraz oferowanie możliwości oglądania meczów w celu dywersyfikacji źródeł dochodu… to normalne praktyki w rozwiniętych krajach piłkarskich, ale obce wielu wietnamskim klubom.
Ostatni raz drużyna z Południa wygrała V-League w 2015 roku, a mistrzem został Becamex Ho Chi Minh City FC. Teraz jednak ta kultowa drużyna może być zmuszona wrócić do First Division.
Source: https://thanhnien.vn/vi-sao-bong-da-mien-nam-lan-dan-du-khong-thieu-tien-185260527172300261.htm








Komentarz (0)